fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Tomasz Krzyżak: Tragiczne pozory praworządności

Domena Publiczna
Jan Paweł II ostrzegał, że gdy prawo jest podporządkowane woli silniejszego, przestaje być prawem, a państwo przekształca się w tyranię.

Politycy PiS, głusi na argumenty, że w czasie pandemii koronawirusa trzeba najpierw zająć się chorymi i dać lekarzom środki do walki z chorobą, równolegle zaś wypracowywać spójny system pomocy dla tych, którzy nie będą mieli za co kupić chleba, zajęli się w pierwszej kolejności interesem własnym. Legislacyjny potworek zmieniający zasady wyboru prezydenta trafił jednak do Senatu, a wybory odbędą się tak, jak chce tego PiS. Według prawa napisanego na kolanie i bez refleksji.

Czy potrzebujemy w Polsce głosowania korespondencyjnego? Pewnie tak. Takie systemy są i sprawdzają się w demokratycznych krajach. Tyle tylko, że do tej formuły trzeba przekonać wyborców. Przygotować ich mentalnie. Sprawdzić np. podczas wyborów lokalnych, czy to działa. Wychwycić błędy i je poprawić. Bez pośpiechu. PiS takiej potrzeby – zresztą nie po raz pierwszy – nie widzi. Bo w istocie nie idzie o to, by chronić ludzi przed groźnym wirusem, nie chodzi o ratowanie demokracji, lecz o własny polityczny interes.

Praworządność stanowi podstawę państwa prawa. Dużo miejsca w swoim nauczaniu kwestii tej poświęcał św. Jan Paweł II, na którego autorytet politycy PiS często się powołują. W 1993 r. papież Polak w encyklice „Veritatis splendor" pisał m.in., że „uczciwość w kontaktach między rządzącymi a rządzonymi", „bezstronność w rozstrzyganiu spraw publicznych, poszanowanie praw przeciwników politycznych" i „odrzucenie niegodziwych metod zdobywania, utrzymywania i poszerzania władzy za wszelką cenę" są zasadami, które powinny być obecne w każdym państwie prawa. „Gdy zasady te nie są przestrzegane, zanika sam fundament politycznego współistnienia, a całe życie społeczne wystawiane jest stopniowo na ryzyko, zagrożenie i rozkład" – pisał i ostrzegał: „Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm".

W encyklice „Evangelium vitae", poświęconej ochronie życia, ale odnoszącej się także do innych praw człowieka, pisał, że gdy prawo nie opiera się „na mocnym fundamencie", lecz zostaje podporządkowane woli silniejszego, przestaje być prawem. „W ten sposób demokracja, sprzeniewierzając się własnym zasadom, przeradza się w istocie w system totalitarny. Państwo nie jest już »wspólnym domem«, gdzie wszyscy mogą żyć zgodnie z podstawowymi zasadami równości, ale przekształca się w państwo tyrańskie (...). Można odnieść wrażenie, że wszystko odbywa się z poszanowaniem praworządności, przynajmniej w tych przypadkach, gdy prawa (...) zostają przegłosowane zgodnie z tzw. zasadami demokratycznymi. W rzeczywistości mamy tu jednak do czynienia jedynie z tragicznym pozorem praworządności, zaś ideał demokratyczny (...) zostaje zdradzony u samych podstaw". I konkluduje: „Pojawienie się takich sytuacji oznacza, że działają już mechanizmy, które prowadzą do zaniku prawdziwego ludzkiego współżycia i do rozpadu samego organizmu państwowego".

Te słowa można odnosić też do opozycji, ale jednak to PiS jest dziś u władzy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA