fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Jacek Trela: Niespokojne lato 2020

AFP
Planując protesty, warto znać historię i uszanować to, co w niej ważne, jak Powstanie Warszawskie, w którym życie oddało i straciło ponad 200 tys. powstańców i warszawiaków.

Nie ma tygodnia spokoju w polskiej polityce wewnętrznej. Ledwo zamknęliśmy rozdział „Wybory prezydenta", który spolaryzował Polaków, a już – pomimo wakacji – kolejny temat prowokuje do pogłębienia podziałów w społeczeństwie. Konwencja Rady Europy „o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej", potocznie zwana konwencją stambulską, stała się nowym, gorącym tematem.

Polska podpisała konwencję w grudniu 2012 r., a w 2015 r. formalnie stała się 18. krajem, który ją ratyfikował. Obecnie takich państw jest 34. Żadne z nich nie wypowiedziało konwencji.

Czytaj także: Strefa wolna od zarazy

Zwalczanie stereotypów

Tymczasem rządzący w Polsce uznali, że zamiast budować wspólnotę wokół konwencji, realizować zapisane w niej międzynarodowe cele ochrony kobiet przed przemocą i przemocą w rodzinie, lepiej jest – z ich politycznego punktu widzenia – kwestionować zapisy tego dokumentu jako rzekomo sprzeczne z ideą „tradycyjnej" rodziny, jako związku mężczyzny i kobiety.

Zdaniem krytyków konwencji zagrożenie płynie głównie z zawartego w niej pojęcia „płci społeczno-kulturowej". Pomijają lub przeinaczają jego znaczenie, które mówi, że z konkretną płcią biologiczną wiążą się określone uwarunkowania życia w społeczeństwie i role przypisywane płci. A z tego wynika dyskryminacyjne pojmowanie roli kobiety w życiu społecznym.

Przykładów nie brakuje. Na początku XX w. nie dopuszczano kobiet do zawodu prawnika. Pierwsze studentki prawa pojawiły się na Uniwersytecie Jagiellońskim dopiero w 1918 r. Argumentem przeciw było, jak przeczytałem w jednym z protokołów z posiedzenia Rady Wydziału Prawa na UJ (chyba z 1906 r.), przekonanie, że kobiecy umysł nie jest zdolny do analitycznego myślenia. Dziś nikt już tak nie mówi, a nawet nie myśli. Ta zmiana wymagała jednak aż kilkudziesięciu lat i wciąż jest wiele do zrobienia. Zaglądam do naszego adwokackiego podwórka i widzę, że w dużych, wieloosobowych kancelariach mało jest kobiet wśród partnerów.

Konwencja stambulska przypomina nam, że im bardziej ugruntowana drugorzędna rola kobiet, tym częściej dochodzi do przemocy wobec nich. Dlatego tak ważne jest zwalczanie stereotypów o pozycji kobiet w społeczeństwie i dlatego duże znaczenie ma pojęcie „płci społeczno-kulturowej", użyte w tekście konwencji. Płeć społeczno-kulturowa nie jest „trzecią płcią", obok istniejących dwóch biologicznych, lecz jest swego rodzaju definicją pozycji kobiet.

Straty wizerunkowe

Konwencja jest narzędziem prawa międzynarodowego, umożliwiającym kontrolę, czy polskie procedury i przepisy antyprzemocowe odpowiadają standardom praw człowieka. Daje także prawo ofiarom przemocy do bezpośredniego stosowania jej postanowień w procedurach ochronnych, szczególnie w postępowaniach sądowych.

Wypowiedzenie przez Polskę konwencji stambulskiej zlikwidowałoby tę międzynarodową kontrolę pogorszyło prawa ofiar, a nadto wywołałoby straty wizerunkowe znacznie większe, niż gdyby w ogóle do konwencji nie przystąpiono. Byłoby silnym sygnałem wychodzenia ze społeczności międzynarodowej. Byłby to wstyd dla Polski.

Jeden z przedstawicieli rządzących powiedział, że „Bułgaria, Czechy, Węgry, Litwa, Łotwa, Słowacja i Wielka Brytania nie ratyfikowały konwencji i jakiejś katastrofy w tych państwach z tego powodu nie ma". To żaden argument, bo dziś nie zastanawiamy się – ratyfikować czy nie, lecz mówimy o wypowiedzeniu już ratyfikowanej konwencji, czyli o wstąpieniu na drogę samowykluczenia się ze społeczności międzynarodowej. Pamiętajmy, że Wielka Brytania opuściła UE. Czy rządzący – wbrew woli większości społeczeństwa – chcą podążać jej drogą?

Polityczne manewry wokół kwestii praw człowieka, dyskryminacji, równości wobec prawa są niebezpieczne, bo mogą wywoływać gwałtowne reakcje. Dziś już widać np. efekty politycznego wykorzystania osób LGBT w kampanii wyborczej. W ostatnim tygodniu w Warszawie na kilku pomnikach zawieszono tęczowe flagi. Ta akcja wymaga szerszej analizy, na którą nie ma tu miejsca, ale chcę napisać o ważnej sprawie.

Tęczowa flaga zawieszona została na figurze Chrystusa przed kościołem św. Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu. Dołączono do niej manifest zakończony wulgaryzmem. To nie jest dobra droga przekonywania do swoich racji.

Ta konkretna figura Chrystusa, oprócz wymiaru religijnego, ma wymiar symboliczny. Kościół św. Krzyża był redutą powstańczą w 1944 r., a pomnik Chrystusa po Powstaniu leżał przed kościołem z ręką skierowaną ku górze. Stał się symbolem tego, co spotkało Warszawę i jej mieszkańców, ale jednocześnie wiary w lepszą przyszłość.

Planując protesty, warto znać historię i uszanować to, co w niej ważne, jak Powstanie Warszawskie, w którym życie oddało i straciło w sumie ponad 200 tys. powstańców i warszawiaków.

W obronie praw

W walkach Powstania wzięło udział ponad 200 adwokatów i aplikantów adwokackich. Większość zginęła. Wśród uczestników Powstania znaleźli się m.in. adwokaci: Władysław Siła-Nowicki, Witold Bayer, Maria Budzanowska, Wiesław Chrzanowski, Helena Wiewiórska (pierwsza kobieta wpisana na listę adwokatów w Polsce), Tadeusz de Virion, Stefan Korboński, Anna Sobocińska-Lorenc, Zdzisław Krzemiński.

Każdego roku upamiętniamy powstańców, składając kwiaty i znicze pod tablicą przy siedzibie NRA oraz przy monumencie przed Muzeum Powstania Warszawskiego. W ubiegłym roku Naczelna Rada Adwokacka wsparła finansowo budowę pomnika gen. Zbigniewa Ścibora-Rylskiego, a także zainicjowała w środowisku adwokackim zbiórkę funduszy na ten cel. Monument został odsłonięty 2 sierpnia 2019 r. w warszawskim parku im. Edwarda Rydza-Śmigłego, a Naczelna Rada Adwokacka jest wymieniona wśród fundatorów na pamiątkowej tablicy wbudowanej w podstawę pomnika.

Dla adwokatury udział adwokatów i aplikantów w Powstaniu jest zobowiązaniem wobec historii do działania w obronie praw ludzi. Adw. Adam Bień, jeden z oskarżonych w moskiewskim procesie szesnastu, w wywiadzie z adw. Czesławem Jaworskim, byłym prezesem NRA, opublikowanym w „Palestrze" z 1991 r. nr 5–7, powiedział:

„Adwokatura jest wielkim dorobkiem cywilizacji i kultury. Adwokatura polska ma zapisane piękne karty w historii sądownictwa, dziejów państwa i narodu... Ma zapewnić ochronę podstawowych praw i wolności obywatelskich".

Te słowa powinny być dla każdego adwokata mottem życiowym.

Autor jest prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA