fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Czy CAS ma szklaną kulę?

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Rekonstrukcja rządu wywołała lawinę sugestii i porad dotyczących tego, co nowi ministrowie powinni zrobić. Wszystkie spokojnie mogą trafić na makulaturę.

Nie zapominajmy, że rząd jest teraz „rządem wyborczym". Ma zrealizować „piątkę Kaczyńskiego" i pomóc w dowiezieniu dobrego wyniku z eurowyborów do kolejnych, tym razem do polskiego parlamentu.

Wydawałoby się, że to nic nowego. Każda rządząca ekipa przed bojem o poselskie i senatorskie mandaty mobilizuje wszystkie siły. Korzystając jednak w kampanii z zasobów państwa, trzeba zachować zdrowy rozsądek.

Komisja Europejska opublikowała właśnie wiosenną ocenę 28 państw UE z konkretnymi zaleceniami dotyczącymi ich budżetów i gospodarek. Pod adresem Polski wystosowała niestety kilka poważnych ostrzeżeń.

Pierwsze dotyczy nadmiernie rozdętych wydatków budżetowych. Nie jest tajemnicą, że 500+ na każde dziecko czy 13. emerytura to z pewnością kosztowne pozycje. Komisja zwraca też uwagę na system emerytalny. Musi się on zmierzyć z malejącą liczbą czynnych zawodowo osób płacących składki oraz rosnącą – emerytów. Bruksela zaleca nam tu zachęcanie ludzi do pracy. Wygląda na to, że unijni eksperci nijak nie mogą połączyć w racjonalną całość obniżania u nas wieku emerytalnego i równoczesnego fundowania kilkudziesięciu miliardów złotych nowych wydatków. W tym takich, które do pracy tej wręcz zniechęcają.

A może jest inaczej? Bo polski rząd np. posiadł alchemiczną sztukę zamiany pospolitych metali w złoto. I zamiast prognozowanej katastrofy, jaką można wyczytać między zaleceniami KE, zadziwimy świat nowymi, wspaniałymi osiągnięciami.

Tym, którzy uważnie analizują polską sytuację polityczno-gospodarczą, odpowiedź nasuwa się sama. W ciągu ostatniego roku nastąpiło bowiem jedno wydarzenie, które mogłoby sprawić, że polski rząd jest mądrzejszy od wszystkich. Otóż od jesieni działa „pełną parą" rządowy think tank – Centrum Analiz Strategicznych.

W jednym z felietonów osobiście życzyłem CAS udanego startu. Tego, by m.in. ukrócił Polskę „resortową", usunął legislacyjne brakoróbstwo itp. Sprawił, by rząd w działaniach uwzględniał perspektywę nie najbliższych miesięcy, lecz dekad. Zapewne udało się CAS te cele zrealizować w 200 procentach, skoro rząd tak odważnie poczyna sobie z budżetem. Oczywiście znajdą się malkontenci. Powiedzą, że gdyby Centrum działało, to np. nigdy nie doszłoby do konfliktu między resortem finansów a przedsiębiorczości o test przedsiębiorcy. Czy walki o „prawo do błędu" dla początkujących firm. Cóż można odpowiedzieć ludziom małej wiary... Jasnym jest, że była to zasłona dymna chroniąca cenne osiągnięcia CAS przed przedwczesnym ujawnieniem i sabotowaniem przez wraże siły.

Aż chciałoby się sparafrazować jeden z najpopularniejszych cytatów z filmu „Miś". „To jest CAS na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym CAS-em? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie – mówimy – to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo".

Nie ma znaczenia czy CAS posługuje się szklaną kulą do przepowiadania przyszłości. Czy może po cichu pracują dla niego wszyscy żyjący nobliści świata. Po prostu CAS musi i z pewnością ma jeszcze kilka gospodarczych asów w rękawie. A rząd doskonale wie, co robi. Przecież nikt nie zaryzykuje roztrwonienia zasobów państwa tylko po to, by wygrać wybory.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA