Reklama

Naciski podczas prezydenckiego lotu. "Jak w Smoleńsku"

Podczas lotu Andrzeja Dudy spod Zielonej Góry podczas kampanii prezydenckiej samolot wystartował bez zgody wieży, po zakończeniu pracy kontrolera lotu. Maszyna przez 4 minuty była narażona na zderzenie w powietrzu z innym samolotem. Urzędnicy Kancelarii Prezydenta o tym wiedzieli. TVN24 ujawnia nagrania z rozmów i maile.

Aktualizacja: 29.04.2021 11:12 Publikacja: 29.04.2021 09:53

Naciski podczas prezydenckiego lotu. "Jak w Smoleńsku"

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

amk

O zagrożeniu, jakie istniało podczas lipcowego lotu informowała ostatnio Wirtualna Polska.

Portal dotarł do stenogramów rozmów, z których wynika, że „prezydent lub ktoś z jego otoczenia naciskał na pilotów, a ci w konsekwencji złamali przepisy podczas lotu z Zielonej Góry do Warszawy”.

Prezydenccy urzędnicy utrzymywali wówczas, że nie wiedzieli o zakończeniu pracy kontrolerów.

Portal pisał wówczas, że nagrania rozmów z kokpitu "tajemniczo zaginęły".

Zachował się jednak zapis rozmowy na jednym z komunikatorów, do którego portal dotarł.  Uczestniczyli w niej prezes LOT Rafał Milczarski, prezes PAŻP Janusz Janiszewski, dwóch wiceministrów: Marcin Horała (infrastruktury) i Maciej Małecki (aktywów państwowych) oraz Marcin Kędryna, ówczesny szef biura prasowego w Kancelarii Prezydenta.

Reklama
Reklama

Rozmówcy przyznają, że po opublikowaniu przez media informacji o starcie prezydenckiego samolotu bez kontroli z wieży zaczęły się mnożyć pytania od dziennikarzy, w wówczas wśród prezydenckich urzędników i władz LOT wybuchła panika. Naciski, jakie mieli wywierać na załogę samolotu mogły być jednoznacznie skojarzone z tragicznym lotem do Smoleńska.

TVN24 dotarł do nagrań rozmów pilotów rezydenckiego samolotu z wieżą kontroli lotów z lotniska w Babimoście pod Zieloną Górą, skąd samolot miał startować.

Z nagrań wynika, że kontroler kilkakrotnie informował załogę samolotu o zakończeniu pracy.

Za sterami samolotu siedziała wówczas młoda pilot, która w trakcie lotu odnawiała uprawnienia pod okiem pilota-instruktora, który w takiej sytuacji dowodzi załogą.

To z ust instruktora w nagraniu słychać zdania dotyczące "pytań od najważniejszych pasażerów" i "naciskach z tyłu".

Mimo zakończenia pracy kontrolera lotu oraz zamknięcia lotniska o godz. 22, samolot jednak wystartował. Lotnisko zostało co prawda otwarte po kilku minutach rozmowy, ale pracownik z wieży kontroli lotów wyraźnie informuje, że manewry wykonywane przez maszynę odbywają się w klasie G - bez kontroli lotów, a jedynie w wyniku uzgodnień z dyżurnym lotniska.

Reklama
Reklama

Pilot-instruktor z prezydenckiego samolotu podejmuje decyzję o starcie.

Pytani przez TVN24 o opinie w tej sprawie doświadczeni piloci LOT nazywają tę decyzję "branżowym samobójstwem", a manewry na płycie lotniska tylko w uzgodnieniu z dyżurnym portu "rewolucyjnym wynalazkiem", bo dyżurny nie ma nawet łączności radiowej z załogą.

Z kolei kontrolerzy lotu zauważają, że ich kolega po fachu, który meldował załodze samolotu zakończenie pracy, bardzo się pilnował, by nie wydać jej żadnego zezwolenia - oznaczałoby to złamanie prawa.

Rozmówcy TVN24 uważają, że przyczyną incydentu było przede wszystkim złe zaplanowanie lotu i późny przyjazd kolumny prezydenckiej na lotnisko.

Z korespondencji mailowej, do której dotarł portal, wynika, że pracownicy LOT - od którego samolot był wyczarterowany - informowali Kancelarię Prezydenta o godzinach pracy lotniska.

Grafik delegacji z prezydentem był początkowo ustalony tak, że kolumna Dudy miała wyjechać z Nowej Soli, gdzie prezydent miał ostatnie tego dnia kampanijne spotkanie, o godz. 21.15. Po jego zakończeniu jednak w drogę wyruszono bez pośpiechu, co spowodowało przyjazd na lotnisko tuż przed 22.

Reklama
Reklama

O spóźnieniu piloci nie zostali poinformowani. - O opóźnieniu dowiedział się jeden z członków załogi dzięki temu, że zna kogoś w Służbie Ochrony Państwa - mówi jeden z informatorów TVN24.

Ani LOT, ani Państwowa Agencja Żeglugi Powietrznej nie odpowiadają na pytanie związane z incydentem, powołując się na fakt, iż dochodzenie w jego sprawie wciąż prowadzi Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, która, mimo że w październiku zakończyła prace nad raportem końcowym, do tej pory go nie opublikowała.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Spóźniony wpis marszałka do rejestru korzyści. Co grozi Włodzimierzowi Czarzastemu?
Polityka
Pełczyńska-Nałęcz nie zostanie wicepremierką, renegocjacji umowy koalicyjnej nie będzie - ustaliła „Rzeczpospolita”
Polityka
Kaczyński chce zablokować sukces Tuska. Ruch należy do Nawrockiego
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama