fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Trzeba patrzeć na Kijów

Andrij Jarmołenko – gwiazdor Dynama Kijów i reprezentacji Ukrainy
AFP
Sami starzy znajomi i Dynamo Kijów – po losowaniu Euro dla nas ważniejsze niż Real, a nawet Bayern.

W Lidze Mistrzów grają wciąż ten sam film: kluby, które przez lata wpadały na siebie, po raz kolejny na siebie wpadły. Znowu Arsenal będzie grał z Barceloną, a miliarderzy z Chelsea podejmą jeszcze większych miliarderów z PSG – tak jak rok temu i jeszcze w poprzedniej edycji. Bayern zmierzy się z Juventusem, tak jak trzy lata temu.

Inna sprawa, że utyskiwania na powtarzające się od lat pary starych znajomych nie mają sensu. Wszak dokładnie o to chodzi w koncepcji Ligi Mistrzów – najlepsze europejskie kluby (czytaj – najbogatsze) rywalizują ze sobą. Z dziesięciu najbardziej zamożnych, które w tym sezonie walczyły we flagowych rozgrywkach UEFA, przez grupowe sito nie przedostał się tylko Manchester United.

Tegoroczna edycja Champions League i tak jest wyjątkowo mało hermetyczna. Grający po raz pierwszy w fazie pucharowej VfL Wolfsburg trafił na KAA Gent – absolutnego debiutanta w rozgrywkach, zdobywcę mistrzostwa Belgii pierwszy raz w 115-letniej historii klubu. Jedną z tych drużyn zobaczymy w ćwierćfinałach – to orzeźwiający powiew w skostniałym towarzystwie najlepszych wrogów.

Gent zupełnie nie pasuje do elity, dość powiedzieć, że przed tym sezonem dokonał transferów na łączną sumę 15 milionów euro. Cristiano Ronaldo zarabia ponad pięć razy więcej rocznie w Realu Madryt. Gent w najsłabiej obsadzonej grupie wyprzedził Olympique Lyon i Valencię, a ustąpił miejsca tylko Zenitowi Sankt Petersburg.

To także nowa twarz na tym etapie rozgrywek. Zenit, którego właścicielem jest Gazprom, czyli faktycznie Kreml, już ma ugruntowaną pozycję w Europie. W 2008 roku, czyli dwa lata po przejęciu klubu przez najpotężniejszą rosyjską państwową firmę, zespół z Petersburga zdobył Puchar UEFA, a także Superpuchar. Pieniądze z Gazpromu, czyniące klub najbogatszym w Rosji, nie miały jednak przełożenia na Ligę Mistrzów.

Zenit, od kiedy zaczął być zasilany gazem ziemnym, zdobył cztery mistrzostwa Rosji, puchar, a trzykrotnie znajdował się na podium, ale faza grupowa najważniejszych rozgrywek Europy to wszystko, na co było stać klub z byłego Leningradu.

Trenerem Zenita jest Andre Villas-Boas, człowiek, który z powodzeniem był następcą Jose Mourinho w FC Porto, ale już buty po „The Special One" w Chelsea okazały się dla niego za duże. Być może zbawienny wpływ na klub z Petersburga ma obecna sytuacja ekonomiczna w Rosji.

Gazprom po raz pierwszy od dawna przestał przynosić ogromne zyski i kurek z pieniędzmi został przykręcony. Przed tym sezonem nie było kolejnych rekordów transferowych (za Brazylijczyka Hulka w 2012 roku zapłacono 55 milionów euro, natomiast Belg Alex Witsel kosztował 40 milionów), a w klubie pojawiła się siłą rzeczy mała stabilizacja. Zenit w 1/8 zagra z Benficą Lizbona.

Oczy polskich kibiców skierowane będą jednak na klub, który powinien ich po sobotnim losowaniu Euro 2016 szczególnie interesować, czyli na Dynamo Kijów, które zmierzy się z Manchesterem City. To powrót Dynama do fazy pucharowej LM po 16 latach – w sezonie 1998/1999 drużyna z Andrijem Szewczenką i obecnym trenerem Serhijem Rebrowem dotarła aż do półfinału Ligi Mistrzów, gdzie przegrała z Bayernem, ale po drodze wyeliminowała m.in. Barcelonę.

Ukraiński mistrz regularnie dostarcza do reprezentacji naszego rywala grupowego w Euro 2016 po kilku piłkarzy, z największą gwiazdą Andrijem Jarmołenką na czele. W barażowym meczu Ukrainy ze Słowenią w pierwszym składzie znalazło się czterech zawodników Dynama, a z ławki weszli kolejni dwaj.

Dynamo nie ucierpiało na konflikcie we wschodniej Ukrainie, tak jak Szachtar Donieck czy inne kluby z Donbasu. W przeciwieństwie do nich nie musiało się przeprowadzać, wynajmować stadionu, nie zostało klubem na uchodźstwie. Szachtar był na Ukrainie prawdziwym hegemonem – od 2010 roku zdobył pięć mistrzostw z rzędu i dopiero wojna i wygnanie do Lwowa spowodowały, że tytuł wrócił do Kijowa.

Właścicielem i prezydentem Dynama jest doskonale w Polsce znany Hryhorij Surkis, główny architekt przyznania nam i Ukraińcom organizacji Euro 2012. Zmuszono go do wycofania się z kierowania ukraińską federacją, dzięki czemu mógł zakończyć groteskowy układ, w którym prezesem klubu był jego brat – Igor.

O Dynamie w tym sezonie Ligi Mistrzów najgłośniej zrobiło się, gdy w trakcie meczu z Chelsea w Kijowie chuligani zaatakowali czterech czarnoskórych kibiców własnego klubu. Zajście zostało zarejestrowane przez kamery wideo i można zobaczyć, jak czarnoskórzy kibice najpierw są bici i kopani, a następnie wyprowadzeni przez osiłków w dresach. Włodimir Spilczenko, dyrektor stadionu Dynama, dał się ośmieszyć dziennikarzom, którzy zaproponowali w wywiadzie rozwiązanie polegające na utworzeniu specjalnego sektora dla czarnoskórych fanów, czemu dyrektor ochoczo przyklasnął.

I chociaż wiceprezes ukraińskiej federacji Ihor Koczetow zapewniał, że nie ma problemu rasizmu na stadionach, i dodał, że „może to była prowokacja, gdyż ludzi tej kategorii (sic!) nigdy wcześniej na sektorze ultras Dynama nie widywano", UEFA nie była taka łaskawa i kolejny mecz grupowy LM – z Maccabi Tel Awiw – klub z Kijowa rozegrał bez udziału publiczności.

Największą gwiazdą Dynama, a być może i całej ukraińskiej piłki, jest Andrij Jarmołenko. Co roku mówi się o jego odejściu. Jak przystało na następcę Szewczenki, chciał go Milan, który w 2012 roku oferował 20 milionów euro, ale ostatecznie bracia Surkisowie zerwali negocjacje. Chciała go Roma, chciał Liverpool, tego lata chciał Everton.

Jarmołenko jednak najpierw obiecał, że nigdzie nie odejdzie, póki jego klub nie odzyska mistrzostwa, a gdy to stało się faktem, zapowiedział, że jedyny klub, do którego mógłby się przeprowadzić, to Barcelona.

Jarmołenko ustawiany jest na prawym skrzydle w trzyosobowym ataku Dynama, a centralne miejsce zajmuje zazwyczaj Brazylijczyk Junior Moraes. Tylko jego zmiennikiem jest Łukasz Teodorczyk, wracający do gry po kontuzji.

Losowanie europejskich pucharów

Liga Mistrzów – 1/8 finału

16 lutego i 9 marca

Paris Saint-Germain – Chelsea

Benfica Lizbona – Zenit Sankt Petersburg

17 lutego i 8 marca

Gent – Wolfsburg

Roma – Real Madryt

23 lutego i 16 marca

Arsenal – Barcelona

Juventus Turyn – Bayern Monachium

24 lutego i 15 marca

PSV Eindhoven – Atletico Madryt

Dynamo Kijów – Manchester City

Liga Europejska – 1/16 finału

18 i 25 lutego

Valencia – Rapid Wiedeń

Fiorentina – Tottenham

Borussia Dortmund – Porto

Fenerbahce – Lokomotiw Moskwa

Anderlecht – Olympiakos Pireus

Midtjylland – Manchester United

Augsburg – Liverpool

Sparta Praga – Krasnodar

Galatasaray Stambuł – Lazio Rzym

Sion – Sporting Braga

Szachtar Donieck – Schalke

Olympique Marsylia – Athletic Bilbao

Sevilla – Molde

Sporting Lizbona – Bayer Leverkusen

Villarreal – Napoli

Saint-Etienne – Basel

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA