fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół wobec skandali. Święty spokój czy dobro ofiar

Facebook, Sekielski
Od jakiegoś czasu po naszym kraju przewalają się monologi na temat nowego filmu braci Sekielskich. Tak, wiem, że powinienem napisać, iż odbywa się debata, ale to nie byłaby prawda, bowiem w istocie toczy się kilka odrębnych narracji, które niemal nie mają ze sobą punktów stycznych, a od czasu do czasu gdzieś – często poza mediami – odbywa się krótka dyskusja, spotkanie, rozmowa, która posuwa całość do przodu, prowadzi do jakichś konkluzji. Nie wiem, czy to specyfika obecnych mediów w ogóle czy może polskiego podziału plemiennego, ale tak to właśnie wygląda.

Ale nie o mediach i nie o braku publicznej debaty miałem pisać, lecz o zupełnie czymś innym. Otóż od kilku dni stawiałem tezę, że w Polsce jedna ze stron broni interesów ofiar, a druga nieudolnie, ale jednak, próbuje bronić krótkofalowego interesu instytucji. I wtedy pewien zakonnik napisał do mnie bardzo roztropny list, w którym zwrócił mi uwagę na błędność tego rozumowania. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Otóż strona broniąca z pasją instytucji Kościoła przed jakimikolwiek oskarżeniami, analizująca daty, godziny i życiorysy rodzin – bliższych i dalszych – w istocie wcale nie broni interesów ani samej instytucji, ale jej nieprawdziwego wizerunku. Może być szczerze przekonana, że ma rację, może głęboko wierzyć, że postępuje słusznie, ale jej działanie nie służy samej instytucji. A nawet mocniej: szkodzi jej. Utrzymywanie fałszu, religijne usprawiedliwianie przemocy, fałszywe rozumienie miłosierdzia wcale nie służy Kościołowi ani jako instytucji, ani jako wspólnocie, ani w jej wymia...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA