fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Tomasz Pietryga: Wakacje z gender

AFP
Stawianie znaku równości – kto przeciw konwencji stambulskiej, ten za biciem kobiet – jest nieuczciwe.

Zapowiedź Zbigniewa Ziobry złożenia wniosku o wypowiedzenie przez Polskę tzw. konwencji antyprzemocowej wywołała burzę, rysując linię podziału światopoglądowego między konserwatywną a liberalną częścią społeczeństwa. Sprawę można oceniać na płaszczyźnie zarówno faktycznego wpływu dokumentu na obniżenie przestępczości wobec kobiet, jak i czystej polityki.

Czytaj także:

Problematyczne w konwencji jest patrzenie przez jej autorów na poważny problem społeczny przez ideologiczne, a nie pragmatyczne, okulary. Konwencja wskazuje środki, jakie powinny wdrożyć państwa, aby temu zjawisku przeciwdziałać. Za tym kryje się jednak potężna dawka ideologiczna, obca dużej części polskiego społeczeństwa. Wskazywanie źródeł przemocy w religii, tradycji, podziale ról społecznych, nie jest merytorycznym definiowaniem problemu. Zresztą wystarczy spojrzeć na dane publikowane od lat przez UE. Statystycznie większy problem z przemocą wobec kobiet mają kraje laickie niż tradycyjnie katolickie.

Rozwiązania prawne, które proponuje konwencja, w większości są już w polskim prawie, inne w niej wymienione odstają od naszych realiów (np. zakaz rytualnego wycinania łechtaczek kobietom czy zmuszania do małżeństwa nieletnich). Osobną kwestią jest egzekwowanie prawa w Polsce, jego monitoring, słabość instytucji czy organizacji zajmujących się przemocą.

Dużo miejsca konwencja poświęca obligowaniu państw do tworzenia nieokreślonych ciał i struktur – złożonych z aktywistów i ekspertów organizacji pozarządowych, które na poziomie krajowymi i międzynarodowym miałyby się zajmować problemem przemocy. Realizację tych postanowień w Polsce wyceniono w 2015 r. na 200 mln zł. W ten sposób podatnicy mieliby finansować coś bardzo niejasnego, pozbawionego kontroli i odpowiedzialności za wyniki. Taka formuła nie jest dobrym lokowaniem pieniędzy publicznych.

Jednak jeżeli Zbigniew Ziobro wywołuje temat, powinien przedstawić pakiet rozwiązań, które ochronę kobiet wzmocnią. Walka z przemocą powinna być domeną państwa i samorządów, a nie organizacji pozarządowych. Taki outsourcing nie jest efektywnym rozwiązaniem. Organizacje te powinny je wspierać.

Obok przeglądu przepisów pod kątem braków oraz ich działania państwo powinno zwiększyć środki finansowe i wzmocnić swoją rolę w tej sferze. W ślad za tym powinna iść prewencja oraz edukacja policji i prokuratury. Przemoc można zwalczać, tylko twardo stąpając po ziemi, bezwzględnie jej przeciwdziałając, bez dorabiania ideologii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA