fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Banaś: Tak się dziwnie składa, że był mail o bombie w NIK

prezes NIK Marian Banaś
PAP/Paweł Supernak
Po prezentacji raportu w sprawie tzw. wyborów kopertowych prezes NIK Marian Banaś zauważył, że ostatnio pojawiły się maile o podłożeniu bomby w budynkach NIK oraz z informacją o rzekomej próbie samobójczej jego syna. Rzecznik rządu Piotr Mueller oświadczył, że łączenie tych spraw z kontrolą NIK jest nieuzasadnione.

Na konferencji prasowej w siedzibie NIK zaprezentowano raport Najwyższej Izby Kontroli w sprawie tzw. kopertowych wyborów prezydenckich, które miały odbyć się w maju 2020 r.

- Organizowanie i przygotowanie wyborów na podstawie decyzji administracyjnej nie powinno mieć miejsca i było pozbawione podstaw prawnych - oświadczył prezes NIK Marian Banaś. Poinformował, że NIK skierowała zawiadomienia do prokuratury o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez zarządy spółek Skarbu Państwa - Poczty Polskiej i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

Dowiedz się więcej:
Raport NIK o wyborach kopertowych. Są wnioski do prokuratury

Po zakończeniu konferencji Marian Banaś wygłosił oświadczenie. - Mam komunikat. Tak się dziwnie składa, że dwa dni temu dostaliśmy maila, że jest bomba podłożona w naszych budynkach i w ośmiu delegaturach, a dziś z kolei był mail, że rzekomo mój syn Jakub ma popełnić samobójstwo - powiedział.

Prezes NIK dodał, że w związku z tym policja pojawiła się u jego rodziny w Krakowie oraz u jego syna.

- O komentarz poproszę was już samych - podsumował.

Marian Banaś odniósł się do anonimowego listu, jaki w środę wieczorem został wysłany do NIK i delegatur Izby. Autor podawał się za Jakuba Banasia, syna prezesa NIK i twierdził, że ma zamiar popełnić samobójstwo.

W oświadczeniu przesłanym Onetowi Jakub Banaś zaprzeczył, by to on był nadawcą maila. Syn prezesa NIK dodał, że nie uważa wizyty policji w mieszkaniu swoich rodziców za przypadkową, "zwłaszcza w kontekście planowanej na dziś konferencji prasowej prezesa NIK Mariana Banasia".

O komentarz do czwartkowego oświadczenia Mariana Banasia proszony był rzecznik rządu Piotr Mueller. - Czy zbieżność wydarzeń nie nosi znamion nacisku na prezesa NIK? - padło pytanie.

- Nie ma takiego związku. Podkreślę, że łączenie tych dwóch spraw jest nieuzasadnione - odparł rzecznik.

- Działania poszczególnych służb państwowych są podejmowane zależnie od tego jak wygląda sytuacja prawna i obowiązki prawne wynikające z działań tych służb i tylko w takim zakresie mogą być podejmowane - dodał.

Pod koniec kwietnia - dzień po publikacji przez media fragmentów raportu NIK dot. wyborów - agenci CBA przeszukali podwarszawski dom Jakuba Banasia. Marian Banaś ocenił wówczas, że element presji, która ma na celu skłonienie go do podania się do dymisji oraz zmiany wyników zakończonych oraz prowadzonych kontroli.

Dowiedz się więcej:
Prezes NIK: Państwo policyjne. Rządzą służby, nie premier

Prezes NIK oceniał, że kto się nie zgadza z obecną władzą "na podstawie pomówień może być w każdej chwili aresztowany i skazany". - To w czystej postaci państwo policyjne, którym rządzą służby, a nie premier, prezydent czy parlament - mówił.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn informował, że decyzja o przeprowadzeniu przeszukań została podjęta wcześniej. Przeszukanie było elementem śledztwa ws. oświadczeń majątkowych Mariana Banasia - w przeszłości ministra finansów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA