fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Raport NIK: Szara strefa w hazardzie pod większą kontrolą

Ustawa o grach hazardowych ucywilizowała rynek hazardowy
Fotorzepa
Maleje szara strefa, ale nielegalny hazard kwitnie w internecie. Blokada lewych serwisów trwa krótko - zmieniają nazwę i działają dalej. To główny problem.

Państwo lepiej nadzoruje rynek gier hazardowych, ogranicza szarą strefę, ale wciąż zmaga się z nielegalnym procederem. O jego skali świadczy to, że w ciągu trzech lat na firmy urządzające gry bez koncesji nałożono 750 mln zł kar i skonfiskowano 63 tys. automatów – wskazuje Najwyższa Izba Kontroli w najnowszym raporcie, którego ustalenia poznała „Rzeczpospolita".

Wyzwanie to skuteczniejsza walka z nielegalnym hazardem w internecie. – Zwłaszcza że według danych Ministerstwa Finansów wartość nielegalnego rynku zakładów bukmacherskich online ciągle jest wyższa niż legalnego – mówi Ksenia Maćczak, rzecznik NIK.

Rejestr – na plus

Jeszcze kilka lat temu szara strefa hazardowa była kolosalna – jednoręcy bandyci zalewali rynek, a świat przestępczy czerpał zyski. Nowa ustawa o grach hazardowych, która weszła w kwietniu 2017 r., znacząco ucywilizowała rynek.

„Szara strefa gier hazardowych, w tym urządzanych przez Internet, została ograniczona, za to wzrosły dochody budżetu z podatku od gier" – zaznacza NIK w raporcie.

Ustawa wprowadziła rewolucję: monopol państwa na gry na automatach poza kasynami i na urządzanie gier hazardowych online (oprócz zakładów wzajemnych i loterii promocyjnych). Monopol powierzono Totalizatorowi Sportowemu, czyli spółce państwowej.

NIK chwali wprowadzenie rejestru zakazanych domen internetowych, do którego trafiają serwisy nielegalnie oferujące polskim graczom gry hazardowe w sieci. Takie domeny „wyławia" wyspecjalizowany pion Opolskiego Urzędu Celno-Skarbowego. Rejestr jest jawny, prowadzi go Ministerstwo Finansów. W końcu 2018 r. figurowało w nim 5 tys. nielegalnych domen służących do urządzania gier, dziś 7,1 tys., co pokazuje ogromną skalę nielegalnego hazardu w Polsce.

Na ograniczaniu szarej strefy zyskuje budżet (w 2018 r. dochody z podatku od gier to 1,9 mld zł). A legalny rynek zakładów wzajemnych online wzrósł siedmiokrotnie, nielegalny o 42 proc.

Atak „klonów"

Szara strefa hazardowa szuka jednak sposobów, jak w nowych realiach ograć państwo. Firmy bukmacherskie oferujące nielegalne gry coraz częściej lokują się w rajach podatkowych i są bezkarne.

– Nielegalni bukmacherzy znaleźli skuteczne sposoby omijania rozwiązań ustawowych, które miały ograniczyć szarą strefę. Dziś, podobnie jak miało to miejsce przed 2017 r., zauważamy wzmożenie nielegalnej działalności firm hazardowych, oferujących Polakom usługi transgranicznie z rajów podatkowych, z Malty czy Curacao – przyznaje Zdzisław Kostrubała ze Stowarzyszenia na rzecz Likwidacji Szarej Strefy Zakładów Wzajemnych – Graj Legalnie.

Blokowanie lewych serwisów działa krótko. Po identyfikacji serwis zmienia nazwę i nadal działa. NIK to dostrzega i alarmuje: „Wciąż nierozwiązanym problemem jest zjawisko tzw. domen klonów o nazwach łudząco podobnych do tych wpisanych do Rejestru. Takie »klony« do czasu wpisania ich do Rejestru są dostępne polskim graczom, co obniża jego skuteczność blokowania nielegalnego hazardu" – ocenia Izba i podaje: 47 domen internetowych wpisano do rejestru po upływie od 9 do 57 dni (badano próbkę).

– W rejestrze zakazanych stron znajdują się np. domeny unibet, które swoją nazwę modyfikowały ok. 77 razy, dodając cyfrę czy literę – mówi Zdzisław Kostrubała. I uważa, że blokowanie domen odstrasza, ale jest nieskuteczne. – Powinno się identyfikować te firmy według IP i blokować.

Gracz, wchodząc na zagraniczny serwis, sądzi, że gra legalnie, zachęty są po polsku. Złapany, ma problem – firma jest bezkarna. NIK przyznaje: „Z punktu widzenia polskiego prawa nie ma możliwości ścigania zagranicznych podmiotów, które nie mają zezwolenia wymaganego przez polskie prawo, organizujących gry hazardowe poza granicami".

Zdaniem ekspertów trzeba szukać nowych narzędzi do walki z szarą strefą. – Obroty legalnej branży za ubiegły rok wyniosły 5,2 mld zł. Skoro szara strefa zakładów bukmacherskich w Polsce kontroluje 50 proc. rynku, to łatwo obliczyć, jak wielkie środki uciekają budżetowi – mówi Kostrubała. Ocenia, że na początku ustawa działała odstraszająco, ale obecnie nielegalne firmy znowu rosną w siłę.

NIK apeluje do ministra finansów o monitorowanie skali „domen klonów" i „dalsze poszukiwanie prawno-organizacyjnych możliwości skrócenia czasu ujmowania ich w rejestrze domen służących do oferowania gier hazardowych niezgodnie z ustawą o grach hazardowych".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA