fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kołakowski odchodzi z PiS. "Na siłę nie będę nikogo wyciągać"

poseł Lech Kołakowski
Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0 PL https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en, via Wikimedia Commons
- Trzeba myśleć tylko o tworzeniu dobrego prawa, bo za to nas rozliczają wyborcy - mówi poseł Lech Kołakowski, który odszedł z PiS. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" polityk deklaruje, że nie jest zainteresowany przystępowaniem do innych klubów czy koła. Czy ktoś wraz z nim odejdzie z Prawa i Sprawiedliwości? - Na siłę nie będę nikogo wyciągać. To autonomiczna decyzja kolegów - odpowiada.

Jakub Czermiński: Odszedł pan z klubu PiS.

Lech Kołakowski: Tak, jestem posłem niezrzeszonym.

Tydzień temu mówił pan, że z Prawa i Sprawiedliwości odejdzie prawdopodobnie grupa kilku osób, teraz odchodzi pan sam. Dlaczego?

Mamy wolną wolę, to autonomiczna decyzja posłów. Moje oświadczenie sprzed tygodnia przyspieszyło odwieszenie wszystkich osób, które miały odmienne zdanie w sprawie głosowania tzw. piątki dla zwierząt.

Pan też został odwieszony.

Tak, ale ja nie prosiłem o zawieszenie i nie prosiłem o odwieszenie. Dla mnie te działania nie miały znaczenia. Uważam, że w kraju są sprawy ważniejsze niż wszczynanie postępowania dyscyplinarnego wobec posła.

Po głosowaniu w sprawie piątki dla zwierząt wraz z panem zawieszonych zostało 14 posłów. Żadna z tych osób nie opuszcza klubu PiS?

Nie posiadam takich informacji, proszę pytać indywidualnie. Każdy ma autonomię, ja szanuje decyzję każdego posła - natomiast uważam, że jeżeli ktoś jest mężczyzną i jeżeli mówi "tak", to to znaczy "tak".

I żaden inny poseł nie odchodzi wraz z panem?

Nie posiadam takiej wiedzy. Na siłę nie będę nikogo wyciągać. To autonomiczna decyzja kolegów, czy po odwieszeniu zostają w klubie, czy podejmują inne decyzje. Nie mam zamiaru ingerować.

Jakie są pańskie plany polityczne po pożegnaniu z PiS?

Przede wszystkim obrona tych wartości, o których ostatnio było głośno. Bardzo wiele pracy trzeba wykonać, aby nie było nowych, złych przedłożeń w rolnictwie. Nie wolno pochopnie podejmować decyzji w sprawie zmian przepisów prawnych w rolnictwie, bo to szkodzi.

Nagłe zmiany prawa są niekorzystne we wszystkich gałęziach gospodarki.

Tak, ale tu są trwałe skutki, które są niepowetowane, np. bankructwo gospodarstwa, utrata płynności finansowej, utrata rynków - to już nigdy nie byłoby odrobione. Rolnictwo to branża, w której na poziomie Unii Europejskiej możemy z sukcesami rywalizować. Jesteśmy potęgą w mięsie wołowym, drobiowym również. Należy podejmować przedłożenia, które jeszcze wzmacniałyby pozycję polskiego rolnika. Nasz stan prawny powinien być jeszcze bardziej przyjazny niż w innych państwach, celem trwałego umocnienia na rynkach UE.

Nasz atut to...?

Nasza żywność, nasze mięso w konkurencji z innymi państwami, które wchodzą na te nowe, bogate rynki muzułmańskie, wygrywa. Nasza żywność jest smaczniejsza i wygramy każdą konkurencję na rynkach Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej czy rynku tworzonym przez kilkadziesiąt milionów muzułmanów w UE. To szansa dla polskiego rolnictwa i obowiązkiem organów państwa - Sejmu, Senatu, prezydenta - jest wspieranie, a nie niszczenie polskiego rolnictwa.

Sprzeciwił się pan piątce dla zwierząt.

Tak jak w tej chwili jestem jedyną osobą, która - mówię o klubie PiS - twardo powiedziała "nie" wobec tej ustawy, tak też jako poseł niezrzeszony będę bronić polskiego rolnictwa, będę zgłaszać inicjatywy. Mam nadzieję, że większość parlamentarna je poprze. Poza tym jest wiele spraw związanych z przedsiębiorcami, ze skutkami COVID-u. Musimy wzmocnić przedsiębiorców, płatników VAT, PIT, innych opłat, bo to oni tworzą budżet państwa.

Po swej zeszłotygodniowej deklaracji rozmawiał pan z prezesem PiS.

Odbyła się jedna rozmowa.

Projekt starej piątki ma nie być procedowany, ma pojawić się nowy projekt. Czy wstępne zapisy nowego projektu panu nie odpowiadają?

Słyszałem, że niektórzy posłowie wskazywali na nowe projekty poselskie związane z piątka dla zwierząt. Uważam, że nie wolno w aspektach branży rolnej zgłaszać projektów poselskich - to muszą być przedłożenia rządowe, z uzgodnieniami międzyresortowymi i z notyfikacją, dla bezpieczeństwa ekonomicznego mieszkańców wsi.

Sprzeciw wobec tzw. piątki Kaczyńskiego zgłaszali także posłowie Konfederacji oraz Koalicji Polskiej. Rozmawiał pan z nimi na temat ewentualnej współpracy?

Jestem otwarty na rozmowy z posłami, również z innych ugrupowań, w kwestiach związanych z obroną polskiej wsi, przedsiębiorców, handlowców, rzemieślników, usługodawców, płatników. Teraz będę rozmawiał odnośnie skutków pocovidowych, bo za kilka miesięcy musimy być gotowi z projektami ustaw, nową legislacją, celem szybkiej odbudowy polskiej przedsiębiorczości, bo obecny czas jest bardzo trudny dla przedsiębiorców.

Nie rozmawiał pan o ewentualnym dołączeniu do koła lub klubu?

Przyznam, że nie jestem zainteresowany przechodzeniem do innego ugrupowania. Chcę pozostać w tzw. autonomii jako poseł niezrzeszony i być może trochę jako obserwator spojrzeć na tę scenę. I oczywiście głosować za dobrymi projektami, które będą służyć Polakom.

Opuścił pan klub i partię. Co pan zamierza zrobić za trzy lata?

Moja przyszłość nie jest najważniejsza. Jestem posłem piątą kadencję, mam bogate doświadczenia parlamentarne. Ze wszystkich sił zechcę zablokować wszelkie złe przedłożenia dla polskiej wsi, dla przedsiębiorców mieszkających na wsi, dla rolników, rzemieślników, handlowców, usługodawców. To moi wyborcy; dopełniłem swoich zobowiązań wyborczych.

Myślał pan o ewentualnym starcie w wyborach do Senatu?

Nie myślę o tym. Być może, jeżeli przyjdzie stosowny czas, jeżeli będę miał zamiar zajmować się polityką, będę o tym myślał, natomiast na tę chwilę jesteśmy u progu drugiego roku czteroletniej kadencji i trzeba myśleć tylko o tworzeniu dobrego prawa, bo za to nas rozliczają wyborcy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA