fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Prezydent podpisał ustawę. Do wyborów już tylko kilka kroków

Ryszard Terlecki (z lewej), jeden z najbliższych współpracowników prezesa PiS uważa, że marszałek Elżbieta Witek wyznaczy datę wyborów na 28 czerwca
Rzeczpospolita/ Jerzy Dudek
W środę około południa marszałek Sejmu Elżbieta Witek ogłosi termin wyborów. Starcie o prezydenturę się rozkręca.

We wtorek późnym popołudniem Sejm zakończył prace nad prawem wyborczym. Ustawa trafiła na biurko prezydenta, który jeszcze tego samego dnia ją podpisał. Projekt zmienił się w niewielkim stopniu, ale co najmniej jedna z przyjętych poprawek ma duże znaczenie polityczne.

W trakcie głosowania nad senackimi propozycjami PiS odrzuciło kilka kluczowych poprawek opozycji, m.in. tą, że lokale wyborcze nie będą pracować dłużej (od 6 do 22), podpisów nie będzie można zbierać przez ePUAP, nie będzie co najmniej 10-dniowego terminu na ich zbieranie. Upadła też poprawka dotycząca konieczności współdecydowania PKW w sprawie kalendarza wyborczego.

– Od początku porozumiewam się z PKW, proszę się nie obawiać – zapewniała opozycję marszałek Sejmu Elżbieta Witek.

Przyjęta została za to kluczowa poprawka, która przenosi do PKW możliwość wprowadzenia obowiązkowego głosowania korespondencyjnego na terenie, gdzie sytuacja epidemiczna jest zła. W pierwotnej wersji ustawy to uprawnienie miał minister zdrowia. Teraz decyzję o tym podejmie PKW (w drodze uchwały) na podstawie wniosku szefa resortu zdrowia. Koalicja Obywatelska obawiała się, że PiS w ten sposób będzie chciało doprowadzić do obniżenia frekwencji w największych miastach.

Ostatnia prosta

Sejm przyjął też kilka technicznych poprawek, wydłużono np. czas na zgłoszenie się do głosowania za granicą do 15 dni (wcześniej było to 12 dni). Politycy opozycji przekonywali, że to ułatwi głosowanie Polonii. Przyjeta została też poprawka, która precyzuje, że przewodniczący komisji wyborczych będą składać protokoły głosowania przedstawicielom PKW. Politycy KO argumentowali, że utrudni to ewentualne fałszowanie wyborów.

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek jeszcze we wtorek lub w środę rozpisze wybory prezydenckie – zapowiedział wicemarszałek Sejmu i jeden z bliskich współpracowników Jarosława Kaczyńskiego Ryszard Terlecki. Witek przedstawi też kalendarz wyborów. Wszystko wskazuje na to, że zostaną wyznaczone na 28 czerwca. To będzie oznaczało, że kandydat KO Rafał Trzaskowski będzie miał tylko kilka dni na zebranie co najmniej 100 tys. podpisów. Politycy KO zapewniają w kuluarach, że są gotowi. A sam kandydat apelował, by jeszcze podpisów nie zbierać, aż do czasu rejestracji komitetu. – Będziemy robili wielką akcję obywatelską, akcję mobilizacji, tak żeby podpisy zebrać. Będę o to prosił absolutnie wszystkich – powiedział we wtorek w Radiu ZET. Pozostali zarejestrowani wcześniej kandydaci (w wyborach, które nie odbyły się 10 maja) nie będą musieli ponownie składać 100 tys. podpisów.

Rozpisanie wyborów nie tylko uruchomi kalendarz, ale też odmrozi działania sztabów, które nie mogą teraz wykonywać żadnych działań w ramach kampanii, np. dotyczących billboardów czy innych form marketingu wyborczego.

Kandydaci nie tracą czasu

Sztaby i doradcy kandydatów na prezydenta nie czekają jednak bezczynnie na ogłoszenie terminu wyborów. Od ubiegłej soboty prezydent Andrzej Duda w swojej prekampanii wyborczej stawia na przesłanie dotyczące inwestycji, które mają wydźwignąć Polskę z kryzysu gospodarczego. W sobotę prezydent i premier Morawiecki odwiedzili plac budowy przekopu przy Mierzei Wiślanej. W środę planowane jest podobne wydarzenie, tylko dotyczące CPK.

Nie traci też czasu prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski – jak podał serwis 300polityka, planuje wystąpienie w Gdańsku w rocznicę 4 czerwca. Ma to być wydarzenie, które pomoże utrzymać tempo prekampanii kandydata KO. Sztabowcy planują też, jak wpleść w kampanię proces zbierania podpisów i rejestracji komitetu wyborczego.

Trzaskowski zgłosił też we wtorek kolejny projekt dotyczący ustroju. Prezydent Warszawy zapowiedział projekt tzw. ustawy skromnościowej, która ma dotyczyć zarobków w państwowych spółkach. – Jest sprawa elektrycznych samochodów i spółki, która ma je produkować. Rząd topi miliardy w Elektrowni Ostrołęka. Musi paść pytanie o zarobki ludzi, którzy te inwestycje nadzorują – mówił prezydent Warszawy.

O inwestycjach w zupełnie innej skali mówił za to prezydent Duda. Zapowiedział nowy projekt „Moja woda”, który będzie dotyczył retencji. – Chciałbym, aby przy każdym domu było oczko wodne. Będzie dofinansowanie 85 proc. kosztów, ale nie więcej niż 5 tys. zł. – powiedział prezydent w trakcie wizyty w Sulejówku. Prezydent odwiedził też miejsce budowy węzła drogowego na drodze S61, gdzie z kolei mówił o znaczeniu największych inwestycji dla rozwoju Polski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA