fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieznane losy poety Stanisława Standego, przyjaciela Władysława Broniewskiego

Poeci proletariaccy, autorzy zbioru wierszy „Trzy salwy”. Od lewej: Stanisław Stande, Władysław Broniewski i Witold Wandurski. 1925 rok.
EAST NEWS, Andrzej Szypowski
Na początku lat 50. Władysław Broniewski, nie zawsze na trzeźwo, upominał się o pamięć swoich zamordowanych w Moskwie przedwojennych przyjaciół u Włodzimierza Sokorskiego, ówczesnego ministra kultury. Rozmawiał o tym nawet z Bolesławem Bierutem.

Kiedy wiersz jej się podoba i jeśli ma rytm i rym, szybko go zapamiętuje. Szczególnie lubi Władysława Broniewskiego i Juliana Tuwima. W tomiku wierszy Broniewskiego „Troska i pieśń" ma jego dedykację: „Oldze Stande, córce przyjaciela". Spotkali się na wieczorze autorskim poety w Łodzi – 1 grudnia 1945 r. 23-letnia Olga zapytała go wtedy, czy wie coś o jej ojcu, Stanisławie Ryszardzie Stande, z którym straciła kontakt jeszcze przed wojną. Poeta zaprzeczył. A może bał się powiedzieć strasznej prawdy?

Dandys komunizmu

Olga miała trzy albo cztery lata, kiedy ojciec opuścił rodzinę dla Zofii Warskiej, córki komunisty Adolfa Warskiego. Ostatni raz widziała go w 1931 r., kiedy razem ze swoją nową żoną i jej synem, jadąc z Berlina do Moskwy, odwiedził Lwów, gdzie wtedy mieszkała. Świadczyło o tym zdjęcie ze spaceru z ojcem po lwowskim parku, bo samego spaceru Olga sobie nie przypomina.

Wyjazd Standego do Moskwy był ucieczką przed aresztowaniem, j...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA