fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Imigranci zostają w Europie

AFP
Europa doświadczyła gwałtownego napływu nielegalnych imigrantów, ale to USA pozostają miejscem, gdzie jest ich najwięcej — wynika z badania opublikowanego przez Pew Research Center.

W UE jest od 3,9 do 4,8 miliona nieautoryzowanych imigrantów — twierdzi amerykański instytut badawczy. Jedna czwarta z nich czeka na rozpatrzenie wniosku azylowego, reszta albo dostała się do UE nielegalnie i wniosku nie złożyła, albo ich wniosek został odrzucony, albo przyjechała na podstawie legalnych wiz, ale została po ich wygaśnięciu. Liczba robi wrażenie, ale na obszar zamieszkały przez około 500 mln ludzi (UE plus kraje EFTA) to nie więcej niż 1 procent populacji. Czterokrotnie większa jest liczba legalnych imigrantów, czyli osób spoza obszaru UE-EFTA, które mają już na tym obszarze legalne prawo pobytu.

Jeśli chodzi o przyjezdnych o nieuregulowanym statusie, to najwięcej jest ich w Niemczech — między 1 a 1,2 mln — co jest spuścizną po wielkiej fali migracyjnej z 2015 roku. Kolejno na liście znalazły się Wielka Brytania (0,8-1,2 mln), Włochy — 500 do 700 tysięcy, i Francja — 300 do 400 tysięcy. W Europie jest teraz około miliona więcej nieautoryzowanych imigrantów niż w 2014 roku, czyli przed kryzysem migracyjnym, ale nieco mniej niż w 2016 roku. Co jednak ciekawe w porównaniu z 2016 rokiem zwiększyła się liczba imigrantów nielegalnych, czyli tych, którzy ani nie mają prawa pobytu, ani nie czekają na rozpatrzenie wniosku azylowego. To oznacza, że w ciągu ostatnich lat kilkaset tysięcy wniosków zostało rozpatrzonych negatywnie, ale osoby te nie wróciły do krajów pochodzenia.

Mimo że w ostatnich latach imigranci jadą raczej do UE niż do USA, to ciągle za oceanem ich społeczność jest większa. Pew Research Center szacuje, że nieautoryzowanych imigrantów jest w Stanach Zjednoczonych od 10,3 do 10,7 mln, czyli ok. 3 proc. całej populacji. Większość z nich jest już w USA od lat i pochodzi z Ameryki Łacińskiej, a w szczególności z Meksyku. W UE z kolei 30 proc. pochodzi z Azji, w tym Afganistanu i Pakistanu, 23 proc. z innych krajów europejskich (poza UE - EFTA), w tym z Rosji i Turcji, 21 proc. z Bliskiego Wschodu, w tym z Syrii i Iraku, 17 proc. z krajów Afryki Subsaharyjskiej, w tym z Nigerii i Erytrei, i 8 proc. z obu Ameryk.

—Anna Słojewska z Brukseli

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA