fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wielka gra przed 7 maja

Opozycja zawiązała w czwartek antypisowską koalicję. Nie ma w niej PO
PAP, Tomasz Gzell
PiS zaprasza opozycję. Ta mówi, że to zasłona dla antyrządowego marszu.

Na trzy dni przed wielkim marszem opozycji przeciwko rządowi PiS ogłosiło, że zaprasza liderów partii na kolejne pojednawcze spotkanie. Jego tematem ma być złożony w ubiegłym tygodniu projekt kolejnej noweli „naprawczej" do ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. PiS chce rozmawiać z całą opozycją o najbardziej kontrowersyjnych zapisach, które znalazły się w tym projekcie. A jest ich sporo.

– Zapraszamy liderów partii politycznych do dyskusji o naszej propozycji zmian w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. Jesteśmy otwarci na rozmowę. Mamy nadzieję, że pomoże ona rozwiązać spór, który nie służy Polsce – tłumaczy w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Beata Mazurek, rzecznik prasowy Klubu Parlamentarnego PiS.

Podkreśla, że jej partia jest gotowa do konstruktywnej rozmowy z opozycją. Dopytywana, czy do spotkania liderów dojdzie w środę, powiedziała, że na pewno odbędzie się w przyszłym tygodniu, ale nie wskazała konkretnej daty.

– Myślę, że po tym spotkaniu, być może na kolejnym posiedzeniu Sejmu, będziemy chcieli procedować naszą ustawę o TK. Oczywiście musi o tym zdecydować Konwent Seniorów – dodała.

Nie tylko Trybunał

Według informacji „Rzeczpospolitej" sprawa TK nie będzie jedynym tematem spotkania. Być może pojawi się na nim także kwestia zmiany konstytucji, o czym 2 maja wspominał Jarosław Kaczyński.

Beata Mazurek w rozmowie z nami uchyliła się od odpowiedzi na pytanie, czy będzie rozmowa o konstytucji. Zdecydowanie odrzuca za to głoszoną przez opozycję i niektóre media retorykę, że PiS wyciągnęło temat zmian w ustawie zasadniczej, by przykryć antyrządowy marsz.

– Spór o Trybunał Konstytucyjny pokazał wyraźnie, że konstytucja wymaga zmiany także w tym obszarze. Rozmowę o zmianie konstytucji zaczynamy najpierw w PiS, ale słyszymy także z ust naszych oponentów, że wymaga ona zmiany – podkreśla rzeczniczka Klubu PiS.

Opozycja nie ma wątpliwości co do zamiarów partii rządzącej. – Intencje PiS są oczywiste. Chcą oni storpedować nasz marsz, pokazując na chwilę pojednawcze oblicze. To im się nie uda – mówi nam szef Klubu PO Sławomir Naumann.

Podkreśla, że PiS obawia się wyjścia Polaków na ulice, i zaznacza, że partia Jarosława Kaczyńskiego robi co może, aby zniechęcić ludzi do udziału w marszu. Ma o tym świadczyć wykorzystanie choćby Poczty Polskiej, która przed sobotą nie dostarczy ponad 800 tys. zaproszeń na demonstrację.

– Jaki jest PiS i prezes Kaczyński, każdy widzi. Nie damy się na to nabrać i wierzę, że Polacy też nie – zaznacza polityk PO. I dodaje: – Jeśli spotkanie liderów ma dotyczyć projektu nowelizacji ustawy o Trybunale, to szkoda czasu, ciastek i kawy. My nie będziemy tracić czasu na takie rozmowy, które nic nie wnoszą.

Kłótnia opozycji

Sobotniemu marszowi zagraża nie tylko PiS. Coraz wyraźniejszy jest także spór wewnątrz opozycji.

Lider Nowoczesnej Ryszard Petru zarzuca PO próbę zawłaszczenia wiecu. Z sytuacji nie są zadowolone także KOD i PSL. O co poszło? O billboardy zapraszające na marsz, na których jest logo jedynie Platformy i KOD. – Skoro PO finansuje billboardy, to jest na nich nasze logo – ucina szef Platformy Grzegorz Schetyna i dodaje, że formalnie to jego partia jest organizatorem pochodu.

O poważnym pęknięciu w opozycji świadczy też powołanie w czwartek koalicji antypisowskiej „Wolność, Równość, Demokracja". Przystąpiły do niej: Nowoczesna, PSL, Inicjatywa Polska, SLD, Zieloni, Partia Demokratyczna, Stronnictwo Demokratyczne. Nie ma w niej jednak Platformy.

– Ten spór pokazuje, jak słaba jest obecnie opozycja, która kłóci się o to, czyje logo jest na plakatach, a nie skupia się na istocie marszu, który organizuje – uważa politolog dr Jarosław Flis.

Jego zdaniem propozycja PiS ma celu przede wszystkim próbę ocieplenia wizerunku, jednak tego nie da się tak łatwo zrobić.

– Wizerunek traci się szybko, odbudowuje bardzo długo. PiS zarówno tym spotkaniem, jak i propozycją zmian w konstytucji chce wyraźnie obniżyć napięcie. Ale ostatnie zaproszenie pokazało, że nie ma ono nic wspólnego z wypracowaniem porozumienia. Przypomina to kolejne nowe otwarcia, jakich za rządów Platformy było wiele. Wydaje się, że PiS obrało podobną drogę – mówi politolog.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA