Reklama
Rozwiń
Reklama

Pierwszy meczet na wschodzie Niemiec

Muzułmanów w Niemczech przybywa, a wraz z nimi rośnie liczba islamskich świątyń. Z tym zjawiskiem walczy głównie AfD.

Aktualizacja: 18.11.2018 13:12 Publikacja: 14.11.2018 17:42

Pierwszy meczet na wschodzie Niemiec

Foto: adobestock

Na nic zdały się protesty, marsze, petycje oraz groźby. Po trzech latach starań gmina muzułmańska Ahmadija w Erfurcie zorganizowała uroczystość położenia kamienia węgielnego pod budowę meczetu z niewielką kopułą i zaledwie siedmiometrowym minaretem. Powstanie w dzielnicy przemysłowej Erfurtu w sąsiedztwie straży pożarnej i silosu zboża.

Przeciwnicy budowy meczetu od dawna podrzucali na działce zakupionej przez muzułmanów świńskie łby i postawili tam drewniany krzyż. Pragnęli nie dopuścić do budowy pierwszego meczetu na wschodzie Niemiec. Nie licząc oczywiście Berlina, choć i tam podział jest czytelny. We wschodniej części miasta, byłej stolicy NRD, działa jeden meczet otwarty dziesięć lat temu.

Dla odmiany w zachodniej jest ich kilkadziesiąt. Ale też w Berlinie mieszka ok. 300 tys. muzułmanów. To cztery razy więcej niż we wszystkich nowych landach RFN. Na czele akcji oporu przeciwko budowie meczetu w Erfurcie stała Alternatywa dla Niemiec (AfD). Jest w Turyngii potęgą. W ubiegłorocznych wyborach do Bundestagu głosował na nią prawie co czwarty obywatel. AfD w tym landzie kieruje Björn Höcke, który zasłynął twierdzeniem, że pomnik Holokaustu w Berlinie jest świadectwem niemieckiej hańby.

– Obawiam się, że któregoś dnia na naszej katedrze pojawi się półksiężyc. Czy tego chcecie? – zwrócił się w jednym z przemówień do tłumu sympatyków zgromadzonych przed majestatyczną katedrą w Erfurcie. – Nie! Sprzeciw! Sprzeciw! Sprzeciw! – odpowiedział tłum. Sprzeciw nic nie dał.

Niemiecka ustawa zasadnicza gwarantuje wolność wyznania i na tym opierały się władze, wydając zezwolenie na budowę. Jej koszt ocenia się na 600 tys. euro. Za rok w nowym budynku pojawią się wierni. Do tej pory spotykali się w piątki w prywatnym mieszkaniu imama, które służyło za meczet. Takich i podobnych meczetów mieszczących się w postindustrialnych budynkach, byłych salach gimnastycznych i podobnych pomieszczeniach jest w Niemczech ponad 2 tys. Dokładna liczba nie jest znana, gdyż nikt nie prowadzi statystyk, a duża część muzułmańskich gmin nie jest związana z żadną z kilku organizacji zrzeszających gminy.

Reklama
Reklama

Jedynie nieco ponad 200 meczetów ma kopułę i minaret, co nie znaczy, że wzywa z niego do modłów muezin. – Meczet stanowi doskonałe uzupełnienie 80 chrześcijańskich świątyń oraz jednej synagogi w Erfurcie – głosił komentarz w konserwatywnej „Thüringer Allgemeine" po uroczystości ułożenia kamienia węgielnego. Świątynie chrześcijańskie w Turyngii od dawna świecą pustkami. Dwie trzecie mieszkańców landu to ateiści. Sprzeciw przeciwko budowie meczetu w Erfurcie nie ma żadnych motywacji religijnych. Jest wyrazem przekonania, że islam nie jest do pogodzenia z niemiecką tradycją i „nie należy do Niemiec", jak powiedział kilka miesięcy temu Horst Seehofer (CSU), szef MSW w rządzie Merkel.

Była to odpowiedź na oświadczenia pani kanclerz, która wielokrotnie powtarzała, że „także" islam należy do Niemiec. W marcu tego roku zaledwie 22 proc. obywateli RFN było takiego zdania jak Angela Merkel. Na wschodzie Niemiec było to 16 proc., na zachodzie 23 proc.

Polityka
Do czego zobowiązały się państwa członkowskie Rady Pokoju? Jest nowy wpis Donalda Trumpa
Polityka
Barack i Michelle Obamowie jako małpy w klipie u Donalda Trumpa. Jest reakcja byłego prezydenta
Polityka
Małe sukcesy ajatollahów. Wojna z USA? Nie w najbliższych tygodniach
Polityka
Viktor Orbán: Brukselska machina panoszy się na Węgrzech. Posprzątamy po wyborach
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama