fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katamaran w barwach

Fotorzepa, Robert Gardziński
W każdym języku tak mówią. Po rosyjsku to, po angielsku – funny and sad, a po polsku mówimy, że jest i do śmiechu, i do łez, w skrócie – PFN. Tu włączyć się powinno inne powiedzenie, przestrzegające moją osobę, iż na pochyłe drzewo każda koza skacze, a Polska Fundacja Narodowa to już nie tyle na pochyłe, ile na całkiem upadłe drzewo – parkiet po prostu. Ale zajmować się nim i tak trzeba, bo cały zamysł był, niestety, bardzo dobry.

W czasach, w których z różnych powodów nie prowadzi się wojen tradycyjnych, średnio co pół roku napada na nas wróg, kolejna Wielka Orda, kolejne zastępy pohańców i dalejże nas turczyć, a my, niebożęta, bezbronni jak ślepe kocięta. Oni nas ostrzeliwują z internetów, z prasy, napadają z filmów, wysyłają na nas Obamę i Putina, łeb od tego puchnie, że tylko Katza można dostać, Israela Katza konkretnie – a my w szloch.

Wykoncypowaliśmy więc PFN, by w naszym imieniu broniła nas i zapobiegała. Wyszło jak zawsze. Z tej fundacji nic już nie będzie, to jest martwa fundacja, eksfundacja właściwie. A sezon na hejt wobec Polski dopiero się rozpoczyna, będzie kilka ważnych rocznic, mnóstwo okazji, by przypomnieć, żeśmy 1 września napadli na Niemcy, a 75 lat temu sromotnie i w pełni zasłużenie przegrali wojnę. Obawiam się zresztą, że nie przesadziłem i naprawdę to usłyszymy.

A skoro PFN nam nie pomoże, to co? Przyznam, że straciłem wiarę w c...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA