fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Piotr Bodył-Szymala: Belgijski pasażer na gapę a sprawa frankowa

Adobe Stock
Czy sprawa belgijskich „gapowiczów”, którzy jechali pociągiem bez biletu, może istotnie wpłynąć na sądowe spory „frankowe”?

W 2015 r. stwierdzono cztery przypadki przejazdu przez N. Kanyebę pociągiem bez biletu (sprawa C-349/18), z naruszeniem warunków mających zastosowanie do osób fizycznych. W latach 2013 i 2015 pięciokrotnie dokonano podobnych ustaleń w odniesieniu do L. Nijs (sprawa C-350/18) i J.L.A. Dedrooga (sprawa C-351/18).

Nie nabyli biletu na transport

Przewoźnik belgijski (NMBS) zaoferował im możliwość uregulowania spornej sytuacji poprzez natychmiastowe uiszczenie ceny tytułem opłaty za przejazd, powiększonej o tak zwaną „taryfę pokładową", dochodzącą nawet do 200 euro. Ponieważ żaden z pozwanych nie skorzystał z tych możliwości, NMBS wniosła do sędziego pokoju w Antwerpii o zasądzenie od nich kwot, w wysokości od 880 do 2394 euro. NMBS podkreślała, że stosunki prawne między nią, a każdym z pozwanych w postępowaniu głównym, nie mają charakteru umownego, lecz regulacyjny, ponieważ nie nabyli oni biletu na transport.

Sąd belgijski uznał, że w świetle orzecznictwa Trybunału jest zobowiązany do zbadania z urzędu stosowania przepisów dotyczących nieuczciwych postanowień umownych, jeżeli usługa jest świadczona na rzecz konsumenta (w tym przypadku „taryfę pokładową" sąd uznawał za nieuczciwie zawyżoną). Zgodnie z prawem belgijskim nieuczciwy warunek umowny poddany jest sankcji nieważności. Gdyby przyjąć, że prawo unijne zasadniczo sprzeciwia się temu, aby sąd krajowy, który stwierdził nieważność nieuczciwego warunku w umowie zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem, uzupełniał tę umowę poprzez zmianę treści tego warunku, to rodzi się pytanie, czy „gapowicz" powinien rozliczyć się z przewoźnikiem na podstawie ogólnych zasad odpowiedzialności odszkodowawczej. Z boku głównej opowieści odnotujmy, że doktryna belgijska powszechnie krytykuje ten zakaz uzupełniającego „skutku prawa powszechnego" jako niedostatecznie „zniuansowany".

Unikając zarzutu o stronniczości warto dokładnie przytoczyć motyw 55 sprawy C-349/18. TSUE konstatuje, że sąd belgijski zmierza do ustalenia, czy wykładni art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13 (dotyczącej nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich) należy dokonywać w ten sposób, że „stoi on na przeszkodzie temu, by sąd krajowy, stwierdzający nieuczciwy charakter postanowienia o nałożeniu kary przewidzianej w umowie zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem, złagodził kwotę kary nałożonej w drodze tego postanowienia na konsumenta lub zastąpił to postanowienie przepisem prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym". W tym kontekście rodzi się też pytanie, czy Dyrektywa 93/13 stoi „na przeszkodzie temu, aby sąd krajowy, w okolicznościach takich jak w sprawie w postępowaniu głównym, nie stosował ponadto w inny sposób przepisów prawa krajowego dotyczących odpowiedzialności pozaumownej".

Nasze polskie podwórko

Tak oto zbliżyliśmy się do istoty rozstrzygnięcia TSUE w analizowanej sprawie, czyli motywów 72 i 73. Trybunał konkluduje, że „sąd krajowy mógłby (...) zastosować przepisy prawa krajowego dotyczące odpowiedzialności pozaumownej, wystarczy zauważyć, że zgodnie z art. 1 ust. 1 Dyrektywy 93/13 celem tej dyrektywy jest zbliżenie przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych państw członkowskich odnoszących się do nieuczciwych warunków w umowach zawartych między przedsiębiorcą a konsumentem i że nie zawiera ona żadnych przepisów dotyczących odpowiedzialności pozaumownej". Ergo, kwestia okoliczności pozaumownej odpowiedzialności belgijskiego pasażera na gapę „wchodzi nie w zakres stosowania Dyrektywy 93/13, lecz w zakres stosowania prawa krajowego".

Przenosząc na nasze polskie podwórko poglądy TSUE ze sprawy C-349/18, można przyjąć, że jeśli dojdzie do unieważnienia tzw. umowy frankowej, to wypada liczyć się ze wszystkimi tego konsekwencjami, w tym wynikającymi z zastosowania krajowych przepisów dotyczących odpowiedzialności (zasad bezpodstawnego wzbogacenia). Innymi słowy konfrontujemy się, w przypadku takiej nieważności, z natychmiastową wymagalnością bezumownych świadczeń (wypłacony kredyt i spłacane raty). Aktualizują się także roszczenia o zwrot bankowi korzyści osiągniętych przez kredytobiorców z tytułu bezumownego korzystania z udostępnionej kwoty kredytu (kapitału). Na zasadzie lustrzanego odbicia podobnie należy traktować pewnie spłacane bezumownie raty kredytowe.

Zaprezentowany pogląd TSUE jest w kontrze do szeroko w mediach dyskutowanych tez o nielegalności prób rzetelnego rozliczenia unieważnionej umowy kredytowej, czyli takiego, który uznaje dość oczywistą prawdę: pieniądz ma swoją wartość w czasie, a korzystanie z nie-naszego kapitału generuje korzyści ekonomiczne, o ile za tenże kapitał nie musimy płacić.

Spójne z powyższym są niektóre wypowiedzi Sądu Najwyższego (uzasadnienie wyroku z 11 grudnia 2019, sygn. V CSK 382/18), w którym czytamy, że dotychczasowy dorobek TSUE takiej konsekwencji upadku umowy jednoznacznie nie wyklucza, co do zasady bowiem w ogóle nie odnosi się do szczegółowego unormowania reguł restytucyjnych, mających zastosowanie w razie stwierdzenia nieważności (bezskuteczności) umowy.

Rozliczanie korzyści czerpanych przez strony nieważnej (bezskutecznej) umowy nie powinno być rozpatrywane jako forma nieuczciwego nacisku na tego, kto chce do nieważności doprowadzić, tylko przejaw odpowiedzialności za swoje działania – mimo istnienia innych trybów przywrócenia równowagi kontraktowej.

Opisany wyżej problem rozliczenia stron nie będzie miał miejsca, gdy sprawa zostanie załatwiona ugodowo.

Niewielkim echem - w tym kontekście - odbiło się niedawne rozstrzygnięcie TSUE z 25 listopada br. (sprawa C-269/19). Trybunał odpowiadał na pytanie sądu rumuńskiego i także dokonywał wykładni art. 6 ust. 1 Dyrektywy 93/13. W pytaniach prejudycjalnych skierowanych przez sąd apelacyjny w Klużu-Napoce - w sprawie z pozwu kredytobiorcy-konsumenta przeciwko instytucji bankowej - chodziło o konsekwencje stwierdzenia nieuczciwego charakteru warunków umownych określających zasady zmiany oprocentowania kredytu.

Sprawa rumuńska powinna nas zainteresować

TSUE skorzystał z okazji, by postawić parę ważkich tez na temat konsekwencji stwierdzenia abuzywności niektórych postanowień umowy zawartej z konsumentem. Sprawa rumuńska powinna nas zainteresować, ponieważ TSUE odnosi się do sytuacji, gdy stwierdzenie nieuczciwości warunków umownych uniemożliwiałoby dalsze obowiązywanie tejże umowy. W realiach sporów dotyczących kredytów indeksowanych zagadnienie to jest „palącym" z uwagi na to, że po wyroku TSUE w sprawie Dziubak (C-260/18) sądy polskie często uznają, że skutkiem abuzywności klauzul umownych dotyczących zasad ustalania kursu walutowego powinno być właśnie unieważnienie umowy kredytu (a nie np. uzupełnienie luki kontraktowej po abuzywnym postanowieniu normą dyspozytywną ustalającą kurs, którą da się w drodze wykładni odczytać w obowiązującym systemie prawnym).

Trybunał wskazuje, że w sytuacji stwierdzenia nieuczciwych warunków w umowie sąd nie może co prawda uzupełniać umowy poprzez zmianę treści owego warunku, jednak podkreśla zdecydowanie (motywy 32-34), że całkowicie uzasadnione w świetle celu prawa unijnego jest usunięcie nieuczciwego warunku i zastąpienie go przepisem prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym w sytuacjach, w których unieważnienie nieuczciwego warunku zobowiązywałoby sąd do stwierdzenia nieważności danej umowy w całości, narażając przez to konsumenta na szczególnie penalizujące go konsekwencje. Dla porządku zaznaczmy, że w tym kluczowym motywie (nr 32) pojawił się błąd w polskiej wersji językowej (nie występujący w innych wersjach językowych), pominięto jedno „nie", co wypacza sens całej tezy.

W sprawie C-269/19 TSUE przypomina po raz kolejny (motyw 33), iż Dyrektywa 93/13 zmierza do zastąpienia ustanowionej w umowie równowagi formalnej między prawami i obowiązkami stron równowagą rzeczywistą, pozwalającą na przywrócenie równości tych stron, bez konieczności unieważnienia wszystkich umów zawierających nieuczciwe warunki. Według TSUE w przypadku umowy kredytu jej unieważnienie pociąga za sobą - co do zasady - takie same następstwa jak postawienie pozostałej do spłaty kwoty kredytu w stan natychmiastowej wymagalności, co może przekraczać możliwości finansowe konsumenta.

Trybunał potwierdza ponownie, wyrażoną już we wcześniejszym orzecznictwie (m.in. sprawa Kásler i Káslerné Rábai, C-26/13) wykładnię Dyrektywy 93/13 ukierunkowaną na takie rozumienie umowy, które umożliwia usunięcie nieuczciwego warunku i „zastąpienie go przepisem prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym w sytuacji, w której unieważnienie danej umowy w całości naraża konsumenta na szczególnie niekorzystne konsekwencje" (o czym wspomniałem już wyżej).

TSUE w wyroku z 25 listopada br. podkreśla wiodącą rolę sądu krajowego w osiągnięciu ww. celu Dyrektywy i nie wskazuje na uzależnienie zastosowania rozwiązań przywracających równowagę stron, takich jak zastąpienie nieuczciwego warunku przepisem dyspozytywnym prawa krajowego, od innych przesłanek, takich jak np. zgoda konsumenta na takie rozwiązanie (jest to spójne ze sprawą Kásler i Káslerné Rábai, C-26/13).

Aktywna rola sądu

Niezbyt często podnoszonym wątkiem sprawy rumuńskiej jest aktywna rola sądu w poszukiwania ugodowego rozwiązania sporu. Jeśli konsument nie chce, by umowa dalej trwała, a unieważnienie umowy narażałoby tego konsumenta na szczególnie szkodliwe konsekwencje, to sąd krajowy winien wezwać strony do podjęcia negocjacji (w tej konkretnej sprawie chodzi o negocjacje co do sposobu obliczania stopy procentowej). Sąd krajowy określa ramy tych negocjacji. Ich celem będzie ustanowienie rzeczywistej równowagi między stronami umowy, z uwzględnieniem celu ochrony konsumenta (motywy 41, 42 i 45).

Wydaje mi się, że rację mają ci, którzy traktują unieważnienie umowy kredytu przez sąd jako rozwiązanie ostateczne, w zasadzie niepożądane, do którego może dojść dopiero wtedy, gdy żadne z ww. rozwiązań nie jest możliwe do zastosowania lub nie zapewni przywrócenia równowagi kontraktowej stron. Abuzywny charakter klauzuli przeliczeniowej nie powinien być też pretekstem do faktycznego odstąpienia od umowy, ponieważ wcześniej akceptowane przez strony ryzyko kursowe zmaterializowało się.

W świetle wydłużających się terminów rozstrzygania tzw. spraw frankowych w trybie spornym, listopadowy postulat TSUE w sprawie poszukiwania ugody przy aktywnej roli sądu krajowego (jako moderatora) zasługuje na dużo więcej niż tylko odnotowanie.

r. pr. dr Piotr Bodył- Szymala (Monitor Prawa Bankowego, SBP)

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA