fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Syny: Pierwiastek choroby, którą razem mamy

Fotorzepa, Piotr Pytel
Tylko my wiemy, co jest synowskie. Za każdym razem, jak sobie zakładaliśmy, że coś chcemy zrobić, to wychodziło coś innego. Nas samych zaskakuje to, co robimy - mówią Przemysław Jankowiak i Robert Piernikowski, duet muzyczny Syny.

Plus Minus: Mnóstwo osób słucha waszych piosenek, ale rzadko kto wie, o co w nich chodzi.

Robert Piernikowski: Nie trzeba wiedzieć, o co chodzi. Kiedy sam słucham muzyki, nie zastanawiam się, o co komuś chodzi. Bardziej obczajam, jak ktoś patrzy na świat i jaka atmosfera się z jego świata wyłania. Nie ma co szukać jakiegoś specjalnego klucza, wystarczy to poczuć.

Przemysław Jankowiak (1988): Ja słucham muzy po zenowsku, Syny są zenowskie.

Łatwo się pogubić w ciągach znaczeń, które wyrzucacie.

P.J.: Trzeba dać nura.

R.P.: Myślę, że zgubienie się jest całkiem spoko. Sam odkrywam znaczenia wersów i tego, jak to gra z muzyką, często długo po nagraniu płyty. Nie chcę tu się chwalić, ale każdy wers ma dwa albo trzy dna. Posługuję się przecież językiem.

W dodatku dziwnym językiem. Absolutnie osobnym. Zastanawiam się, czy wasze piosenki nie wymagają jakiegoś wytłumaczenia.

R.P.: Ja właśnie nie chcę zbyt wiele tłumaczyć. Nie z tego powodu, że m...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA