fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Dlaczego BOR nie stara się o odszkodowanie po wypadku premier Szydło

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Miesiąc od wypadku premier Beaty Szydło w Oświęcimiu Biuro Ochrony Rządu nadal nie zgłosiło szkody komunikacyjnej z tytułu odpowiedzialności cywilnej domniemanego sprawcy.

– Nie mamy zgłoszenia tej szkody – mówi nam Katarzyna Jankowska, rzecznik prasowy UNIQA, gdzie miał wykupioną policję OC kierowca seicento, domniemany sprawca wypadku premier Szydło.

Dlaczego BOR do tej pory nie zgłosił szkody? „W związku z trwającymi czynnościami Prokuratury Okręgowej w Krakowie, na chwilę obecną szkoda nie została zgłoszona do ubezpieczyciela w oczekiwaniu na zakończenie rzeczonego postępowania" – informuje BOR.

Chociaż postępowanie BOR nie jest niezgodne z prawem (ustawodawca na zgłoszenie roszczeń daje aż trzy lata), to i tak brak niezwłocznego zgłoszenia tej szkody musi budzić zdumienie. Poszkodowani w wypadkach swoje szkody zgłaszają jak najszybciej, żeby w możliwie krótkim terminie dostać odszkodowanie. Tutaj tak się nie stało, mimo że w sytuacji, kiedy samochód BOR nie miał polisy autocasco, jest to jedyna możliwość pokrycia szkody ze źródeł innych niż kieszeń podatnika. W grę wchodzi również kwestia kosztów leczenia premier i jej ochroniarza, a także ewentualnej rehabilitacji lub dalszych roszczeń.

Postępowanie BOR jest tym bardziej dziwne, bo prawo w żaden sposób nie uzależnia zgłoszenia szkody czy nawet wypłaty odszkodowania od postępowania karnego. To na ubezpieczycielu, a nie policji czy prokuraturze, spoczywa obowiązek ustalenia kwestii odpowiedzialności za wypadek i ewentualnej wypłaty odszkodowana.

– Przepisy i wytyczne płynące z orzecznictwa Sądu Najwyższego są w tym zakresie jasne – mówi nam mec. Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego. – Ubezpieczyciel zobowiązany jest do ustalenia przesłanek swojej odpowiedzialności oraz do zbadania okoliczności dotyczących wysokości szkody, a toczące się w sprawie postępowanie karne nie zwalnia go od rzetelnej likwidacji szkody.

Mecenas wskazuje, że 18 listopada 2009 r. Sąd Najwyższy podkreślił, że ubezpieczyciel „po otrzymaniu zawiadomienia o wypadku – jako profesjonalista korzystający z wyspecjalizowanej kadry i w razie potrzeby z pomocy rzeczoznawców obowiązany jest do samodzielnego i aktywnego wyjaśnienia okoliczności wypadku oraz wysokości powstałej szkody".

Rzecznik rządu Rafał Bochenek przyznał, że nie ma żadnej wiedzy w tej sprawie, ale zapewnił, że wszystko dzieje się zgodnie z prawem, po szczegółowe informacje zaś odsyła do BOR. Biuro nie odpowiedziało jednak na nasze pytania, dlaczego ze zgłoszeniem szkody czeka na zakończenie postępowania karnego.

Niewątpliwie firmy ubezpieczeniowe mają niezbędną wiedzę, doświadczonych fachowców i środki, żeby takie wypadki rzetelnie zbadać. Trudno oczekiwać, żeby ubezpieczyciel spieszył się z przyjęciem odpowiedzialności ze wypadek spowodowany przez swojego klienta, gdyż oznaczałoby to konieczność wypłaty niemałego odszkodowania. Ale żeby to nastąpiło trzeba wykazać winę kierowcy seicento, a ta nie jest oczywista. W miesiąc po wypadku nadal pozostaje sporo znaków zapytania, a najważniejsze wątpliwości (dotyczące sygnalizacji dźwiękowej czy prędkości auta pani premier) nadal nie zostały rozwiane.

– BOR zwleka, bo jakiekolwiek uchybienie z jego strony czy każda inna okoliczność mogąca uwolnić ubezpieczyciela od odpowiedzialności zostanie przez niego wykazana – mówi nam rzeczoznawca z jednego z towarzystw ubezpieczeniowych. – Nie jest wykluczone, że ustalenia prokuratury i firmy ubezpieczeniowej mogą okazać się inne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA