Polityka

Sondaż IBRiS dla "Rzeczpospolitej": PiS - 33,5 proc., PO - 26,1 proc.

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Badanie IBRiS pokazuje stabilizację poparcia dla partii politycznych.

Mimo wizerunkowych wpadek i skandalu związanego ze śmiercią Igora Stachowiaka PiS odnotowuje w maju lekki wzrost poparcia. Druga Platforma wyraźnie traci, ale i tak dystansuje goniący liderów peleton – to wnioski z sondażu IBRiS przeprowadzonego na zlecenie „Rzeczpospolitej".

Kliknij w grafikę, aby ją powiększyć:

Wydawać by się mogło, że maj nie był szczęśliwym miesiącem dla PiS. Kolejne problemy wokół Antoniego Macierewicza, zakończone debatą o wotum nieufności wobec niego, czy wzburzenie dużej części opinii publicznej zabraniem kobietom prawa do tabletki „dzień po" – to są na pewno elementy szkodzące PiS, choć nie mają chyba wpływu ma przekonania żelaznego elektoratu. Ale sprawa Igora Stachowiaka i film autorstwa Wojciecha Bojanowskiego, wyemitowany przez TVN, w którym pokazane jest torturowanie 25-latka z Wrocławia, to skandal, który dotarł nie tylko do tych grup społecznych, które na co dzień interesują się polityką. O bestialstwie policji mówiło się w autobusie, w pracy, w szkole i podczas rodzinnych przyjęć. Nawet to nie wpłynęło jednak negatywnie na wizerunek PiS. – Od dłuższego czasu widać, że zwolennicy największych ugrupowań to stabilne grupy i stałe w politycznych uczuciach – mówi dr Robert Sobiech, socjolog z Collegium Civitas. – Jeżeli dochodzi do jakichś przepływów elektoratu, to jedynie między PO i Nowoczesną.

Rzeczywiście w ciągu ostatnich kilku miesięcy dało się zaobserwować prawidłowość, że im więcej traciła partia Ryszarda Petru, tym więcej zyskiwała PO. Tendencja była jasna. Tym razem wzrost notowań Nowoczesnej, a spadek Platformy może wskazywać na zahamowanie tego trendu. Należy też zauważyć, że i PO nie miała ostatnio dobrego czasu. Dość wspomnieć brak jednoznacznego stanowiska w sprawie uchodźców i niezręczne tłumaczenia w tej kwestii.

O ile można w ogóle mówić o zmianach w poparciu partyjnym, to wypada zauważyć także 4-proc. wzrost Kukiz'15. – Ruchy są niewielkie, to raczej stagnacja – mówi dr Sobiech. – Ale gdyby te proporcje się utrzymały do wyborów parlamentarnych, to jasne jest, że Kukiz'15 będzie miał do odegrania kluczową rolę.

Socjolog nie spodziewa się także znaczących zmian poparcia w najbliższej przyszłości. Jego zdaniem „musiałoby się zdarzyć coś rzeczywiście wielkiego, żeby zwolennicy największych czterech partii przerzucili na kogoś innego swoje poparcie". Kluczowe wydają się więc w tej sytuacji konkretne liczbowe różnice w słupkach poparcia, to one w gronie wielkiej czwórki mogą zadecydować o przyszłej koalicji rządowej... 7,5 pkt różnicy między liderami i 6 pkt między „drugą parą" zdecydowanie wskazuje na przewagę prawicy. PO i Nowoczesna musiałyby więc dobrać sobie trzeciego koalicyjnego partnera, by myśleć o tworzeniu rządu. Tu są jednak w lepszej sytuacji niż PiS i Kukiz'15, mają bowiem oczekującego chętnego: SLD, który uzyskuje po raz kolejny wynik 6,1 proc., co gwarantuje mu udział w podziale sejmowego tortu.

Na uwagę zasługuje także frekwencja wyborcza. Zgodnie z sondażem IBRiS „zdecydowanie" lub „raczej" wybiera się do wyborów niespełna 67 proc. badanych. To niewiele, zważywszy, że suma deklaracji pozytywnych co do udziału w głosowaniu zawsze jest wyższa w sondażach niż w rzeczywistości. – To dlatego partie koncentrują się na „przytrzymaniu" tych zwolenników, którzy deklarują, że w ogóle pójdą do wyborów – komentuje Robert Sobiech.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL