fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sejm odkryje więcej kart

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Będą powstawać stenogramy z posiedzeń sejmowych podkomisji, gdzie często zapadają najważniejsze decyzje.

W czwartek po wielu miesiącach przerwy zbierze się w Sejmie podkomisja zajmująca się ustawami frankowymi, w tym projektem przedstawionym przez prezydenta. Choć problem mieszkaniowych kredytów walutowych dotyczy prawie miliona osób, nie mogą oni dogodnie śledzić prac nad rozwiązaniami, które ich dotyczą. Powód? Z posiedzeń podkomisji sejmowych, w odróżnieniu od komisji, nie powstają stenogramy.

To ma się zmienić. Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych podjęła w ubiegłym tygodniu inicjatywę w sprawie zmiany regulaminu Sejmu. Jedną z kilku propozycji jest właśnie udostępnianie pełnych zapisów przebiegu posiedzeń podkomisji na stronie internetowej Sejmu.

– Jest kilka celów tej zmiany – mówi szef komisji prof. Włodzimierz Bernacki z PiS. – Pierwszy wymiar jest związany z klarownością procesu legislacyjnego i wiedzą, kto na jakim etapie zgłaszał jakie poprawki. Druga kwestia to dostępność prac sejmowych dla obywateli, a trzeci aspekt jest czysto historyczny. Jest związany z możliwością docierania do źródeł nawet po wielu latach – dodaje.

Zauważa, że to na posiedzeniach podkomisji, a nie komisji, często w praktyce pisze się prawo. W związku z tym bywało, że dochodziło tam do nieprawidłowości.

Przykłady? W 2009 r. ówczesny poseł PO Janusz Palikot zawiadomił CBA w sprawie przeprowadzonej w 2005 r. nowelizacji ustawy, regulującej rynek odpadów medycznych. Jego zdaniem podczas posiedzenia podkomisji bliżej nieokreślona osoba zgłosiła poprawkę wprowadzającą monopol spalarni i zakazującą innych metod utylizacji. Argumentował, że zmiana była bardzo korzystna dla niektórych przedsiębiorców.

Rok później tygodnik „Wprost", relacjonując prace nad ustawą antynikotynową, ograniczającą m.in. palenie tytoniu w miejscach publicznych, pisał o „znikających artykułach i poprawkach, do których nikt nie chce się przyznać". „Gra toczyła się o rynek wart 20 mld rocznie" – pisał tygodnik.

W tamtym czasie z posiedzeń podkomisji nie tylko nie powstawały stenogramy, ale w dodatku był problem z dostępem nagrań. Posiedzenia rejestrowano na taśmach, które można było odsłuchać wyłącznie w Bibliotece Sejmowej.

W związku z tym w 2011 r. ówczesna minister ds. korupcji Julia Pitera z PO apelowała do ówczesnego marszałka Grzegorza Schetyny, by nakazał tworzenie stenogramów z podkomisji. W zamian za to Schetyna zadeklarował, że posiedzenia będą rejestrowane sejmowymi kamerami. I rzeczywiście zmianę wprowadzono w życie we wrześniu 2011 r.

Dziś można oglądać w internecie niemal wszystkie posiedzenia komisji i podkomisji, a o tajemniczych poprawkach do ustaw słyszy się zdecydowanie rzadziej. Jednak również obecnie zdarza się, że na posiedzeniach podkomisji projekty są zmieniane tak, że nie przypominają pierwowzoru. Tak było przykładowo z ustawą o leczniczej marihuanie, firmowaną przez posła Piotra Liroya-Marca.

Dlatego Julia Pitera, dziś europosłanka PO, twierdzi, że wprowadzenie wymogu sporządzania stenogramów to dobry pomysł. – Zapobiegnie to nielegalnemu wpływowi na stanowienie prawa i spowoduje większą dyscyplinę pracy posłów – komentuje.

Nie będzie to jednak tanie. Koszt jednego stenogramu to 565 zł, a w obecnej kadencji było już 817 posiedzeń podkomisji. W ubiegłych kadencjach było ich jednak zdecydowanie więcej, a zmiana ma wejść w życie po jesiennych wyborach parlamentarnych.

– Akurat cena nie jest najistotniejsza. Gdy prowadzi się działalność legislacyjną, trzeba być konsekwentnym – mówi prof. Bernacki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA