fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sikorski: Skandalem jest to, że Macierewicz nie "siedzi"

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
- Skandalem nie jest to, że Macierewicz miał odebrany certyfikat, tylko to, że nie „siedzi”, a wręcz przeciwnie – został ministrem – powiedział Radosław Sikorski, były szef MON i MSZ, komentując konflikt na linii Andrzej Duda – Antoni Macierewicz i słowa tego pierwszego o „ubeckich metodach”, jakie PO miała stosować wobec obecnego ministra.

Sikorski podkreślił w TVN24, że kiedy on był ministrem spraw zagranicznych w rządzie PO-PSL, to „za każdym razem, gdy prezydent żądał informacji, to u nas się grzały kopiarki, żeby tę informację natychmiast dostarczyć”. - To było nie do pomyślenia w sytuacji kohabitacji (prezydentem był Lech Kaczyński – przyp. red.), a co dopiero tu – zauważył.

Zdaniem byłego marszałka Sejmu prezydent Andrzej Duda już na samym początku rządów PiS mógł rozwiązać potencjalny konflikt. - Po pierwsze miał doskonałe podstawy, żeby Macierewicza nie powoływać. I tu już mógł postawić pewne warunki. To jest ewenement w NATO – mamy dwóch ministrów kluczowych – minister spraw zagranicznych i minister obrony – z prawomocnie odebranymi poświadczeniami bezpieczeństwa – mówił Sikorski.

W połowie listopada zostało upublicznione nagranie video, na którym widać jak prezydent Andrzej Duda rozmawia z mieszkańcami Warszawy, przechodząc z pl. Piłsudskiego do Pałacu Prezydenckiego podczas obchodów Święta Niepodległości. Pytany przez jednego z uczestników obchodów, czy "dogada się" z ministrem obrony Antonim Macierewiczem, Andrzej Duda odpowiedział, że "pan minister musi sobie parę rzeczy przemyśleć". Po chwili dodał: "Jak będzie wobec uczciwych oficerów stosował takie ubeckie metody, jak Platforma stosowała wobec niego, to będzie kiepsko".

- Skandalem nie jest to, że Macierewicz miał odebrany certyfikat. Miał go odebranego za ujawnianie nazwisk polskiej agentury. Na co zresztą jest przepis kodeksu karnego. Skandalem jest to, że nie „siedzi”, a wręcz przeciwnie – został ministrem – dodał były szef MON i MSZ. - Tu prezydent już nie wyłapał momentu, w którym powinien był interweniować. Np. od początku powiedzieć „podpiszę tę nominację, ale mam wątpliwości, mam zastrzeżenia, wrócimy do tematu za rok, jak pan minister pokaże, że nadaje się na tę funkcję”. A dzisiaj wystarczy jedno zdanie: „Panie prezesie (Jarosławie Kaczyński) – albo Macierewicz będzie zdymisjonowany, albo będą kolejne weta – powiedział Sikorski.

Zdaniem Sikorskiego takiego zdania Andrzej Duda nie postawił do tej pory. - Gdyby padło, to prezydent chyba nie musiałby się skarżyć publicznie – tłumaczył.

- Ja bym kogoś, kto bredzi o zamachach smoleńskich nigdy na odpowiedzialne stanowisko nie nominował. Ale oni już muszą widzieć, że on nie ma żadnych dowodów, że to jest kompromitacja – mówił o Antonim Macierewiczu Sikorski. Jego zdaniem minister jest jednak PiS ciągle potrzebny. - Podejrzewam, że się boją, że stworzy jakąś frondę w obozie prawicy – mówił.

Pytany o informacje, które Macierewicz ujawnił w rozmowie z „Gazetą Polską”, o istnieniu „złotego funduszu” w armii, który miałby stać za tzw. „buntem generałów”, Sikorski odpowiedział, że „od oskarżania o zdradę Macierewicz jest pierwszy”. - Byłem ministrem obrony, o żadnym „złotym funduszu” nie słyszałem, podejrzewam, że to jest jedna z wielu konfabulacji pana ministra Macierewicza – stwierdził Radosław Sikorski.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA