fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Joanna Szczepkowska: Krótka historia tłumów

Strajk Kobiet
AFP
24 października 1956 roku. Ulicami Warszawy tłumy pędzą na plac Defilad. Takiego spontanicznego i natchnionego ożywienia nie było od wojny. Plac przypomina mrowisko. Zajęte są nawet latarnie, wszystko, na co można się wspiąć, by zobaczyć Władysława Gomułkę. Wyszedł właśnie z więzienia osadzony za „wsteczne poglądy" – w 1945 roku mówił: „Błędy, jakie popełniały organa sowieckie w stosunku do Polaków..." i „Zaczyna w państwie naszym ponad naszymi głowami wyrastać drugie państwo. Organa bezpieczeństwa same robią pewną politykę, do której nikt się nie ma wtrącać (...) Z tym trzeba skończyć". Takie słowa w tamtym czasie musiały się skończyć więzieniem.

Uwolnienie autora tych słów było dla Polaków symboliczne. Jego słynne: „Towarzysze! Obywatele! Ludu pracujący stolicy!", przyjęto z takim entuzjazmem, jakby oznaczało ogłoszenie niepodległości. W tak euforycznym nastroju nie do końca wybrzmiały słowa: „Towarzysze! Nie pozwalajcie reakcyjnym podżegaczom i innym chuliganom stanąć w poprzek naszej drogi". Niejeden ze stojących w tłumie za podobne myśli mógłby zostać uznany za podżegacza.

Razem z okrzykami, owacjami i łzami słyszano tylko to, co dawało nadzieję. A przecież jeszcze kilka miesięcy wcześniej przez Poznań szedł inny tłum. Robotnicy z Zakładów Cegielskiego, oszukani przez władze, wyszli za bramę fabryki, a dochodzący do nich przechodnie eskalowali hasła: od „Żądamy chleba" po „Żądamy wolności". Ludzi bito, raniono, zabijano. Ale tłum warszawski nie krzyczał, nie żądał, tylko słuchał i płakał ze szczęścia.Minęło 12 szarych lat. Wydłużyły się przed sklepami kolejki ludzi czekających na cokolwiek, c...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA