fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Prezydent Erdogan brnie w kłopoty

afp
Zmiana systemu władzy na prezydencki Turcji nie służy. Gospodarka w zapaści, partia rządząca słabnie, a kraj ma coraz większe problemy w relacjach zagranicznych.

Z rządzącej Turcją od 16 lat Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) wystąpił właśnie Ali Babacan, były minister gospodarki i wieloletni wicepremier, który był też jednym z założycieli formacji Erdogana. Jak napisał w publicznym oświadczeniu, zdecydował się na ten krok z powodu „głębokich różnic" w ocenie dalszego kursu partii pod kierunkiem prezydenta. Jego zdaniem Turcji potrzebna jest obecnie „nowa wizja".

Nie ma więc złudzeń, że obecna formuła rządów w Turcji już się wypaliła i czas na zmiany. Ali Babacan zapowiada utworzenie partii politycznej wspólnie z byłym prezydentem Abdullahem Gülem. Ma sporo czasu na jej organizację, gdyż kolejne wybory parlamentarne i prezydenckie odbędą się dopiero w 2024 roku.

W niedawnych wyborach municypalnych AKP poniosła prawdziwą klęskę w dużych miastach. Także w 16-milionowym Stambule, mateczniku Erdogana, gdzie niekorzystnego dla AKP wyniku najpierw nie uznano z powodu nieistotnych uchybień proceduralnych. Powtórzone wybory z dużą przewagą wygrał Ekrem Imamoglu z opozycyjnej Republikańskiej Partii Ludowej (CHP).

Przeczytaj także: Turecka lira słabnie po zwolnieniu szefa banku centralnego

Wielu obserwatorów jest zdania, że mija właśnie apogeum popularności AKP i prezydenta Erdogana.

– Krok Alego Babacana jest wyrazem rosnącego niezadowolenia wielu środowisk z autorytarnych rządów prezydenta zwłaszcza w sferze ekonomicznej, ale także w sprawie stosunków z zagranicą – tłumaczy „Rzeczpospolitej" prof. Ilter Turan z uniwersytetu Bilgi w Stambule.

Prezydent wydał właśnie dekret skracający o rok kadencję szefa banku centralnego Murata Cetinkaya. Zdaniem wielu tureckich konstytucjonalistów dymisja urzędującego prezesa banku ma poważną wadę prawną. Prezydent pragnie wymóc na władzach banku obniżenie stóp procentowych, co uważa za krok niezbędny do realizacji planu ożywienia kulejącej gospodarki. Ta skurczyła się w ostatnim kwartale ubiegłego roku o 3 proc. Jak się ocenia, w pierwszym półroczu tego roku spadek wyniósł 2 proc. Inflacja przekroczyła 17 proc., a więc jest wyższa o siedem punktów w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. Starając się bronić liry, bank centralny podniósł stopę dyskontową do 24 proc., co jest poziomem trzykrotnie wyższym niż przed rokiem. Dolar kosztował w środę 5,7 liry, a rok temu 4,5.

Równocześnie trwają aresztowania domniemanych uczestników nieudanego puczu wojskowego przeciwko Erdoganowi sprzed trzech lat. W ubiegłym tygodniu aresztowano 282 osoby, tydzień wcześniej ponad 200. – To już nikogo nie dziwi. Wszyscy przyzwyczaili się do tego, że historia ta nie ma końca – mówi Ilter Turan.

Przy tym Ankara angażuje się coraz bardziej w politykę regionalną. Wysłano właśnie kolejne statki wiertnicze na wody strefy ekonomicznej Cypru, gdzie znajdują się złoża ropy i gazu.

Zdaniem Brukseli narusza to suwerenność Cypru, którego północną część Turcja zajęła niemal pół wieku temu. Ustanowioną tam turecką republikę uznaje jedynie Ankara. Turcja przetransportowała tam właśnie kilkadziesiąt czołgów Leopard.

Udziela też militarnego wsparcia libijskim władzom w Trypolisie odpierającym ataki gen. Chalify Haftara, po którego stronie stoi wiele państw regionu z Egiptem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi na czele.

Prezydentowi Erdoganowi nie udało się przekonać Trumpa, iż zakup rosyjskich systemów antyrakietowych S-400 nie koliduje z nabyciem amerykańskich myśliwców F-35. Waszyngton wstrzymuje więc dostawy zamówionych już samolotów. Turcja jest też na kolizyjnym kursie z USA w Syrii. Erdogan liczy jednak, iż Waszyngton przyjmie jego propozycję mediacji w konflikcie z Teheranem. To jednak zbyt mało, aby zapobiec izolacji Turcji w regionie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA