Reklama

Czwarty czerwca szansą dla opozycji. Pod warunkami

Coraz więcej informacji wskazuje na to, że w planie opozycji - oraz Donalda Tuska - obchody 30. rocznicy wyborów 4 czerwca zyskują na znaczeniu. Wiele rzeczy, w tym wypowiedzi Aleksandry Dulkiewicz sugerują, że odbędą się z udziałem samorządowców, prezydentów miast - w Gdańsku. I będzie temu towarzyszyć mocne przesłanie samego Donalda Tuska.
Czwarty czerwca szansą dla opozycji. Pod warunkami

Foto: AFP

mik

Ale bez sukcesu w wyborach do PE symbolika 4 czerwca może nie wystarczyć, by opozycja wygrała jesienią. Zwłaszcza, że PiS też może wykorzystać rocznicę, by mówić na swój sposób o III RP. Wiara w magię samej tylko daty może sprowadzić opozycję na manowce.

Aleksandra Dulkiewicz, która wyrasta szybko na jedną z najważniejszych postaci w opozycji mówiła w czwartek w TVN24, że kilka dni przed śmiercią prezydent Adamowicz zaprosił samorządowców do jego miasta na obchody. - Bardzo się cieszył, że ten list pana prezydenta, który odczytała w piątek na spotkaniu samorządowców w Gdańsku, spotkał się z bardzo dobrym odbiorem i jest wiele deklaracji uczestnictwa - powiedziała. To już daje ramy tych obchodów, chociaż doniesienia, że od razu powstanie w ich trakcie "partia Tuska" z udziałem samorządowców wydają się mało realistyczne w obecnej sytuacji. 

Czytaj także: Kolanko: Tusk wskazuje opozycji ton w kampanii do PE

 



Reklama
Reklama

4 czerwca jest oczywiście szansą dla opozycji. Ale tylko jeśli będzie nie tyle podsumowaniem dorobku III RP, ale bardziej nakreśleniem nowego rozdziału po 30 latach. Opozycja ma zresztą z czego czerpać, co sama przyznaje. Dziedzictwo prezydenta Adamowicza - Gdańsk wspólnotowy, otwarty, solidarny (również solidarny społecznie) - już teraz w retoryce opozycji wskazywany jest jako drogowskaz. Zrobienie z tej rocznicy tylko wezwania do walki o "30 lat III RP" zostanie szybko skontrowane przez PiS. Wtedy opozycja będzie jawić się w przekazie partii rządzącej jako obrońca "ancien regime". Bo sami liderzy opozycji, jak Władysław Kosiniak-Kamysz czy Katarzyna Lubnauer powtarzają, że powrotu do 2015 nie ma. Trudno, aby w takiej sytuacji kampania opozycji była oparta tylko na nawiązaniu do tego, co było w przeszłości, skoro w 2015 roku - co opozycja przyznaje - wiele elementów III RP zostało zakwestionowanych. 

To duże wyzwanie. Nie jest jasne, czy i w jakim stopniu Donald Tusk zaangażuje się w kampanię parlamentarną poza budowaniem narracji opozycji tak, jak to robił w 2018 roku. Pierwszym wyzwaniem dla opozycji są zresztą majowe wybory do PE. Tusk zresztą sugerował, że najlepiej, by doszło do obywatelskiej mobilizacji jeszcze wcześniej - w związku z rocznicą 3 maja.  

Kluczowe jest, po to by formułowany powoli plan opozycji, związany z 4 czerwca się powiódł nie dotyczył tylko wizji na "następne 30 lat". Opozycja musi wygrać wybory do PE, by kilka tygodni później z impetem rozpocząć nową kampanię. Czasu na przygotowania do wyborów do PE jest jednak coraz mniej. Za około miesiąc prezydent Duda ogłosi rozpoczęcie zmagań w wyścigu do PE. 

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Polityka
Sondaż. Wiemy, jak weto ws. SAFE wpłynie na postrzeganie Karola Nawrockiego przez Polaków
Polityka
Dlaczego Jarosław Kaczyński wybrał Przemysława Czarnka? „Rzeczpospolita” zajrzała za kulisy
Polityka
Prezes PiS o ugrupowaniu Grzegorza Brauna: Samoobrona do sześcianu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama