fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Strażnicy na wspólnych granicach

Fotorzepa
W ciągu kilku lat zewnętrznych granic UE będzie pilnowała Europejska Straż Graniczna. Jej liczebność pozostaje jednak pod znakiem zapytania.

Parlament Europejski przegłosował nowe rozporządzenie o Europejskiej Straży Granicznej i Przybrzeżnej (dawnym Fronteksie), które znacznie zwiększa możliwości działania tej ulokowanej w Warszawie unijnej agencji.

– Zmieni ono sposób, w jaki Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej zajmuje się migracją; zapewni 10 tysięcy nowych funkcjonariuszy straży granicznej i personelu; zintensyfikuje walkę z przestępczością transgraniczną; ochronę praw podstawowych i pomoc w skutecznym powrocie osób, które nie kwalifikują się do otrzymania azylu – powiedziała Roberta Metsola, parlamentarna sprawozdawczyni nowego prawa. Metsola, eurodeputowana chadecka z Malty, należała do tych, którzy chcieliby bardziej ambitnych celów dla agencji. Bo w jej maleńkim kraju, wyjątkowo narażonym na falę migracyjną z Południa, administracja nie jest w stanie poradzić sobie z ochroną granic.

Ale mimo że wszystkie państwa UE są przekonane, iż głównym instrumentem radzenia sobie z nielegalną imigracją powinna być lepsza ochrona granic, to jednak projekt rozporządzenia wywołał wiele kontrowersji. Po pierwsze dlatego, że dla wielu zbyt ingeruje w suwerenne kompetencje państw członkowskich, bo do nich zaliczana jest ochrona granic. Ten argument bardzo mocno podnosiła np. Hiszpania, też narażona na fale migracyjne. Ale nie chce u siebie zagranicznych pograniczników. Te wątpliwości doprowadziły do zrezygnowania z początkowego pomysłu, żeby europejskich strażników granicznych wysyłać do danego kraju nawet bez jego zgody.

Po drugie, państwa, które same mają zewnętrzne granice UE, obawiały się, że zaciąg do służby europejskiej osłabi ich zdolności. W efekcie projekt rozporządzenia został złagodzony, a nawet nie wiadomo, czy zostanie w zrealizowany.

Docelowo w 2027 roku służby operacyjne Europejskiej Straży Granicznej i Przybrzeżnej mają liczyć 10 tysięcy osób. Już za dwa lata będzie ich 5 tys. W skład stałego korpusu wejdą zarówno funkcjonariusze straży granicznej i straży przybrzeżnej zatrudnieni bezpośrednio przez agencję, jak również personel oddelegowany obowiązkowo przez państwa UE. Polska oddeleguje do stałej służby operacyjnej straży dziesięć osób w 2021 r., liczba Polaków będzie stopniowo wzrastać i osiągnie 100 osób w 2027 roku, stanowiąc tym samym czwartą co do liczebności grupę narodowościową (po Niemcach, Francuzach i Włochach). Dodatkowo oddelegowanych tymczasowo będzie w 2021 roku 240 Polaków i 367 do 2027 roku.

– Naszym głównym postulatem było wzmocnienie ciała europejskiego, ale bez osłabiania zdolności krajowych. Gdyby robić to rabunkowo i bezkrytycznie, jak chciała KE, to nasza wschodnia granica byłaby w połowie niechroniona. Bo nasi funkcjonariusze przeszliby żywcem do Fronteksu – mówi polski dyplomata, tłumacząc w ten sposób zmiany w projekcie rozporządzenia. Dotyczyły one przede wszystkim tego, jak szybko i na jakich zasadach kraj powinien oddelegować do europejskiej służby swoich ludzi. Początkowo projekt mówił o pełnej operacyjności już w 2021 roku, ostatecznie zaakceptowano 2027 rok. Ale już teraz widać, że nawet ze spełnieniem tej odległej daty może być problem, bo kraje nie spieszą się ze zgłaszaniem ofert. KE ma jednak nadzieję, że to pierwszy krok i w dłuższej perspektywie UE będzie miała swoją służbę graniczną.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA