fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Nagranie Gowina. "Budżet stać na trzy miesiące stanu klęski żywiołowej"

Fotorzepa, Jakub Czermiński
- Wprowadzenie stanu klęski żywiołowej wiąże się z bardzo dużymi konsekwencjami dla budżetu, dlatego że stan klęski żywiołowej zobowiązuje państwo do pokrycia przedsiębiorcom szkód. Być może polski budżet stać jest na to przez jeden, dwa, no może trzy miesiące, ale na pewno nie dłużej - powiedział wicepremier Jarosław Gowin (Porozumienie) podczas wideokonferencji z przedstawicielami Związku Miast Polskich. Nagranie słów Gowina ujawnił portal tvn24.pl.

Telekonferencja, której tematem miał być kryzys związany z koronawirusem odbyła się 1 kwietnia. Ze strony rządu wzięli w niej udział wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin (przewodniczący Porozumienia), minister rozwoju Jadwiga Emilewicz (wiceprzewodnicząca Porozumienia) oraz wiceminister finansów Tomasz Robaczyński. W rozmowach uczestniczyli także m.in. prezes Związku Miast Polskich Zygmunt Frankiewicz, prezydent Sopotu Jacek Karnowski, prezydent Inowrocławia Ryszard Brejza oraz prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.

"Duże ryzyko, że epidemia (...) powróci jesienią"

Jarosław Gowin ocenił podczas spotkania - co powtarzał także w innych okolicznościach - że utrzymanie terminu wyborów prezydenckich (10 maja) z uwagi na epidemię jest niemożliwe.

- Z punktu widzenia epidemicznego wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że 10 maja będzie terminem, kiedy epidemia będzie rozkwitać. (...) Chcę powiedzieć, że jest bardzo duże ryzyko, że epidemia albo będzie trwała, w nieco słabszej postaci, albo powróci jesienią. Mówiąc krótko, decydowanie dzisiaj o zorganizowaniu wyborów 10 maja jest nie bardziej nieodpowiedzialne niż postulowanie przeniesienia wyborów na jesień - oświadczył na nagraniu opublikowanym przez tvn24.pl.

Zdaniem Gowina, postulat przeniesienia wyborów na jesień, delikatnie mówiąc, "nie wyrasta z troski o Polskę".

Budżet stać na stan klęski żywiołowej przez "nie dłużej" niż trzy miesiące

Wicepremier odniósł się także do jednego ze stanów nadzwyczajnych, którego wprowadzenie skutkowałoby przełożeniem majowych wyborów.

- Z punktu widzenia sprawności przeciwdziałania epidemii i jej skutkom stan klęski żywiołowej w tym momencie do niczego nie jest nam potrzebny. Jego wprowadzenie byłoby niewątpliwie niezbędne, żeby unieważnić datę 10 maja. Ale zwróćcie państwo uwagę na taki oto fakt, że wprowadzenie stanu klęski żywiołowej wiąże się z określonymi konsekwencjami dla budżetu, konsekwencjami bardzo dużymi, dlatego że stan klęski żywiołowej zobowiązuje państwo do pokrycia przedsiębiorcom szkód. Być może polski budżet stać jest na to przez jeden, dwa, no może trzy miesiące, ale na pewno nie dłużej - powiedział na telekonferencji Gowin.

- Natomiast przesunięcie wyborów czy wprowadzenie trzymiesięcznego stanu klęski żywiołowej oznaczałoby, że wybory muszą się odbyć jesienią - październik, listopad - czyli w czasie prawdopodobnego albo trwania epidemii, albo jej powrotu - dodał.

"Mówię to nie jako polityk, tylko jako minister nauki"

Wicepremier poprosił ZMP o "rozważenie zajęcia takiego stanowiska", że "wybory powinny być przeniesione na przyszły rok".

- Przyszły rok to jest pierwszy termin, który się wydaje bezpieczny z punktu widzenia skali epidemii. I to jest to stanowisko, które chcę państwu przedstawić - podkreślam, że teraz mówię to nie jako polityk, tylko jako minister nauki - oświadczył.

Jarosław Gowin nie zgadza się z propozycją PiS, by wybory odbyły się 10 maja, korespondencyjnie, ani z postulatem części opozycji, by zostały przeniesione na jesień. Lider Porozumienia zaproponował, by zmienić konstytucję - wprowadzić jedną, siedmioletnią kadencję prezydenta i przedłużyć kadencję Andrzeja Dudy o dwa lata, bez możliwości reelekcji.

W poniedziałek Sejm rozpatrzy złożony przez PiS (wraz z autopoprawką) projekt ustawy w sprawie głosowania korespondencyjnego, które miałoby obowiązywać w wyborach prezydenckich 10 maja.

Źródło: tvn24.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA