fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

O słońcu i pieczeni

Krzysztof Kowalski
Fotorzepa/Waldemar Kompała
Dobre wykształcenie można zdobyć, złych cech natury ludzkiej pozbyć się nie można. Tyle tytułem wstępu.

W dobie oświecenia w Polsce edukacją narodu zajmowali się głównie jezuici i pijarzy, szkoły prowadzone przez inne zakony stanowiły edukacyjny margines. Jezuici i pijarzy prowadzili szkoły wszystkich szczebli, od parafialnych uczących katechizmu i abecadła po kolegia dające kursy matematyki, geometrii, geografii, gramatyki, retoryki, muzyki, poetyki, czyli literatury, i historii, filozofii, łaciny i greki.

Wiedzę wtłaczano metodami od wieków znakomicie sprawdzającymi się w dydaktyce. Na przykład, w szkółkach parafialnych karą za omyłki w czytaniu i wydawaniu zadanej lekcji było stawianie w kącie albo sadzanie w kozie na czas obiadu, klęczenie albo plagi w rękę placetą – grubą skórą złożoną w kilkoro, szeroką na dłoń, na drewnianym trzonku. Za pełne nieuctwo – plagi dyscypliną rzemienną lub splecioną ze sznurków, od 3 do 15 razów na goły tyłek.

Starsze zakute łby zażywały kańczuga – twardego rzemienia długiego na łokieć, z drewnianą rękojeścią, nie w goliznę, żeby jej nie kaleczyć, ale boleśnie przez spodnie.

W takiej oto scenerii skrupulatnie odmalowanej przez księdza Jędrzeja Kitowicza („Opis obyczajów za panowania Augusta III") „pierwsi pijarowie, jakoś około roku 1749 czy li trochę wyżej (w rzeczywistości w roku 1752), odważyli się wydrukować w jednym kalendarzyku politycznym niektóre kawałki z Kopernika, dowodzące, że się ziemia obraca, a słońce stoi.

Czego ledwie dostrzegli jezuici, nie omieszkali nie tylko swoich rozumów, co ich tylko mieli najbystrzejszych, użyć przeciwko pijarom, ciężkim przeciwnikom swoim, ale też inne zakony przeciw nim poburzyć o takową hypothesim, czyli zdanie dawnej nauce przeciwne. Rozruch ten po szkołach był na kształt pospolitego ruszenia przeciwko pijarom; wydawali książki, zbijające takową opinię, zapraszali pijarów na dysputy i najwięcej z tej materyi pijarom dokuczać usiłowali.

Ci atoli, coraz nowy jaki kawałek wyrwawszy z teraźniejszych wodzów filozoficznych: Kopernika, Kartezjusza, Newtona, Leibnitza, dokazali tego, że wszystkie szkoły przyjęły neoteryzm, czyli naukę recentiorum, według której Ziemia się obraca koło Słońca, nie Słońce około Ziemi, tak jak pieczenia obraca się koło ognia, nie ogień koło pieczni".

Od tamtej pory minęły z górą dwa i pół stulecia i sytuacja się powtarza, ludzie wierzą własnym oczom, a nie „teraźniejszym wodzom filozoficznym", czyli naukowcom. Ci ostatni, choć dwoją się i troją, mierząc i opisując globalne ocieplenie, ostrzegając przed jego skutkami i nawołując do podejmowania stosownych działań – nie znajdują powszechnego posłuchu. No bo jak: w Australii spadł śnieg, lato nad Bałtykiem zimne, więc gdzie tu ocieplenie?

Ba! Za klimatyczne jeremiady naukowcy doczekali się oskarżeń o fałszowanie pomiarów, wręcz o spisek, o to, że fałszowali dane, byle tylko dostać pieniądze na dalsze pseudobadania. IPCC, Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu, był wielokrotnie krytykowany za – zdaniem niedowiarków ufających własnym oczom, a nie instrumentom badawczym – bezkrytyczne przyjmowanie niesprawdzonych danych i stronnicze przedstawianie faktów. Co zresztą okazało się wierutną nieprawdą i co „prokuratorzy", jak niepyszni, musieli przyznać.

Dlatego postuluję, aby wzorem szkół jezuickich i pijarskich, w ogóle wzorem polskich szkół doby oświecenia – nieukom i zakutym łbom negującym ustalenia nauki, wszystkie, nie tylko dotyczące klimatu, „w tył obnażony najmniej trzy, najwięcej piętnaście razy, według przewinienia, według cierpiętliwości ciała i według surowości lub łagodności nauczyciela".

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA