fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wybory na Ukrainie: Komik ma pomysł na kraj

Wołodymyr Zelenski jest czarnym koniem wyścigu wyborczego
wikipedia
Faworyt wyborów prezydenckich Wołodymyr Zelenski chce rozmawiać z Putinem o wojnie w Donbasie.

Gdyby wybory prezydenckie odbyły się w najbliższą niedzielę, do drugiej tury wraz z szefową Batkiwszczyny i byłą premier Julią Tymoszenko przeszedłby, i to z pierwszego miejsca, znany aktor i kabareciarz. Obecny ukraiński przywódca Petro Poroszenko zajmuję trzecią pozycję. Połowa Ukraińców deklaruje, że nie zagłosuje na niego pod żadnym warunkiem.

Takie wyniki przedwyborczych sondaży podaje jednocześnie kilka znanych niezależnych od siebie kijowskich ośrodków socjologicznych (m.in. Reiting i Centrum Monitoringu Społecznego).

Zachód po cichu już zaczyna wierzyć, że prezydentem Ukrainy może zostać komik. Z doniesień medialnych wynika, że Zelenski spotykał się ostatnio z ambasadorami kilku państw Unii Europejskiej, którzy zaprosili go do biura przedstawicielstwa Unii w Kijowie. Zaskoczył ich m.in. swoją wizją zakończenia wojny w Donbasie.

Rozmawiać z „czortem”

O spotkaniu Zelenskiego z zachodnimi dyplomatami wiadomo niewiele. Ukraiński portal Strana.ua, powołując się na źródła dyplomatyczne, podaje, że „najmocniej naciskała” na aktora ambasador Francji Isabelle Dumont. Zwłaszcza w kwestii trwającej od prawie pięciu lat wojny w Donbasie. Miał na to odpowiedzieć, że jest gotów usiąść do rozmów z Władimirem Putinem. Portal podaje, że swoimi wypowiedziami (nie tylko na temat Donbasu) „rozczarował obecnych na sali”. Jeszcze w grudniu w jednym z wywiadów Zelenski stwierdził, że jest gotów „rozmawiać nawet z czortem”, by na wschodzie kraju „nie ginęli ludzie”.

Dobrze poinformowany ukraiński politolog Wołodymyr Fesenko potwierdza w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że spotkanie aktora z ambasadorami państw UE rzeczywiście miało miejsce. – Zelenski nie sprecyzował, o jakie dokładnie rozmowy mu chodzi. Od lat z Putinem rozmawia Poroszenko, ale w ramach formatu normandzkiego. Ten format nie zmieni się niezależnie od tego, kto wygra wybory. Spotkanie z Putinem w cztery oczy bez pośredników nie jest możliwe, na to nie pójdzie w pierwszej kolejności Moskwa – mówi Fesenko.

Odkąd w 2014 r. w Donbasie padły pierwsze strzały, Rosja utrzymuje, że nie ma z tym nic wspólnego i że jest to wyłącznie „wojna domowa”. Kreml zaprzecza, że wysyła tam broń oraz swoich żołnierzy. Zaprzecza też, że to z rosyjskiego budżetu sponsorowane są samozwańcze republiki doniecka i ługańska. – Niewykluczone, że Putin mógłby usiąść do stołu z prezydentem Ukrainy, ale na pewno nie jako strona konfliktu – mówi „Rzeczpospolitej” rosyjski politolog Aleksiej Muchin, blisko związany z Kremlem. – Rosja w ukraińskich wyborach z nikim nie sympatyzuje, a już na pewno ich nie będzie ujawniać – twierdzi.

Zagrożenie dla elit

Dla większości Ukraińców Zelenski przynajmniej od kilku ostatnich lat kojarzy się z głównym bohaterem serialu „Sługa narodu”. Gra w nim zwyczajnego nauczyciela, który przez przypadek został prezydentem Ukrainy i postanowił zmienić kraj, wypowiadając wojnę oligarchom.

Poczynania Zelenskiego z filmu blokuje skorumpowany parlament, a po sfałszowanych wyborach zostaje odsunięty od władzy. Na ulicach Kijowa już wiszą reklamy trzeciego sezonu serialu, którego premiera odbędzie się tuż przed wyborami pod koniec marca.

Rzeczywisty Zelenski nie jest zwykłym biednym nauczycielem. Jest założycielem i wieloletnim szefem Studia Kwartał 95, jednego z największych i najlepiej prosperujących prywatnych producentów filmowych w państwach byłego ZSRR. Swój program wyborczy opublikował w sieci pod tytułem „Ukraina moich marzeń”. – Ukraina, w której już nie ma ogłoszeń „praca w Polsce”, lecz w Polsce już są ogłoszenia „praca na Ukrainie” – brzmi jeden z populistycznych postulatów. Wszystkich łapówkarzy chce wysłać do więzień i pozbawić immunitetu nie tylko deputowanych, lecz również prezydenta. Jest jedynym kandydatem, który zaznacza w programie wyborczym, że ubiega się wyłącznie o jedną kadencję.

– Gdyby mu się udało, Rada Najwyższa przegłosowałaby reformę konstytucyjną i przekształciłaby Ukrainę w państwo parlamentarne. W Kijowie już na poważnie o tym się mówi. Ukraińskie elity biznesowe i polityczne nie będą ryzykować – mówi Fesenko.

Drogę do drugiej tury aktorowi zaczęła już torować Tymoszenko. W poniedziałek oskarżyła prezydenta, że kupuje głosy Ukraińców za tysiąc hrywien (równowartość 130 zł). Zarzuciła Poroszence, że pożycza swoje prywatne pieniądze państwu ukraińskiemu i czerpie zyski z „gigantycznych procentów”. Oskarżyła też prezydenta o „dopisanie ponad miliona martwych dusz do list wyborczych”.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA