fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Pierwszy meczet na wschodzie Niemiec

adobestock
Muzułmanów w Niemczech przybywa, a wraz z nimi rośnie liczba islamskich świątyń. Z tym zjawiskiem walczy głównie AfD.

Na nic zdały się protesty, marsze, petycje oraz groźby. Po trzech latach starań gmina muzułmańska Ahmadija w Erfurcie zorganizowała uroczystość położenia kamienia węgielnego pod budowę meczetu z niewielką kopułą i zaledwie siedmiometrowym minaretem. Powstanie w dzielnicy przemysłowej Erfurtu w sąsiedztwie straży pożarnej i silosu zboża.

Przeciwnicy budowy meczetu od dawna podrzucali na działce zakupionej przez muzułmanów świńskie łby i postawili tam drewniany krzyż. Pragnęli nie dopuścić do budowy pierwszego meczetu na wschodzie Niemiec. Nie licząc oczywiście Berlina, choć i tam podział jest czytelny. We wschodniej części miasta, byłej stolicy NRD, działa jeden meczet otwarty dziesięć lat temu.

Dla odmiany w zachodniej jest ich kilkadziesiąt. Ale też w Berlinie mieszka ok. 300 tys. muzułmanów. To cztery razy więcej niż we wszystkich nowych landach RFN. Na czele akcji oporu przeciwko budowie meczetu w Erfurcie stała Alternatywa dla Niemiec (AfD). Jest w Turyngii potęgą. W ubiegłorocznych wyborach do Bundestagu głosował na nią prawie co czwarty obywatel. AfD w tym landzie kieruje Björn Höcke, który zasłynął twierdzeniem, że pomnik Holokaustu w Berlinie jest świadectwem niemieckiej hańby.

– Obawiam się, że któregoś dnia na naszej katedrze pojawi się półksiężyc. Czy tego chcecie? – zwrócił się w jednym z przemówień do tłumu sympatyków zgromadzonych przed majestatyczną katedrą w Erfurcie. – Nie! Sprzeciw! Sprzeciw! Sprzeciw! – odpowiedział tłum. Sprzeciw nic nie dał.

Niemiecka ustawa zasadnicza gwarantuje wolność wyznania i na tym opierały się władze, wydając zezwolenie na budowę. Jej koszt ocenia się na 600 tys. euro. Za rok w nowym budynku pojawią się wierni. Do tej pory spotykali się w piątki w prywatnym mieszkaniu imama, które służyło za meczet. Takich i podobnych meczetów mieszczących się w postindustrialnych budynkach, byłych salach gimnastycznych i podobnych pomieszczeniach jest w Niemczech ponad 2 tys. Dokładna liczba nie jest znana, gdyż nikt nie prowadzi statystyk, a duża część muzułmańskich gmin nie jest związana z żadną z kilku organizacji zrzeszających gminy.

Jedynie nieco ponad 200 meczetów ma kopułę i minaret, co nie znaczy, że wzywa z niego do modłów muezin. – Meczet stanowi doskonałe uzupełnienie 80 chrześcijańskich świątyń oraz jednej synagogi w Erfurcie – głosił komentarz w konserwatywnej „Thüringer Allgemeine" po uroczystości ułożenia kamienia węgielnego. Świątynie chrześcijańskie w Turyngii od dawna świecą pustkami. Dwie trzecie mieszkańców landu to ateiści. Sprzeciw przeciwko budowie meczetu w Erfurcie nie ma żadnych motywacji religijnych. Jest wyrazem przekonania, że islam nie jest do pogodzenia z niemiecką tradycją i „nie należy do Niemiec", jak powiedział kilka miesięcy temu Horst Seehofer (CSU), szef MSW w rządzie Merkel.

Była to odpowiedź na oświadczenia pani kanclerz, która wielokrotnie powtarzała, że „także" islam należy do Niemiec. W marcu tego roku zaledwie 22 proc. obywateli RFN było takiego zdania jak Angela Merkel. Na wschodzie Niemiec było to 16 proc., na zachodzie 23 proc.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA