fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Aneta Łazarska: Bilans reformy z e-protokołem jest fatalny

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Rozmowa z Anetą Łazarską, sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie.

Jest pani autorką pytania do Sądu Najwyższego o status nagrań z rozprawy i tzw. transkrypcji. Sąd je ostatnio rozpatrywał. Czy wynikają z tego jakieś wnioski dla sędziów?

Aneta Łazarska: Uchwała Sądu Najwyższego z 23 marca ujawnia liczne wady reformy sposobu protokołowania i wprowadzenia e-protokołu. Potwierdza, że e-protokół nie sprawdza się w praktyce sądowej i jest niefunkcjonalny. Poza tym nie spełnia swojej funkcji zabezpieczenia dowodów i funkcji przypomnienia, tak przecież istotnej w pracy sędziego.

Uchwała zdaje się dotyczy też używanej w codziennej pracy sędziów transkrypcji.

Jest faktem, że sędziowie zamiast poświęcać wiele godzin na odsłuchiwanie nagrań, korzystają z transkrypcji. W ostatnim czasie okazało się zresztą, że problemem jest ich terminowe sporządzanie. Konieczne stało się wielotygodniowe oczekiwanie na transkrypcje, co opóźnia pracę sądów. W świetle uchwały Sądu Najwyższego transkrypcja nie jest dokumentem urzędowym. Sąd nie może się zatem na niej opierać w swoim orzeczeniu. Ta sama zasada dotyczy zawodowych pełnomocników. To oznacza paraliż pracy sądów drugiej instancji, ponieważ sędziowie w większości wykorzystywali transkrypcje. Sędzia w sądzie drugiej instancji ma maksymalnie dzień–dwa na przygotowanie się do sesji składającej się z co najmniej czterech spraw. Nie ma realnych możliwości odsłuchiwania wielogodzinnych nagrań.

Jak to może wpłynąć na sprawność postępowań?

Można przypuszczać, że sądy drugiej instancji będą uchylać wydawane orzeczenia, jeśli nie da się odtworzyć z nagrania treści dowodów, bądź też będą pomijać niesłyszalne fragmenty e-protokołu. Przyjęcie zaś rozwiązania wskazanego w uchwale SN i powtarzanie postępowań dowodowych przyczyni się do przewlekłości w wielu sprawach.

Sąd Najwyższy nie wypowiedział się co do rozporządzenia ministra sprawiedliwości z 2 marca 2015 r. w sprawie zapisu dźwięku albo obrazu i dźwięku z przebiegu posiedzenia, które dopuszcza zmiany zapisu za pomocą elektronicznych urządzeń korygujących.

Rozstrzygnięcie tej kwestii ma doniosłe znaczenie praktyczne. Sądy w razie słabej jakości nagrań będą bowiem wykorzystywać ten tryb do korekty protokołów, a to oznacza możliwość ingerencji w treść zapisu dźwiękowego.

Co zatem pani proponuje zmienić?

Nie mogę pojąć, dlaczego nie można kupić sędziom dyktafonów, aby mogli w spokoju dyktować uzasadnienia, które później mogliby poprawiać. Taki model jest przyjęty w Niemczech, gdzie sędzia może u siebie w pokoju dyktować uzasadnienie, które przepisuje protokolant, i sędzia dostaje je na piśmie do poprawek. ?Taka zmiana nie wymaga wielkich pieniędzy, tylko racjonalizacji pracy w sądach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA