fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Piotr Trębicki, Karolina Bogumił-Łagowska: Pisma procesowe online: czy nie za szybki ten e-mail?

Adobe Stock
Ustawa o doręczeniach elektronicznych jest tylko pospieszną odpowiedzią na potrzeby sądów w pandemii. Nie zaś całościowym uregulowaniem wymiaru sprawiedliwości w erze internetu.

Pandemia Covid-19 wywołała rewolucję w sądach, które dotychczas akceptowały jedynie obieg dokumentów w tradycyjnej, papierowej formie. A rozprawa zdalna – kto zaledwie przed rokiem wyobrażał sobie to rozwiązanie, tak powszechnie stosowane w dzisiejszej „nieodległej" przyszłości?

Czytaj także:

Okres pandemii zreformował podejście sądów i otworzył je na elektroniczny obieg dokumentów i nowe technologie. Za tymi zmianami pojawiła się konieczność nowej ustawy, nad którą ustawodawca zakończył prace legislacyjne pod koniec listopada 2020 r. – ustawa z 18 listopada 2020 r. o doręczeniach elektronicznych, DzU z 2020 r. poz. 2320, dalej: ude). Vacatio legis długie, bo co do zasady wejście w życie ustawy zostało zaplanowane na 1 lipca 2021 roku. Na stronie rządowej czytamy optymistyczne uzasadnienie ustawodawcy do projektu:

„Usługi publiczne w formie cyfrowej (e-Usługi) powinny stanowić domyślną formę komunikacji obywateli i przedsiębiorców z administracją, będąc wygodną alternatywą dla tradycyjnej formy papierowej".

Rząd obiecuje, że doręczenia za pomocą aplikacji e-Doręczenia będą „przyjazne i skuteczne", a dodatkowo „niezawodne i bezpieczne".

Wbrew tej zapowiedzi dot. formy elektronicznej jako formy będącej „wygodną alternatywą", pełnomocników czekają przymusowe zmiany. Pożegnają się z tradycyjnym wysyłaniem pism procesowych i dokumentów na rzecz wysyłki elektronicznej za pomocą aplikacji do doręczeń. Obowiązek posiadania adresu do doręczeń elektronicznych będzie spoczywał na każdym radcy prawnym i adwokacie wykonującym zawód, niezależnie od tego czy ma do korzystania z takiej technologii możliwości i umiejętności. Czy to ta „wygodna alternatywa"?

Jeśli technika pozwoli

Ustawa wprowadza istotne zmiany do procedury cywilnej. W kodeksie postępowania cywilnego dodano np. § 5, w którym w charakterystyczny dla władzy sposób postanowiono:

„Jeżeli warunki techniczne i organizacyjne sądu to umożliwiają, pisma procesowe można wnosić także na adres do doręczeń elektronicznych sądu, o którym mowa w art. 2 pkt 1 ustawy z dnia 18 listopada 2020 r. o doręczeniach elektronicznych (...)".

Szkoda jednak, że nikt nie dodał do k.p.c. przepisu: „Jeżeli warunki techniczne i organizacyjne radcy prawnego lub adwokata to umożliwiają, pisma procesowe można wnosić także na adres do doręczeń elektronicznych sądu". To staje się zasadne w kontekście obietnicy elektronizacji jako formy jedynie alternatywnej.

Mamy połowę roku i różne odmiany lockdownu, a przepis mówi, że rozwiązanie wchodzi 1 października 2022 r. Niby vacatio legis jak marzenie. W tym samym czasie wejdą w życie jednak zmiany do ustaw adwokatów i radców prawnych, na podstawie których będą oni obowiązani posiadać adres do doręczeń elektronicznych, zgodnie z wymaganiami ustawy o doręczeniach elektronicznych. Adres ten ma być wpisany do bazy adresów elektronicznych.

Tymczasem minister sprawiedliwości i jego sądy mają budżety, karne służby, ludzi w IT na etatach. A radcowie mają od ponad roku pandemię, ludzi na kwarantannach. Gdy pandemia złagodnieje radcowie i adwokaci oczekują wzmożonej aktywności sądów. Zamiast dopinać terminy i dbać o miejsca pracy, będą się przymusowo elektronizować. Podczas gdy elektronizacji nie można się nauczyć zdalnie, bo żeby nauczyć się zdalnie obsługi komputera, trzeba już umieć... obsługiwać komputer. Znamy wielu doskonałych pełnomocników procesowych, którzy nie korzystają albo w ograniczonym stopniu korzystają z dobrodziejstw techniki, począwszy od komputerów i zwyczajnych e-maili. Nie jest to argument za wstecznictwem. Żaden z tego również argument za blokowaniem zmian wprowadzanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości.

Ustawodawca nie przewidział przeszkolenia technicznego pełnomocników niebędących „na czasie" z technologią. Z pomocną dłonią wyjdą tu izby radców prawnych i rady adwokackie. Tylko czy zakładany okres na pewno jest wystarczający dla tak znacznych grup? I w jaki sposób przeprowadzić takie szkolenia w czasach pandemii? Czy „zdalne" szkolenie wystarczy? Co ciekawe, wybitnymi procesualistami często stają się bardziej doświadczeni prawnicy. Często to właśnie ci z głową już przyprószoną siwizną. I to właśnie ci sądowi prawnicy mogą być mniej zaawansowani w zdalnych technikach doręczeń. Problem nie jest wydumany. Dowodzi tego chociażby inicjatywa warszawskiej OIRP polegająca na udostępnianiu radcom salek z dostępem do internetu oraz komputerem wyposażonym w kamerę, mikrofon i głośniki. To obrazuje skalę realnego problemu z szybką elektronizacją procesów sądowych. To dzieje się w dużym mieście i dowodzi, że minister sprawiedliwości ma dbać nie tylko o „warunki techniczne i organizacyjne sądu", ale musi uwzględniać możliwości innych podmiotów na salach sądowych. Potwierdzają to nasze obserwacje „z sali": ostatnio kłopot ze skutecznym połączeniem dźwięku i obrazu miał inżynier z jednej z największych firm IT.

Ustawa przewiduje oddzielny adres elektroniczny do doręczeń sądowych. Nie będzie to adres prywatny lub służbowy. Aby uzyskać adres do doręczeń elektronicznych, konieczny będzie wniosek do ministra właściwego do spraw informatyzacji lub do kwalifikowanego dostawcy usług zaufania. Taki adres trafi do Bazy Adresów Elektronicznych. O ten adres, w krótkim czasie wystąpi kilkadziesiąt tysięcy radców i adwokatów. Czy to nie zablokuje systemów i to zarówno w zakresie możliwości technicznych, jak i czysto ludzkich. Doświadczenia ePUAP w dniach składania deklaracji podatkowych czy zapisów na szczepienia nakazują raczej sceptycyzm.

Wyzwania przed kancelariami

Dla funkcjonowania kancelarii ustawa będzie dużą rewolucją. Właściciele większych kancelarii prawnych staną przed koniecznością wyboru osoby administrującej skrzynką doręczeń. Jednoosobowe działalności gospodarcze nie będą miały takiego obowiązku. I tu pojawi się problem – kancelaria będzie posiadała swój adres elektroniczny, a radca prawny swój indywidualny adres. Kto będzie zarządzał korespondencją elektroniczną kierowaną na indywidualny adres radcy prawnego, który prowadzi sprawy w ramach współpracy ze spółką?

Obecna ustawa nie daje odpowiedzi także na inne pytania. W jaki sposób doręczenie zostanie uznane za faktycznie doręczone. Czy w momencie zalogowania się do aplikacji do doręczeń, czy dopiero wejścia w daną wiadomość i pismo procesowe?

Tempo tych zmian nawet wobec skutków pandemii dla wymiaru sprawiedliwości jest zdecydowanie nadmierne. Pamiętajmy, że ci doświadczeni adwokaci czy radcowie, pracują dziś także dla tysięcy szpitali, stacji pogotowia ratunkowego. Nie każmy im uczyć się obsługi komputera w czasie, kiedy uczą się kolejnej odsłony LEX-Covid czy tarczy antykryzysowej, pozwalającej przetrwać kilku biznesom więcej. A często pozwalającej przetrwać także ich kancelariom.

Te pytania pozwalają postawić tezę, że ustawa o doręczeniach elektronicznych jest tylko doraźną i pospieszną odpowiedzią na potrzeby sądów w pandemii. Nie zaś pożądanym całościowym uregulowaniem polskiego wymiaru sprawiedliwości w erze internetu i elektronizacji. Wobec wygaszania pandemii warto odwrócić priorytety i porzucić pandemiczny pośpiech. Jako prawnicy doświadczeni także przy dużych wdrożeniach IT widzieliśmy zbyt wiele pośpiesznych elektronizacji. Ale nie będąc „wsteczniakami" proponujemy rozważenie przez MS rocznego okresu fakultatywności. Niech w pierwszym roku na e-Doręczenia zapiszą się chętni. A w kolejnej fazie, nauczeni doświadczeniem i bez tłoków w rejestracji, kolejni prawnicy sądowi.

Karolina Bogumił-Łagowska kieruje praktyką prawa pracy i prawa procesowego i jest radcą prawnym z Kancelarii CZUBLUN TRĘBICKI

Piotr Trębicki jest senior partnerem, radcą prawnym z Kancelarii CZUBLUN TRĘBICKI

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA