fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

PiS odpuszcza Trybunał Stanu Kwiatkowskiemu

Krzysztof Kwiatkowski
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Partia rządząca porównywała byłego prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego do obecnego Mariana Banasia. Jednak robi wszystko, by nie pociągnąć obecnego senatora do odpowiedzialności.

– Ty sobie szykuj kandydata na wicedyrektora – miał powiedzieć Krzysztof Kwiatkowski do polityka PSL Jana Burego przed konkursem na wiceszefa delegatury NIK w Rzeszowie. Działo się to w czasie, gdy Kwiatkowski, obecnie senator niezależny, był prezesem NIK, a rozmowy podsłuchało CBA. Zdaniem prokuratury prezes miał wpływać na wyniki konkursów nie tylko w delegaturze w Rzeszowie, ale też Łodzi i centrali NIK.

Z tego powodu Kwiatkowski miał stanąć przed Trybunałem Stanu, ale PiS gra na zwłokę. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", choć od początku kadencji Sejmu minęło już pół roku, marszałek Elżbieta Witek wciąż nie przesłała wstępnego wniosku o trybunał dla Kwiatkowskiego do Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej.

Taki wniosek pod koniec rządów PO złożył ówczesny poseł Ryszard Kalisz. Jego rozpatrywanie szybko ruszyło i było kontynuowane po objęciu rządów przez PiS. Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej przesłuchała kilku świadków, lecz nie zakończyła prac. Jej przewodnicząca Iwona Arent z PiS potwierdza, że do kontynuacji konieczne jest ponowne skierowanie wniosku przez marszałek Witek. – Nie możemy nic zrobić, dopóki to nie nastąpi – mówi.

Śledząc wystąpienia polityków PiS, można odnieść wrażenie, że powinno im zależeć na rozliczeniu Kwiatkowskiego. Kiedy wyszły na jaw kontrowersje dotyczące nowego szefa NIK Mariana Banasia, często przypominali, że również Platforma Obywatelska miała problem z wybranym przez siebie prezesem.

Dlaczego więc marszałek Sejmu zwleka? Spytaliśmy o to Centrum Informacyjne Sejmu, ale nie dostaliśmy odpowiedzi.

Sam Krzysztof Kwiatkowski przypomina, że jego sprawa jest badana przez warszawski Sąd Okręgowy, o co sam zabiegał, m.in. wnioskując o uchylenie swojego immunitetu. – A każdy student pierwszego roku prawa wie, że nie można być dwukrotnie sądzonym za to samo – komentuje.

Czy rzeczywiście to jest powodem zwłoki Witek? Niekoniecznie, bo w ubiegłej kadencji sprawy toczyły się równolegle: i w Sejmie, i w sądzie.

Dlatego najbardziej prawdopodobne jest wytłumaczenie, że w PiS zapadła decyzja polityczna, by nie stawiać Kwiatkowskiego przed Trybunałem. Nasi rozmówcy w tej partii wskazują, że w ubiegłej kadencji sprawa ruszyła przed Komisją Odpowiedzialności Konstytucyjnej z dużym poślizgiem. W dodatku w 2019 roku Beata Mazurek, ówczesna rzecznik PiS, napisała na Twitterze, że „nie ma planów, by stawiać prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego przed Trybunałem Stanu". Choć dodała, że PO powinna go skłonić do rezygnacji z funkcji.

Zdaniem wiceszefa Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej Sławomira Neumanna z KO opory PiS mogą wiązać się z tym, że sprawa jest oparta na słabym materiale dowodowym. – Od początku widzieliśmy, że materiały CBA są wybiórczo montowane i okazywały się naciągane po odsłuchaniu całości nagrań – mówi.

Również przed sądem rozstrzygnięcie może nie zapaść szybko. Sekcja Prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie informuje, że proces jest na etapie postępowania dowodowego i przesłuchiwani są kolejni świadkowie, jednak prokuratura wciąż nie wykonała zobowiązania sądu do przedstawienia całości nagrań. Dodaje, że „z uwagi na pandemię nie jest znany termin zakończenia" postępowania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA