fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Próba otrucia Nawalnego wywołała konflikt międzynarodowy

AFP
Niemcy zwróciły się do Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej w sprawie podania trucizny rosyjskiemu opozycjoniście. Kreml się odgraża.

„Według pierwotnego zamysłu trucicieli opozycjonista powinien był umrzeć w samolocie. (...) Pozostał przy życiu tylko dzięki szeregowi szczęśliwych zbiegów okoliczności, takich jak szybka reakcja pilota samolotu, który wykonał przymusowe lądowanie, i lekarzom w Omsku, którzy natychmiast zaczęli podawać mu atropinę" – pisze niemiecki „Die Zeit", powołując się na anonimowe źródła.

Atropina podawana jest właśnie w przypadku zatrucia związkami fosforoorganicznymi, do których należy nowiczok. Według jednego z jego twórców Wila Mirzojana (obecnie mieszka w USA) ta broń chemiczna miała cztery rodzaje: trzy w stanie gazowym i jeden stałym. Nawalnego miano próbować otruć tym ostatnim. Użycie gazów (na przykład w sprayu) doprowadziłoby do zatrucia większej ilości osób.

Jednak „Die Zeit", powołując się na analizy przeprowadzone w monachijskim Instytucie Farmakologii i Toksykologii należącym do niemieckiej armii, twierdzi, że przeciw opozycjoniście użyto „nowego rodzaju broni chemicznej typu »nowiczok«, bardziej niebezpiecznego i śmiercionośnego".

To by jednak znaczyło, że w Rosji cały czas są prowadzone prace nad bronią chemiczną, a tego zabrania międzynarodowa konwencja z 1997 roku (którą Moskwa również podpisała).

– Powinny pojawić się (odpowiednie) symptomy. A ich nie ma. Mów, co chcesz, a symptomów nie ma. (...) Nie ma ofiary śmiertelnej – tłumaczył z kolei inny rosyjski chemik pracujący nad nowiczokiem, Leonid Rink. Ale on mieszka w Rosji.

Kreml gwałtownie domagał się od Berlina udostępnienia wyników badań opozycjonisty. Ale Niemcy przekazały wszystkie dokumenty do Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej, a rosyjskie żądania skierował do prokuratury i sądów, co wywołało groźby ze strony Kremla. Do rosyjskiego MSZ wezwano niemieckiego ambasadora, którego poinformowano, że sprawa „bezpodstawnych oskarżeń" wpłynie na stosunki dwustronne.

Jednak Berlin odpowiedział, że to nie jest już problem pomiędzy dwoma państwami. Niemcy zostały poparte przez Unię Europejską, NATO oraz G7. Nawet USA, choć z ociąganiem, uznały rację Berlina.

– Myślę, że ludzie na całym świecie widzą ten rodzaj działalności takim, jakim on jest. I gdy widzą próbę otrucia opozycjonisty, przyznają, że istnieje znacząca szansa, iż było to dziełem wysokiej rangi rosyjskich urzędników – powiedział amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo w wywiadzie radiowym.

– Świat wydoroślał i teraz rozumie, że tak nie zachowują się normalne kraje – dodał pod adresem Kremla. Również wypowiedź Pompeo wywołała gwałtowną reakcję Rosji.

Kolejne niemieckie medium podało jednak informację najgorszą z możliwych dla trucicieli. „(Nawalny) doszedł do siebie, może mówić i pewnie może przypomnieć sobie (wydarzenia sprzed otrucia – red.)" – napisał Spiegel.

Jednocześnie niemiecka policja znacznie wzmocniła ochronę berlińskiej kliniki Charité, gdzie leczony jest opozycjonista. – Można się do niego dostać, ale należy przejść przez trzy kordony policjantów – powiedział jeden z berlińskich korespondentów.

„Lekarze uważają, że jego formę fizyczną uda się odbudować co najmniej w 90 proc., a psychicznie już jest wyleczony" – stwierdził „The Insider".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA