fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Spory ws. kredytów frankowych w sądach: czy banki chcą sterować demokracją

Adobe Stock
Prawnicy instytucji, które udzielały kredytów w szwajcarskiej walucie, twierdzą, że wygrane frankowiczów w sądach mogą podważyć zaufanie zagranicznych firm do naszej gospodarki i zniechęcić do inwestowania – pisze radca prawny.

W sporze między bankami a frankowiczami zapanowała obecnie w niektórych sądach moda na zadawanie pytań prejudycjalnych Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Część sądów zawiesza więc postępowania na czas oczekiwania na rozstrzygnięcie. Sprawy zaś odkładane są ad calendas graecas.

Wszystkie plagi egipskie

Tymczasem lektura pism procesowych niektórych banków nasuwa bardzo zasadnicze pytanie, czy uzasadniając swoje stanowisko, nie posuwają się aby za daleko.

Prawnicy banków, poza argumentami prawnymi, konstruują i taki koncept, że jeśli frankowicze zaczną masowo wygrywać sprawy, to w efekcie zagraniczni inwestorzy mogą być sceptycznie nastawieni do inwestowania kapitału w polską gospodarkę. Podkreślają, że polska gospodarka od stosunkowo niedawna jest gospodarką wolnorynkową i otwartą na zagraniczny kapitał. A masowe wygrane mogą spowodować wzrost kosztu pozyskiwania zagranicznego finansowania przez uczestników rynku oraz osłabienie się polskiej waluty.

Wsparcie dla przemian

Jako argument za spłacaniem kredytów indeksowanych do waluty szwajcarskiej z abuzywnymi klauzulami ma służyć narracja, że oto na początku transformacji ustrojowej, jaka została zapoczątkowana na przełomie lat 80. i 90. XX wieku zagraniczni wierzyciele, u których Rzeczpospolita Polska była zadłużona na skutek polityki gospodarczej prowadzonej w okresie PRL, umorzyli znaczną część zobowiązań ciążących na Polsce. Tak więc – piszą dalej prawnicy banku – za takim posunięciem przemawiało zaufanie pokładane w transformującej się dynamicznie gospodarce polskiej oraz chęć udzielenia wsparcia przemianom, w czym wierzyciele upatrywali korzyści na przyszłość (powstanie nowego, zdrowego organizmu gospodarczego stanowiącego duży rynek zbytu i pole do realizacji inwestycji).

Wieje grozą

Wydawać by się mogło, że tak postawione tezy nie mogą się ostać, ale prawnicy banku śmiało idą dalej w swoich twierdzeniach, że umorzenie znacznej części opisywanych zobowiązań ciążących na Polsce nastąpiło około 25 lat temu, a zatem mniej, niż wynosi okres spłaty wielu kredytów hipotecznych udzielonych przez banki działające na polskim rynku. Tym samym uważają, że wszelkie przejawy destabilizacji polskiego systemu prawno-gospodarczego w zakresie trwałości długoletnich stosunków zobowiązaniowych mogą poważnie nadszarpnąć zaufanie do polskiej gospodarki, jak również do państwa polskiego jako takiego, zwłaszcza jeśli będą miały miejsce w tak krótkim okresie od transformacji ustrojowej i umorzenia wielomiliardowych zobowiązań ciążących na Polsce.

Bezprawne długi

Bankom i ich prawnikom warto przypomnieć o doktrynie ,,haniebnego długu", która sięga 20-lecia międzywojennego i którą sformułował Alexander Sack, rosyjski prawnik, profesor prawa międzynarodowego w Paryżu. Odnosi się ona do długu zaciągniętego przez reżim despotyczny, dziś określany bardziej jako dyktatura lub ustrój autorytarny, wbrew interesom państwa i obywateli. Podobną definicję, ale bliższą naszym czasom, sformułowano w ośrodkach naukowych skupionych wokół Uniwersytetu w Montrealu, gdzie za długi haniebne uznano długi zaciągnięte wbrew interesom społeczności danego państwa, bez jej zgody i przy pełnej świadomości tego faktu ze strony wierzycieli. Według profesora Sacka taki dług nie jest obligatoryjny dla narodu: to dług reżimu, dług osobisty władzy, która ją zakontraktowała, w efekcie znika on razem z upadkiem tej władzy.

Dyktat finansjery

Według F. Chesnais'a, profesora ekonomii Uniwersytetu w Paryżu, banki odwróciły się od swych niezbędnych zadań udzielania kredytów dla klientów indywidualnych i przedsiębiorstw na rzecz spekulacyjnej działalności finansowej, pozbawionej jakiejkolwiek użyteczności publicznej. Dane liczbowe przedstawione w książkach profesora potwierdzają, że koszt funkcjonowania sektora finansowego w ostatecznym rozrachunku ponoszą na końcu wytwarzający materialną produkcję, świadczący usługi oraz gospodarstwa domowe. Bankom formułującym propozycję spłaty kredytów z klauzulami abuzywnymi ze względu na dobro demokracji warto przypomnieć, że kryzys globalny został wywołany bankowym kryzysem niewiarygodnych (zwanych nawet śmieciowymi) produktów finansowych wokół kredytów hipotecznych, co w ostateczności przyniosło puste mieszkania i górę prywatnych długów. W rezultacie obywatele, pracując, nie bogacą się, powiększają jedynie zyski banków. ?

Autorka jest radcą prawnym i wspólnikiem w Kancelarii Prawnej Komarnicka Korpalski

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA