fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Co z łaską dla Kamińskiego - analiza Marka Domagalskiego

Andrzej Duda i Mariusz Kamiński
Fotorzepa, Robert Gardziński
Spór o prawo łaski dla nieprawomocnie skazanego Mariusza Kamińskiego jest elementem szerszego konfliktu sądownictwa z władzą wykonawczą.

Sąd Najwyższy ma oczywiście prawo wykładać prawo na użytek danej sprawy, rzecz w tym, że dokonał wykładni konstytucyjnych uprawnień prezydenta, która może mieć wsteczny skutek wobec Kamińskiego. Jest to de facto nowa norma prawna, a jak długo kultura prawa rzymskiego funkcjonuje, może ono działać tylko na przyszłość, zwłaszcza że chodzi o prawo karne. Byłoby rzeczą niewybaczalną, gdyby na skutek proceduralnego zamieszania, Kamińskiego pozbawiono gwarancji procesowych, które przysługują każdemu.

Uchwała SN ma też charakter ustrojowy, zawęża bowiem (a najostrożniej mówiąc precyzuje) prezydenckie prawo łaski, co nie jest kompetencją SN. Nie jest nawet kompetencją Trybunału Konstytucyjnego, gdyż obecna konstytucja (art. 239) mu ją odebrała.

Co dalej? Można sobie wyobrazić, że zwykły sąd rozpoznający dalej sprawę Kamińskiego uzna, że uchwała nie działa wstecz, bądź znajdzie inną furkę, by jej, mówiąc żargonem prawniczym, ukręcić łeb.

Być może wkroczy parlament. Rozsądny jest pomysł, mówił o nim m.in. poseł Marek Ast, by w art. 17 Kodeksu postępowania karnego wpisać expressis verbis, że prezydenckie prawo łaski stanowi bezwzględną przesłankę umorzenia postępowania karnego, obok szeregu innych przesłanek, które tam są wskazane, w tym ogólnej furtki z ust. 11 dla „innych okoliczności wyłączających ściganie". Ją właśnie zastosował Sąd Okręgowy w Warszawie w sprawie Kamińskiego.

Wyrokiem z 30 marca 2016 r. SO umorzył postępowanie, stwierdzając w uzasadnieniu, że „Prezydent RP, sięgając po prawo łaski jeszcze przed ewentualnym prawomocnym skazaniem oskarżonych, przesądził o niemożności kontynuowania postępowania karnego przeciwko oskarżonym objętym prawem łaski".

Nowela prawa na pewno byłaby kwestionowana, ale właściwą drogą dla takich zastrzeżeń jest Trybunał Konstytucyjny, który mógłby orzec, czy jest ona, czy nie, jest konstytucyjna.

Nowela art. 17 k.p.k. o tyle jest rozsądnym wyjściem, że w sporze między najwyższymi organami władzy posłużono by się typowym prawnym narzędziem i uczestniczyłaby w nim każda z trzech władz.

Nierozsądne byłoby zaś sięganie przy każdym sporze po poprawianie konstytucji, gdy po pierwsze, nie ma na to teraz szans, po drugie, nie wiadomo, czy gmach państwowy ten remont wytrzyma.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA