fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Rosja - Bułgaria: Od wyzwolenia do szpiegów

shutterstock
Gwałtownie pogarszają się stosunki rosyjsko-bułgarskie. Do sporu o historię doszły realne aresztowania.

„Rankiem w swoim domu został zatrzymany jeden z sekretarzy Narodowego Ruchu Rusofile Juryj Borysow" – poinformowała gazeta bułgarskich postkomunistów „Duma". Jednocześnie policja aresztowała szefa Rusofilów Nikolę Malinowa – również w jego domu.

Dopiero z dokumentów zezwalających na rewizję dowiedziano się, że obaj są oskarżeni o szpiegostwo. Ale prokuratura nie ujawniła, dla kogo mieliby to robić.

Policja zaczęła też przesłuchiwać wszystkich członków władz ruchu Rusofile, w tym politologa Żiwko Georgijewa. Tego ostatniego wypytywano o badania prowadzone na zlecenie zagranicznych kontrahentów, przede wszystkim RISI – Rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych, na którego czele stoi były szef rosyjskiego wywiadu Michaił Fradkow.

Rusofile zostali założeni w 2003 roku, by „rozwijać przyjaźń i współpracę Bułgarii i Rosji na podstawie historycznych tradycji, prawosławia i słowianofilstwa". Zatrzymany Malinow był dwukrotnie odznaczany rosyjskimi orderami przez Władimira Putina – już w tym roku za „umacnianie przyjaźni".

Zatrzymaniom przyjaciół Rosji towarzyszyła manifestacja przed Rosyjskim Centrum Kulturalno-Informacyjnym w Sofii. Przed 9 września – który w komunistycznej Bułgarii obchodzony był jako święto wyzwolenia od faszyzmu – otwarto tam wystawę właśnie pod nazwą „Wyzwolenie Bułgarii". „Nie negując wkładu ZSRR w rozgromienie nazizmu, nie możemy zapomnieć, że radziecka armia przyniosła narodom środkowej i wschodniej Europy pół wieku represji" – ostro zaprotestowało bułgarskie MSZ.

Rosjanie zmienili nazwę wystawy na „Droga do zwycięstwa", ale było już za późno. Stojący w centrum Sofii pomnik radzieckich żołnierzy został oblany farbą (mimo wzmocnionej ochrony), a pod budynek przyszli manifestanci. „Stalin nie był wyzwolicielem!" – głosił jeden z plakatów. Po wkroczeniu armii sowieckiej do Bułgarii we wrześniu 1944 roku nastąpił trwający do końca roku pogrom, w którym zarówno Sowieci, jak i miejscowi komuniści zamordowali od 15 do 40 tys. osób (właścicieli ziemskich, urzędników i polityków, dowódców wojskowych, bankierów, dziennikarzy, duchownych i nauczycieli). Stąd po upadku komunizmu zlikwidowano święto wyzwolenia.

Ale nota bułgarskiego MSZ wywołała gwałtowną reakcję w Moskwie. – Należy natychmiast odwołać stamtąd naszego ambasadora, a jak nie przeproszą – zerwać stosunki dyplomatyczne! – nawoływał były senator Aleksander Torszyn.

– Przez 50 lat Bułgarią rządziły marionetki Moskwy, które niejednokrotnie zagrażały samej państwowości bułgarskiej. Mam na myśli próby przyłączenia Bułgarii jako siódmej republiki do Jugosławii lub 16. do ZSRR – odpowiedział bułgarski profesor Ludmił Spasow.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA