fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Laureaci Warszawskiej Nagrody Literackiej

www.um.warszawa.pl
Czworo wspaniałych

Twórcom „warszawskiej nagrody literackiej" (bo taka, nieoficjalna, nazwa funkcjonuje na równi z tą oficjalną) zależy na tym, by ogarnąć możliwie wiele doświadczeń, docenić wiele głosów: stąd mądra decyzja, by wyróżniać nie tylko, jak to bywa w przypadku większości laurów literackich, poezję i prozę, ale też literaturę dla dzieci i młodzieży oraz „edycję warszawską": prace najczęściej (choć nie tylko) historyczne lub reporterskie, odwołujące się do przeszłości miasta. Zarazem zaś, zestawienie czterech nagrodzonych tytułów sprawia, że każdy z nich zyskuje jakiś dodatkowy sens, że wzajemnie przydają sobie znaczeń.

Laureaci Warszawskiej Nagrody Literackiej:

Proza:

Anna Janko „Mała zagłada", Wydawnictwo Literackie

Poezja:

Piotr Matywiecki „Którędy na zawsze", Wydawnictwo Literackie

Literatura dziecięca:

Justyna Bednarek „Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek"

Ilustracje:

Daniel de Latour, Poradnia K

Edycja warszawska:

Magdalena Kicińska „Pani Stefa", Wydawnictwo Czarne

Warszawski twórca:

Eustachy Rylski

Najmniej może dotyczy to „najniewinniejszego" z nagrodzonych tytułów, czyli „Niesamowitych przygód dziesięciu skarpetek (czterech prawych i sześciu lewych) Justyny Bednarek. Cóż rzec: przedszkole wszechświata pulsuje bezpiecznym ciepłem, a sekret znikających w praniu skarpetek stał się tu pretekstem do świetnej opowieści o wolności, pokusach i charakterach, o odwadze szarej skarpety z owczej wełny, która uratowała małego kota przed łobuzem i pysze czarnej, jedwabnej, eleganckiej, dla której najważniejszy okazał się rozgłos.

Ta radosna opowieść stanowi, chcąc nie chcąc, mocny kontrast z książką nagrodzoną w kategorii „Proza": „Małą zagładą" Anny Janko. Nie sposób nie zestawiać współczesnego warszawskiego dzieciństwa z obojgiem rodziców i szumiącą bezpiecznie wieczorem pralką z dzieciństwem na zgliszczach wsi Sochy na Zamojszczyźnie, jednej ze stu kilkudziesięciu spalonych przez Niemców – i z tkwiącym pod powiekami obrazem ojca zastrzelonego przez nich na progu domu. Takie dzieciństwo stało się udziałem dziewięcioletniej Teresy Ferenc, matki pisarki – i pamięć o nim ciążyła, bo i jakżeby inaczej, na życiu dwóch pokoleń.

„Mała zagłada" spotyka się z kolei z tomikiem Piotra Matywieckiego „Którędy na zawsze" – choćby pokazując, jak różnie brzmią opowieści pełne wykrzykników i snute szeptem. Poetyckie rebusy, które układa dla nas Matywiecki wymagają lektury nader uważnej. Dopiero ona pozwoli nam dostrzec zapis wojennych doświadczeń: Powstania Warszawskiego (ojciec Matywieckiego zginął na Starówce 31 sierpnia 1944 r.) i Szoah.

Wszystkie trzy tytuły można uznać za tło dla „Pani Stefy" Magdaleny Kicińskiej – próby rekonstrukcji losów Stefanii Wilczyńskiej, wychowawczyni i pedagoga, zbyt często redukowanej we wspomnieniach do drugoplanowej roli „współpracowniczki Korczaka". Z „Małą zagładą" łączy ją tragizm losów tych, którzy zginęli (i którzy ocaleli) na ziemiach polskich podczas ostatniej wojny. Z „Niesamowitymi przygodami..." – próba wyobrażenia sobie, jaką bajkę opowiadała w sypialni Domu Sierot wieczorem 4 sierpnia 1942 r., w przeddzień wymarszu na Umschlagplatz. Z poezją Matywieckiego – świadomość, jak niewiele opowiedzieć można o tajemnicy każdego człowieka w najlepszej nawet książce. Można się jedynie do niej zbliżyć – i to oferują nam wszystkie cztery wyróżnione książki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA