fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

O. Zięba: Zmienić bieg lawiny

Fotorzepa, Miłosz Poloch
- Jan Paweł II wzywał nas, chrześcijan, byśmy szli na areopagi, czyli miejsca, gdzie tworzy się dzisiaj kulturę, politykę, ekonomię – żebyśmy tam byli obecni. Dziś Kościół jest zdecydowanie zbyt mało obecny w tych obszarach - mówi o. Maciej Zięba, dominikanin, prezes Instytutu Tertio Millennio

Plus Minus: Na początku lutego rusza kolejna edycja Konkursu Papieskiego – w tym roku pod hasłem „Jan Paweł II – Pielgrzym Pokoju". Spodziewa się ojciec wojny?

o. Maciej Zięba: Nie, ale choć liderzy politycy i publicyści powtarzają, że w społeczeństwie pluralistycznym konflikt jest wpisany w życie publiczne, to mówią tylko część prawdy. Faktycznie, nie istnieje społeczność bezkonfliktowa. Ale niesłychanie ważne są liczba oraz głębia i ostrość tych konfliktów. W społeczeństwie zawsze pojawiają się pęknięcia i rysy, ale konieczna jest też stała praca nad rozwiązywaniem problemów, zasypywaniem podziałów, przekraczaniem różnic, przebaczaniem, dążeniem do zrozumienia drugiej strony. Jan Paweł II uczył, że Kościół powinien tworzyć i szerzyć kulturę pojednania, która owocuje polityką pojednania.

A co się dzieje, jeśli tej pracy nie ma?

Wie to każde małżeństwo. Każde bowiem przechodzi kryzysy. Ale jeżeli istnieje chęć ich przezwyciężenia, to małżeństwo wychodzi z kryzysu silniejsze. A jeżeli nie ma pracy nad wzajemnym zrozumieniem i pojednaniem, to wtedy kłótnie stają się coraz częstsze i bardziej agresywne, poczucie obcości narasta i małżeństwo się rozsypuje.

Podobnie jest w społeczeństwie: konflikty się kumulują, spory zaostrzają, podziały – pogłębiają. W końcu następuje rozbicie wspólnoty politycznej, zanik poczucia wspólnego „my", a więc i solidarności, i dobra wspólnego. I mam wrażenie, że właśnie to się w dzisiejszej Polsce dokonuje. Wyraźnie też widać ten proces w kulturze całego Zachodu.

Zatem to powinien być też jeden z wątków przewodnich tegorocznej Szkoły Zimowej w Wadowicach.

Te spotkania z założenia mają dać impuls młodym, zdolnym, poszukującym ludziom, do tego, by zaczęli zastanawiać się nad różnymi współczesnymi wyzwaniami w przestrzeni kultury, polityki i ekonomii. Jako chrześcijanie musimy umieć je podejmować, czyniąc to w sposób kompetentny. Jak pisał Jan Paweł II: „wiara, która nie staje się kulturą, nie jest wiarą w pełni przyjętą, w pełni przemyślaną, przeżytą wiernie". Chcemy więc pokazać uczestnikom, jakie są dziś wyzwania, jakie możliwości, gdzie i jak powinniśmy być świadkami Pana Jezusa. To są parodniowe szkoły, których celem jest danie impulsu do dalszych poszukiwań.

Kilka dni, podczas których studenci, doktoranci i absolwenci słuchają wykładów m.in. Krzysztofa Zanussiego, ale też sami czytają prace Jana Pawła II. Nie jest to raczej propozycja dla przeciętnego studenta, który uczy się głównie przed sesją.

Jest też przestrzeń wspólnej modlitwy, oczywiście wykłady, ale też warsztaty i debata oksfordzka. Jedziemy zwiedzać multimedialne muzeum Dom Jana Pawła II czy sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej, do którego Karol Wojtyła pielgrzymował już jako dziecko. Ale istotą naszych spotkań nie jest studiowanie tego, co było i przeminęło, lecz szukanie odpowiedzi na pytanie, co dziś mówi nam nauczanie Jana Pawła, jak mamy podejmować dzisiejsze wyzwania.

Hasłem przewodnim Szkoły Zimowej jest „Chrześcijanie na współczesnych areopagach". To termin bardzo bliski Ojcu Świętemu.

Tak, Jan Paweł II w wielu pismach wzywał nas, chrześcijan, byśmy szli na areopagi, czyli miejsca, gdzie tworzy się dzisiaj kulturę, politykę, ekonomię – żebyśmy tam byli obecni.

A chrześcijanie nie są tam dziś obecni?

Zbyt mało. Na pewno w Polsce w latach 80. XX w. byliśmy bardziej obecni na areopagach. Wtedy Kościół rzeczywiście był inicjatorem ważnych wydarzeń kulturowych, istotnych społecznie debat, był prawdziwym mecenasem sztuk i nauk. Dzisiaj jest nim w znacznie mniejszym stopniu.

Dlaczego to się zmieniło?

Przede wszystkim podzieliliśmy się jako społeczeństwo. Te coraz głębsze pęknięcia nie sprzyjają budowaniu miejsc spotkania. Brakuje nam również postaci formatu Jana Pawła II. Pamiętam choćby spotkania w Castel Gandolfo, gdzie papież zapraszał największe umysły świata: wybitnych polityków, wielkich filozofów, światowej sławy socjologów, ekonomistów, historyków – Żydów, katolików, protestantów, agnostyków... I wszyscy wspólnie debatowali na temat największych wyzwań współczesnego świata. To był prawdziwy areopag.

Szkoła Zimowa ponownie zgromadzi grupkę ambitnych studentów, ale nie uważa ojciec, że to jedynie kropla w morzu potrzeb, jeśli chodzi o szerzenie nauczania Jana Pawła II?

Gdy w latach 70. drukowałem w podziemiu bibułę, powtarzałem za zakazanym wówczas Czesławem Miłoszem, że „lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach". Małe kamyczki zmieniają bieg lawiny, a z kropli tworzy się ocean. Rok w rok organizujemy te szkoły, to już prawie 50. edycja, więc mamy tysiące absolwentów, którzy są dzisiaj w różnych miejscach, widzę ich wśród elit kultury, polityki i ekonomii, w mediach i na uczelniach. Myślę, że powoli, z założenia pośrednio i delikatnie, lecz konsekwentnie – realizujemy nasze cele, zmierzamy w dobrym kierunku. 9 i potem 14 lutego ruszą kolejne edycje Szkoły Zimowej w Wadowicach – w ten weekend kończymy rekrutację, a 12 lutego startujemy z XIV edycją Konkursu Papieskiego, największego w Polsce konkursu poświęconego wiedzy o osobie i nauczaniu Jana Pawła II, skierowanego do uczniów wszystkich typów szkół ponadpodstawowych w Polsce. Kropla po kropli drążymy skałę. Głęboko wierzę w trwałe skutki takiego działania.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA