fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wyrwanie mleczaka i 2 zł bez faktury. Grodzki mówi, o czym będzie X epizod "Gwiezdnych wojen"

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
- Dowiedziałem się, że dziesiąty epizod "Gwiezdnych wojen" będzie o tym, że dawno, dawno temu w odległej galaktyce znaleziono zeszyt, w którym pięcioletnia dziewczynka napisała, że mający 5 lat Tomek Grodzki wyrwał jej zęba, o co prosiła. Dała mu 2 zł a on jej nie dał faktury - powiedział marszałek Senatu Tomasz Grodzki, odpowiadając na pytanie dziennikarza TVP Info dotyczące zarzutów korupcyjnych.

Przed rozpoczęciem posiedzenia Senatu marszałek Tomasz Grodzki przedstawił plan działań izby wyższej na najbliższe dni, a następnie odpowiadał na pytania dziennikarzy.

Przez reportera TVP Info został zapytany m.in. o zarzuty korupcyjne. Dziennikarz mówił, że w mediach pojawiła się relacja kobiety, która powiedziała, że jej matka w 1997 r. wręczyła Tomaszowi Grodzkiemu 220 zł w charakterze łapówki.

- Co do tych zarzutów z zaświatów, był taki film "Ghostbusters" (Pogromcy duchów - red.), a ja jako wielbiciel "Gwiezdnych wojen" dowiedziałem się, że dziesiąty epizod to będzie, że dawno, dawno temu w odległej galaktyce znaleziono zeszyt, gdzie dziewczynka napisała, że w wieku 5 lat Tomek Grodzki również mający 5 lat wyrwał jej zęba mlecznego, bo o to prosiła; dała mu 2 zł, a on jej nie dał faktury - odpowiedział marszałek Senatu.

13 stycznia dziennikarz TVP Info próbował zadać wychodzącemu z budynku Senatu Grodzkiemu pytanie o formułowane pod jego adresem zarzuty. Towarzyszący wówczas reporterowi operator kamery, który omijał filar, zderzył się z dyrektor gabinetu marszałka Małgorzatą Daszczyk, która wychodziła z drugiej strony przeszkody. Kobieta została uderzona w głowę kamerą.

Informując na Twitterze o incydencie Kancelaria Senatu stwierdziła, że nagranie ukazuje "skandaliczne zachowanie" ekipy TVP Info oraz że Małgorzata Daszczyk przebywa w szpitalu.

Przedstawiciele Kancelarii Senatu poinformowali, że złożyli wniosek o odebranie akredytacji prasowych dziennikarzom biorącym udział w zdarzeniu.

TVP Info opublikowała nagranie z kamery operatora biorącego udział w zdarzeniu. Na filmie widać, że obiektyw kamery niesionej przez uczestnika incydentu był skierowany na marszałka Senatu. Gdy dziennikarz TVP Info zadawał pytanie zamierzającemu wsiąść do samochodu Tomaszowi Grodzkiemu, doszło do zderzenia kamerzysty i dyrektor gabinetu. "No co wy robicie? Jesteście normalni?" - powiedziała dyrektor po zderzeniu. Według TVP Info, Małgorzata Daszczyk "po wejściu pod kamerę zagroziła sądem 'za uderzenie w głowę'".

W dniu, w którym doszło do incydentu, marszałek Senatu na Twitterze napisał, że dyrektor Daszczyk została "uderzona kilkunastokilogramową kamerą przez rozpędzonego kamerzystę aż głowa odskakuje". "Tomografia głowy, objawy wstrząśnienia mózgu, szok. Mogło się skończyć bardziej tragicznie. Powstrzymajmy tych szaleńców!!!" - oświadczył.

W kolejnym wpisie zażądał publicznych przeprosin dla dyrektor swego gabinetu od dziennikarza i operatora TVP Info. "Nazywanie poturbowania kobiety 'happeningiem' i naigrywanie się z czyjegoś bólu jest szczytem chamstwa. Oni naprawdę chcą doprowadzić do tragedii" - stwierdził marszałek Senatu.

W środę reporter TVP Info zapytał o stan zdrowia dyrektor Daszczyk informując, że zostały jej wysłane kwiaty.

- Niech pan sobie wyobrazi, że pana kamerzysta albo kamerzysta TVN uderzył nie w tłumie, bo to się zdarza, ale zbiegając ze schodów dyrektorkę gabinetu pani marszałek (Sejmu Elżbiety - red.) Witek. Grzalibyście to przez miesiąc - odpowiedział Tomasz Grodzki.

- W polskiej tradycji dżentelmeneria wobec kobiet jest wdrukowana w filozofię każdego mężczyzny i ja oczekuję panie redaktorze, że pan przeprosi panią dyrektor, bo jeżeli w "Wiadomościach" wmawiacie, że to prawie ona zaatakowała kamerzystę i pan mówi, że pan jej życzy powrotu do zdrowia z przymrużeniem oka, to znaczy, że pan dżentelmenem nie jest - dodał.

Zwrócił uwagę, że "ze względów anatomicznych" czaszka kobiety jest cieńsza niż czaszka mężczyzny.

- Oczywiście, że to był przypadek. Nikt nie mówił, że to było celowo. Natomiast mówię tu absolutnie poważnie: uderzenie w głowę kobiety kilkunastokilogramowym taranem, jakim jest kamera, przy energii kinetycznej człowieka, który szybko schodzi ze schodów, mogło się skończyć znacznie gorzej niż wstrząśnieniem mózgu i tyle w tym temacie i nie będę z panem na ten temat dyskutował póki pan nie przeprosi - powiedział marszałek.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA