Polityka

Jacek Sasin: Michał Dworczyk to dobry kandydat na prezydenta Warszawy

Fotorzepa, Radek Pasterski
Nie porzucamy idei miesięcznic smoleńskich, bo bardzo wiele osób chce z potrzeby serca w nich uczestniczyć - deklaruje Jacek Sasin z PiS.

Ustawa o IPN działa i można na jej podstawie pozywać zagraniczne media i inne podmioty?

Jacek Sasin, przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów, PiS: Oczywiście, że działa. Została podpisana przez prezydenta, opublikowana i po upłynięciu vacatio legis jest obowiązującym prawem. Ustawa została skierowana przez Prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego, co nie zmienia faktu, że jej przepisy obowiązują.

Ustawa nie jest zamrożona przed wyrokiem TK?

Nie. Przepisy ustawy nie są przepisami martwymi.

Ustawa nie jest bublem prawnym, jak twierdzi Jan Olszewski, który sądzi również, że nie powinny znaleźć się w niej zapisy o Ukrainie i banderyzmie?

Szanuje tę opinię premiera Olszewskiego, ale się z nim nie zgadzam. Być może można było te kwestie rozdzielić, albo inaczej zapisać, ale w tej kwestii byliśmy pod dużą presją ze strony Kukiz'15. W moim przekonaniu zapisy o Holokauście nie budzą wątpliwości, a to zasadnicza część tej ustawy. Odwołuje się ona do funkcjonującego prawa ścigającego tzw. „kłamstwo oświęcimskie". Czekamy na wyrok TK. Deklaruję, że każdy wyrok TK uszanujemy, także ten, który nakaże nam ewentualne poprawki ustawy.

A czy deklaruje pan, że Michał Dworczyk, szef KPRM, nie będzie kandydatem PiS na prezydenta Warszawy?

A dlaczego miałbym to deklarować? Michał Dworczyk to dobry kandydat na prezydenta Warszawy. Jeśli zostanie kandydatem obozu Zjednoczonej Prawicy na włodarza stolicy, to bardzo będzie mnie to cieszyć. Choć równie silnym kandydatem jest Patryk Jaki.

Czy Michał Dworczyk kandydując na prezydenta Warszawy musiałby zrezygnować z funkcji szefa KPRM?

Nie ma tutaj kolizji. Do jesieni spokojnie mógłby pełnić tę funkcję. Kampania ruszy po wakacjach. Jednak decyzja o kandydaturze ministra Dworczyka jeszcze nie zapadła.

Czy wiceministrowie, którzy zostali zdymisjonowani przez premiera Morawieckiego kończą pracę w administracji rządowej?

Nie można wykluczyć, że znajdą zatrudnienie w administracji w innych rolach. Wiceministrowie nie mogą mieć piętna osób, których nie należy zatrudniać w innych segmentach administracji rządowej. To nie są osoby w żadnym wypadku skompromitowane, wręcz przeciwnie, są to eksperci w swoich dziedzinach, niezwykle zaangażowani w pracę dla Polski. Ich dymisje są wynikiem zmian organizacyjnych, a nie ich negatywnej oceny. Docelowo odejdzie 20-25 proc wiceministrów.

Czy jest już kandydat na ministra cyfryzacji?

Nie ma. Nie chcemy podejmować pochopnej decyzji. Premier rozważa różne scenariusze związane z Ministerstwem Cyfryzacji. Nie ma potrzeby, aby działać w pośpiechu.

Błędem była dymisja Anny Streżyńskiej?

Nie. Ministerstwo Cyfryzacji dobrze funkcjonuje, ostatnio przygotowało ważną ustawę o ochronie danych osobowych. Cały czas jednak dyskutujemy o strukturze rządu, tak aby był jak najbardziej sprawny.

Czy to ministerstwo może być połączone z innym resortem? Czy w tę stronę to idzie?

Póki co jest za wcześnie o tym mówić. Premier przygląda się strukturze rządu i może okazać się, że potrzebne są korekty. Zasadniczych zmian w strukturze rządu w tej kadencji nie należy się jednak spodziewać.

Dlaczego nie będzie raportu smoleńskiego na rocznicę katastrofy?

Będzie raport podsumowujący działania komisji, która prowadziła przez ostatnie dwa lata prace. Nie będzie to raport ostateczny, ale też nikt takiego dokumentu nie oczekuje. Na niego przyjdzie czas. Bez wraku i czarnych skrzynek nie da się stworzyć ostatecznego raportu smoleńskiego.

Prezes Kaczyński twierdził inaczej.

To co udało się zrobić bez wraku znajdzie się w raporcie na rocznicę, ale ostateczny raport może powstać tylko po odzyskaniu oryginałów skrzynek i wraku. Rosjanie grają Polsce na nosie i przez zaniechania rządów PO nie jesteśmy w stanie skutecznie ich odzyskać. Prowadzimy śledztwo, które bez dowodów rzeczowych jest w oczywisty sposób ułomne.

Czy na odsłonięcie pomnika smoleńskiego zostaną zaproszone rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej?

Wszystkie rodziny zostaną zaproszone na odsłonięcie pomnika smoleńskiego. Pamięć zostanie oddana wszystkim, bez względu na ich poglądy, przynależność partyjną, czy przynależność środowiskową ich rodzin. Zrobimy wszystko, żeby pomnik smoleński łączył, nie dzielił. Polityków szeroko zapraszać nie będziemy, każdy może przyjść z własnej woli, ale rodziny zostaną zaproszone, chyba że do kogoś nie uda nam się dotrzeć. Chciałbym, żeby podczas odsłonięcia pomnika wszystkie rodziny stanęły obok siebie.

Ile kosztował pomnik smoleński?

Ponad 3 miliony złotych. Komitetowi udało się zebrać prawie 5 mln zł i środki wciąż napływają. Reszta zostanie przeznaczona na budowę pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To nie są środki z budżetu państwa, ale ze zbiórki publicznej.

W KRPM jest tablica upamiętniająca pracowników KPRM, którzy zginęli w katastrofie i są na niej uwzględnienie tylko przedstawiciele PiS, a nie ma np. Izabeli Jarugi- Nowackiej, która tu pracowała.

Wyszło niezręcznie, gdyż idei była taka, że upamiętniamy osoby, które pracowały w KPRM, a nie zostały upamiętnione w innych miejscach. Pani minister Jaruga-Nowacka została upamiętniona na gmachu ministerstwa, w którym pracowała. Niestety inicjatywa dała asumpt do twierdzenia, że są lepsze i gorsze ofiary. Nie ma lepszych i gorszych ofiar katastrofy smoleńskiej! Niezręczność z tablicą w KPRM zostanie naprawiona i pani minister Jaruga-Nowacka zostanie godnie upamiętniona również w najbliższym czasie w Kancelarii Premiera.

Czy 10 kwietnia powinien być kalendarzowym Dniem Pamięci Narodowej?

Można się nad tym zastanawiać, choć byłby to dla PO pretekst do wywołania kolejnej awantury. Dla nich nie ma nic świętego. Dla mnie i dla wielu Polaków 10 kwietnia i tak ma szczególny charakter.

Czy po 10 kwietnia skończą się miesięcznice?

Nie, miesięcznice wciąż będą, ale w innej formie. Nie będzie przemarszu, ale będą spotkania przed pomnikiem smoleńskim. Wciąż też będą msze każdego 10 dnia miesiąca. Nie porzucamy idei miesięcznic smoleńskich, bo bardzo wiele osób chce z potrzeby serca w nich uczestniczyć.

Czy PiS przygotowuje ustawę o fake newsach?

Ani rząd, ani PiS nie pracują nad taką ustawą. Pracuje nad nią jeden poseł i nie możemy mu tych prac zakazać. Ma do tego prawo. Z drugiej strony, to bardzo delikatna kwestia, gdyż nie chcemy żeby powstało wrażenie, że PiS chce kneblować dziennikarzy. Nie chce. Ale nie mogą powstawać nieprawdziwe informacje, jak ta Onetu, o rzekomych amerykańskich sankcjach wobec polskich władz. Nie ma decyzji politycznej o przygotowaniu ustawy o fake newsach. Jeśli poseł Dominik Tarczyński przygotuje projekt, to PiS się nad nim pochyli, co nie znaczy, że zaakceptuje bezkrytycznie.

Jest notatka, co przyznał sam szef MSZ. Może warto przeprosić dziennikarzy?

Nie przeproszę, gdyż w tym, co publicznie powiedziano nie ma mowy o amerykańskich sankcjach wobec rządu, a jedynie dywagacje o jakichś potencjalnych zagrożeniach. To wielka różnica. Dziennikarze Onetu stracili wiarygodność w oczach wielu osób, nie tylko rządzących.

"Ze względu na znaczenie USA dla naszego bezpieczeństwa nie do przyjęcia jest sytuacja, kiedy prezydent czy premier mają zablokowane kontakty z głównym sojusznikiem" - miał napisać w ujawnionej przez Onet analizie Jan Parys, były szef gabinetu ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza.

„Miał napisać", bo dokument jest niejawny. Departament Stanu dwukrotnie zaprzeczył informacjom Onetu, to zamyka temat.

Czy rząd w przyszłości może wycofać się z ustawy o zakazie handlu w niedziele, jak na Węgrzech?

Pierwszy raz od dawna Polacy mogli spędzić wolne niedziele ze swoimi rodzinami. Także ci, którzy dotychczas spędzali niedziele pracując w handlu. Nie widzę powodów, dla których ta ustawa miałaby się nie przyjąć. Liczymy na to, że dzięki wolnym niedzielom zyska mały biznes i wzmocnimy instytucję rodziny.

- rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL