fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Witold M. Orłowski: Nowe Karaiby?

Adobe Stock
Społeczeństwo polskie będzie się bardzo szybko starzeć – i jest to proces, którego nikt nie jest w stanie powstrzymać. Skutkiem tego stworzony przez państwo system emerytalny, który już teraz ledwie zipie, w nadchodzących dekadach będzie oferować coraz niższe emerytury w relacji do płac. Jednocześnie społeczeństwo z jednej strony zgodnym głosem oświadcza, że nie ma zamiaru dłużej pracować, z drugiej – nie wykazuje żadnej ochoty zwiększenia swoich prywatnych, dobrowolnych oszczędności emerytalnych.

Czy z tej kwadratury koła jest wyjście? Tak sądzi rząd, proponując wsparcie dla budowy prywatnych oszczędności w ramach Pracowniczych Planów Kapitałowych. Część dodatkowych składek da pracownik, część będzie musiał dołożyć pracodawca (oczywiście każdy, kto zna ekonomię wie, że na dłuższą metę „zrzutka" od pracodawców również będzie pochodzić z kieszeni pracownika, który otrzyma nieco niższą pensję netto). Trochę dołoży też budżet państwa.

Dobry pomysł? Myślę, że tak. Problem tylko w tym, jak skłonić większość Polaków, by z niego skorzystała. Bo samo przekonywanie, że opłaca się odłożyć złotówkę, by pracodawca dołożył drugą, może nie wystarczyć.

Rząd znalazł jednak sposób sprzedania oferowanego produktu. Pokazał wspaniale wyglądające symulacje, mówiące, że nawet przy minimalnej składce, pracownik zarabiający średnią krajową zgromadzi przez 40 lat kapitał równy 288 tys. złotych – a to da dodatkową emeryturę rzędu 2,...

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA