fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Wojciech Tumidalski: Idźmy śladem Wałbrzycha

Ekologiczne naczynia jednorazowe
Adobe Stock
Złote czasy plastiku dobiegają końca. I w końcu ta wiedza przebija się także do świadomości rządzących. Szkoda, że tak późno, ale dobrze, że w ogóle.

Unijną dyrektywę mającą na celu zmniejszenie ilości odpadów powstających z produktów jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych obecnych w środowisku naturalnym, także w morzu, powinniśmy wdrożyć do 3 lipca 2021 r. Czy tak się stanie, to osobna kwestia. I kolejna – czy wdrożone będą wszystkie postanowienia dyrektywy. Nie od dziś wiadomo, że w krajach z dostępem do morza najwięcej emocji budzi obowiązek poradzenia sobie z groźnymi dla zdrowia i życia odpadami zaśmiecającymi te akweny. I nie jest to bynajmniej tylko polski problem.

Jednak przede wszystkim nadeszła pora wykonać ten cywilizacyjny krok i ostatecznie zmierzyć się z tematem plastikowych torebek, butelek, kubków czy słomek, których nadprodukcja stała się nieznośna. Widać to szczególnie w czasie pandemii i wielkiego przyrostu rzeczy kupowanych przez internet, szczelnie opakowanych w najróżniejsze folie, zapełniające potem nasze śmietniki.

Proponowane przepisy i tak nie wypełniają planu maksimum. W innych krajach bowiem już wdrożono (albo wkrótce to się stanie) przepisy o tzw. rozszerzonej odpowiedzialności producentów, którzy powinni dbać o to, w co pakują swe produkty, i współfinansować odbieranie wyprodukowanych przez siebie odpadów. My zaś mamy tu wiele do nadrobienia. W skali kraju nie stworzyliśmy jeszcze zamkniętego obiegu, w którym odbierane odpady przechodzą cały proces recyklingu i po przetworzeniu znów trafiają na rynek. Do punktów selektywnej zbiórki odpadów komunalnych, a potem do regionalnych instalacji przetwarzania tych odpadów, z wielu miast jest daleko – i również dlatego za śmieci płacimy coraz więcej.

Warto pójść śladem Wałbrzycha, który jako pierwszy zakazał używania plastików w przestrzeni publicznej. I został za to skarcony przez wojewodę, który uchylił uchwałę rady miasta, a ta odwołała się do sądu i uchwaliła to samo po raz drugi. Gdyby przyjąć stawę implementującą dyrektywę, pojawiłaby się wreszcie niekwestionowana podstawa, która innym samorządom chcącym uchwalić podobne przepisy da poczucie bezpieczeństwa prawnego. A i tak już wiele dużych i mniejszych gmin na własny użytek rozprawiło się z plastikowymi kubkami, talerzykami i słomkami na swym terenie.

Byłoby dobrze, gdyby w tej sprawie państwo zachowało się jak rynek, który reaguje na zmieniające się trendy.

W najbliższe wakacje koniec jednorazówek >A11

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA