fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Rosja: Delegalizacja świadków Jehowy. Mogą być następni

Sąd Najwyższy zdelegalizował Świadków Jehowy
AFP
Sąd Najwyższy zakazał działalności grupy religijnej. Przeciwko decyzji protestują nawet prawosławni publicyści.

„Nauczanie świadków Jehowy jest ciężką herezją. (...) Ale czy my, prawosławni, powinniśmy się cieszyć z tego, że państwo prześladuje heretyków? To jest zwykłe ograniczanie wolności religii" – napisał prawosławny publicysta Siergiej Chudijew.

Sędziowie zdelegalizowali świadków, zarzucając im „prowadzenie działalności ekstremistycznej", a to jest karalne na postawie rosyjskich ustaw o zwalczaniu terroryzmu. Ale nie jest jasne, co dokładnie organa państwa rosyjskiego zarzucają zakazanej grupie religijnej, która nigdy nie prowadziła działalności politycznej.

– Biorą każdy przypadek, w którym mówimy czy piszemy, że nasza wiara jest właściwa, i wyprowadzają z tego ekstremizm. A przecież tak mówią wyznawcy każdej wiary – skarżył się przedstawiciel centralnego biura świadków Jarosław Siwulski.

Wyrok sądu formalnie oznacza zakaz działalności dla znajdującego się w Moskwie Centrum Zarządzania Świadków Jehowy w Rosji, uważanego za centralę ruchu. On sam posiada prawie 400 regionalnych oddziałów, a liczba wiernych szacowana jest na 160–230 tys. osób. Ruch ma znaczną liczbę nieruchomości, które teraz zostaną skonfiskowane.

– Wolność religii oznacza, że człowiek może być heretykiem i nie ma to żadnego znaczenia dla jego stosunków z organami państwa. Tymczasem państwo, które prześladuje heretyków, nadaje sobie prawo decydowania, kto tu jest heretykiem – przestrzegł prawosławnych Chudijew, przypominając prześladowania Cerkwi przez komunistów.

Narastające prześladowania niewielkich społeczności religijnych wiązane jest w Rosji z powstaniem w 2009 r. Rady Ekspertów ds. Przeprowadzania Państwowej Ekspertyzy Religioznawczej przy Ministerstwie Sprawiedliwości. Jej organizowaniu towarzyszyły protesty przeciw zatrudnianiu w niej prawie wyłącznie osób związanych z Cerkwią prawosławną lub „centrami zwalczania sekt totalitarnych", również bliskich hierarchii prawosławnej. Te ostatnie powstawały od połowy lat 90., gdy Rosja przeżywała prawdziwy najazd różnego rodzaju kultów zwanych „destrukcyjnymi": od zwolenników Diewy Marii po Aum Shinrikyo.

Świadkowie nie byli pierwszą grupą, która w ostatnim czasie padła ofiarą państwowej nadgorliwości religijnej. W 2009 r. na rosyjskim Dalekim Wschodzie rozpoczęły się sądowe procesy przeciw krysznaitom (których jeszcze w 1993 r. Moskiewski Patriarchat uznał za „sektę totalitarną").

Jednak to świadkowie Jehowy stali się głównym celem działań różnych organów państwa. Od 2009 r. zakazano im działalności w pięciu regionach Rosji (w tym w Moskwie). Ich główna strona internetowa jw.org została zablokowana na terenie całego kraju. W 2016 r. w Rostowie nad Donem 16 wyznawców skazano na areszty i kary grzywny za „prowadzenie działalności religijnej wbrew zakazowi".

Część publicystów obecnie sądzi, że prześladowania są skutkiem „sojuszu tronu z ołtarzem" – wspierania Cerkwi przez organy państwa w zamian za jej lojalność. Inni z kolei wskazują na „radzieckie jeszcze odruchy Pawłowa" – niechęć biurokracji do niewielkich grup religijnych. W ZSRR jednak najbardziej prześladowani byli baptyści (którzy utworzyli nawet własną, silną grupę dysydencką, ale obecnie działają bez przeszkód) oraz charyzmatyczny odłam zielonoświątkowców, zwany Pięćdziesiątnicy. Ci ostatni pozostali nielegalnym i podziemnym ruchem w Związku Radzieckim. Obecnie jednak również stali się ofiarą działań władz. W 2012 r. zburzono im moskiewski dom modlitwy (a właściwie drewniany barak), gdyż stołeczne władze chciały przejąć działkę, na której stał. „Buldożery rozjechały nam wszystkie egzemplarze Biblii" – skarżyli się po ataku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA