fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Autolustracja może wcale nie oczyścić Kazimierza Kujdy

Materiały prasowe NFOŚiGW
Prezes Kujda nie zostanie odwołany – mówią nasze źródła w PiS. Zdecyduje autolustracja.

Zapowiedzią autolustracji Kazimierza Kujdy obóz rządzący chce przykryć wizerunkowy problem nie tylko prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, ale i całego PiS. Jest oczywiste, że na czele ważnej państwowej instytucji postawiono człowieka podejrzewanego o współpracę z SB. Co gorsza, Kazimierz Kujda to jeden z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego, który w chudych dla PiS latach kierował spółką Srebrna – imperium medialno-deweloperskim tej partii.

Kujda, zgodnie z materiałami IPN, od 1979 r. był zarejestrowany jako tajny współpracownik o pseudonimie Ryszard. Według „GW" teczka „zawiera 105 stron raportów i donosów, a część materiałów pisał własnoręcznie Kujda". W teczce jest oświadczenie Kujdy, w którym „wyraża zgodę na nawiązanie dialogu z pracownikiem SB". „W dialogu tym będę przekazywał wiadomości autentyczne i zgodne z prawdą. Dialog dotyczy spraw o charakterze naukowym (gospodarka energetyczna), wynikających z moich kontaktów z zagranicą" – pisze Kujda. Jedno długie opracowanie (dwuczęściowe i siedmiostronicowe) napisał własnoręcznie. Zdaniem „GW" w 1980 r. Kujda doniósł na swego przyjaciela Krzysztofa Tchórzewskiego. Współpracę z SB przerwał ostatecznie w 1987 r.

W czwartek Kujda zapewniał „Rzeczpospolitą", że „nigdy nie był tajnym współpracownikiem SB i nie podpisywał zobowiązań do współpracy". Kilka godzin później rozesłał oświadczenie, w którym kaja się i przyznaje, że „popełnił błąd", ale „nikomu nie zaszkodził".

Teczka Kujdy wypłynęła niedawno – od początku lat 2000 znajdowała się – decyzją ABW – w zbiorze zastrzeżonym IPN. Kujda był wtedy prezesem NFOŚiGW. W zbiorze zastrzeżonym – jak uznano w chwili powstania IPN w 1998 r. – miały się znaleźć wyłącznie te dokumenty organów bezpieczeństwa PRL, które są ważne dla aktualnego bezpieczeństwa państwa. – Ale 90 proc. materiałów nie spełnia tych wymogów. Znajduje się tam wiele teczek o współpracy osób, które w żaden sposób nie powinny być chronione, np. aktorów. Część, jak podejrzewamy, znalazła się tam przypadkowo, a część jako cenny materiał, który może służyć do szantażowania ludzi władzy. Nie zdziwiłbym się, gdyby Kujda, bliski człowiek braci Kaczyńskich, był taką osobą – mówi nam jeden z prokuratorów IPN.

Pod koniec 2016 r. IPN zdecydował, że będzie odtajniał archiwa tzw. zetki. Wśród nich na stronach internetowych IPN znalazła się teczka Kujdy. Rzeczniczka PiS Beata Mazurek w piątek zapewniała dziennikarzy, że „sprawa Kazimierza Kujdy jest dla nich zaskoczeniem, nikt z ich środowiska nie wiedział o jego przeszłości". Miał nie wiedzieć o tym także Jarosław Kaczyński.

– Ktoś, kto odpowiada za archiwa IPN, ale także służby specjalne, powinien informować rząd, co tam wypływa na osoby, które piastują funkcje publiczne. To zaniedbanie może PiS sporo kosztować – mówi nam pracownik IPN.

Kujda nie zostanie odwołany – poinformowało nas źródło w PiS w piątek wieczorem. Wstawił się za nim m.in. ojciec Tadeusz Rydzyk, którego inwestycje w źródła geotermalne zyskały ogromne dofinansowanie NFOŚiGW dzięki Kujdzie. On sam nie zamierza się podać do dymisji. Problem w tym, że Kujda, choć od prawie 20 lat, z przerwami, piastuje stanowisko szefa NFOŚiGW, obracającego miliardami publicznych pieniędzy, nigdy nie został poddany lustracji – jak ujawniła „Rz", tego stanowiska z niejasnych powodów nie objęto tym obowiązkiem w ustawie z 2006 r.

Ale do poddania mu się zmusi go autolustracja. – Bez złożenia oświadczenia lustracyjnego, w którym będzie musiał napisać, czy był tajnym współpracownikiem czy nie, sąd nie rozpatrzy autolustracji – podkreśla prokurator IPN. – W razie uznania go za kłamcę orzeknie sankcje, a więc zakaz pełnienia funkcji publicznych na trzy, a nawet dziesięć lat.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA