fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Krzysztof Obłój: Wirus zmusi ład gospodarczy do mutacji

Adobe Stock
Nikt nie wie, jak ukształtują się gospodarki po pandemii, ale można wskazać te tendencje, które będą miały istotny wpływ na nowy paradygmat gospodarczy.

Pierwszą tendencją jest skurczenie się ogromnych i rosnących od dekad sektorów, które tworzą dzisiaj naturalne zagrożenia pandemiczne – rozrywka, sport, turystyka, transport. Konsumenci tam nie wrócą prędko, a jeśli wrócą, to inaczej i z obawami. To oznacza kryzys i skurczenie się gospodarek wszędzie na świecie – szacunki dla Unii Europejskiej mówią o 7,5 proc. spadku dochodu narodowego i wzroście bezrobocia do 9 proc. w 2020 r., a więc o czasowej implozji gospodarczej. Nie zrównoważy tego fakt, że pędzą do przodu sektory związane z higieną, technologiami medycznymi i telemedycyną, farmacją, sprzedażą online, bo ich przyśpieszony rozwój ma swoje naturalne ograniczenia.

Gdyby katastrofa naturalna jakimś cudem zamknęła służbę zdrowia i przemysł higieny, a sprzyjała rozwojowi turystyki, to lekarze i pielęgniarki mogliby pracować w hotelach i parkach rozrywki. Na odwrót to jednak nie działa, więc rozwój sektorów, które na razie mają wiatr w żaglach, będzie hamowany nikłą dostępnością wykwalifikowanych i doświadczonych pracowników, których szkolenie trwa latami.

W sumie więc będziemy obserwowali istotne zmiany w strukturze i funkcjonowaniu gospodarki, a proces rekonfiguracji branż, oraz przepływ pracowników będzie skomplikowany i nieliniowy. Część rzeczy pozostanie po staremu, niektóre sektory na dłużej zostaną zmarginalizowane, podczas gdy inne przejmą ich rolę jako lokomotywy gospodarki i technologii. Zachowana zostanie generalna logika dominacji usług w gospodarce, ale ich struktura ulegnie zmianie, co będzie niosło istotne zmiany ekonomiczne, technologiczne i społeczne.

Drugą ważną tendencją może być zmiana stosunku do własności i własności intelektualnej. Największym graczem gospodarczym świata są korporacje międzynarodowe. Ich inwestycje i działanie jest dotychczas chronione gęstą siecią budowanych od lat traktatów międzynarodowych i arbitraży, a procesy państwo kontra korporacja międzynarodowa (tzw. ISDSy) są nagminne i najczęściej rozstrzygane na korzyść korporacji – w imię ochrony rynku, własności i własności intelektualnej.

W sytuacji pandemii powstanie problem ochrony interesów państw walczących o dobro swoich obywateli i wprowadzających lockdowny. Jeśli korporacje wystąpią z roszczeniami, to tym razem jest wątpliwe, by państwa ustąpiły lub w ogóle zgodziły się na bycie stroną w takich procesach. A to może oznaczać na początku moratorium, a później zmianę porządku prawnego w zakresie ochrony inwestycji zagranicznych na całym świecie.

Podobnie do czasów pandemii własność intelektualna była przedmiotem skomplikowanej gry biznesowej i politycznej. Każdy kraj rozwinięty dążył i dąży do zwiększania puli kontrolowanej przez swoich wynalazców i firmy wiedzy oraz technologii. I ich ochrony. Z kolei każdy rozwijający się kraj w przeszłości podkradał tą wiedzę i technologię, a ich właściciele walczyli z tym procederem wszystkimi sposobami. I mieli po swojej stronie ogólną legitymizację i przekonanie, że prawa własności są nienaruszalne.

Pandemia może dokonać rewolucji w obszarze własności i własności intelektualnej. Już pojawił się problem ochrony własności intelektualnej w obszarze produkcji respiratorów, wykorzystania drukarek 3D do produkcji brakujących a niezbędnych elementów dla różnych instrumentów i maszyn w szpitalach. Za chwilę być może pojawi się problem własności i kosztów szczepionki. Albo świat się porozumie w tej sprawie i powstanie nowy standard własności wspólnej, albo łatwo sobie wyobrazić sytuację (a były już precedensy w przypadku ataku węglikiem w USA, oraz leczenia AIDS), w której niektóre kraje wypowiedzą prawa własności intelektualnej, aby chronić zdrowie i dobro swoich obywateli.

Trzecia idąca jak fala tendencja dotyczy modyfikacji nawyków i zachowań konsumentów. Możliwe że mają oni krótką pamięć, ale traumatyczne doświadczenia odciskają silne piętno. Na razie, jak wskazują badania, konsumenci (poza Chinami!) są nastawieni pesymistycznie (i słusznie) jeśli chodzi o przyszłość ekonomiczną w swoich krajach. Boją się kryzysu gospodarczego, obniżenia swoich dochodów i dostosowują do tego swoje zachowania.

W szczególności, we wszystkich krajach świata, gdzie firmy doradcze prowadzą badań konsumentów w czasie pandemii, konsumenci deklarują, że będą kupowali mniej i inaczej. I już to robią.

Nastąpiła migracja zakupów do internetu w przekroju wszystkich grup wiekowych. Z jednej strony oznacza to poszukiwanie niższych cen, mniejsze znaczenie markowych produktów, ale z drugiej trzeba będzie do tego dostosować systemy dystrybucji, co już jest ogromnym wyzwaniem. Wreszcie nie bez wpływu będą względy bezpieczeństwa i higieny – o ile we wszystkich krajach świata ludzie chcą generalnie wrócić do pracy, o tyle niekoniecznie do robienia zakupów w centrach handlowych lub podróżowania.

Czwartą tendencją będzie rosnąca liczba przedsiębiorstw hybrydowych: państwowo-prywatnych. Mówiąc krótko – co wydaje się tragikomicznym paradoksem – w całkiem sporej liczbie krajów może powstać quasi-chiński model gospodarki, zdominowanej przez firmy dofinansowane i sterowane przez państwo i realizujące jego politykę. Motorami tej zmiany jest aktualna i (czasowo) potrzebna ekspansja państwa w wielu obszarach – drukowania pieniędzy, tworzenia regulacji, aparatu nakładania i egzekwowania w trybie natychmiastowym sankcji, ale także za chwilę przejmowania przedsiębiorstw lub nawet całych sektorów.

W czasie kryzysu po 2007 roku państwa dofinansowały sektor finansowy i nieliczne firmy. W tej chwili bez daleko idącej interwencji i pomocy państwowej upadną całe sektory gospodarcze, zwłaszcza usługowe. I paradoksalnie, im bardziej były rozwinięte, tym gorzej, bo interwencja będzie musiała mieć większą skalę.

Wielkie firmy prywatne w wielu sektorach na całym świecie – od przemysłu lotniczego, przez samochodowy aż po wydobywczy – są w trudnej sytuacji i wymagają dofinansowania. Trudno przypuszczać, aby państwa chciały i mogły tak po prostu zasilić firmy bilionami euro, dolarów czy złotych i następnie po prostu podnieść podatki, aby sfinansować swoje nadzwyczajne wydatki. To przepis na rewolucję uliczną.

Naturalna będzie więc za chwilę tendencja do przejmowania za te pieniądze kontroli i upaństwowienie tych sektorów, które dramatycznie ucierpiały lub być może po prostu zbankrutują. Być może będziemy szybko wracać w przeszłość lat 70., kiedy sektory te były na świecie (poza USA) własnością państwową.

Wiele z mniejszych firm prywatnych dostało na całym świecie dofinansowanie i kredytowanie państwowe, aby nie zwalniały pracowników i przetrwały trudny okres. Tylko jeśli ten okres potrwa dłużej, to wiele z nich nie będzie mogło zwrócić tych kredytów.

Polski PFR przyznaje w ramach wspomagania pandemicznego kredyty, których częściowo umorzenie zależy od wielkości spadku obrotów, ale też kontynuowania działalności i utrzymania zatrudnienia.

Część firm, którym spadły obroty, się wygrzebie z dołka, ale część weźmie kredyt, który ich nie uratuje. Powstanie pytanie, kto weźmie te firmy na swój garnuszek? Inne przedsiębiorstwa prywatne drogą akwizycji? Wątpliwe w sytuacji niedoboru kapitału i recesji. Więc zostaje PFR lub inna agencja państwowa, która będzie gromadziła aktywa niewypłacalnych i je restrukturyzowała.

Aby sfinansować operacje ratowania i wspomagania przedsiębiorstw będzie rosła presja na banki aby luzowały kryteria udzielania kredytów. Jeśli tej presji nie będzie, to banki po prostu tych kredytów nie dadzą, bo w większości przypadków ich systemy analizy ryzyka na to nie pozwolą. Dadzą, jeśli będą kontrolowane przez państwa (tak jak ma to miejsce w Polsce), oraz gdy będą pod ogromnym naciskiem i presją regulatora. I z konieczności poluzują kryteria finansowania, co także prowadzi nas do modelu chińskiego.

Nie jest ważne w tej chwili, czy model chiński jest teoretycznie lub praktycznie dobry czy zły. Ważne, że działał i działa w wielkiej skali i w bardzo specyficznych warunkach polityczno-społecznych. Trudno oczekiwać, aby zadziałał w innych warunkach i na skalę polską, francuską czy włoską.

Ostatnia istotna tendencja, która już jest widoczna i będzie miała wpływ na przyszłą logikę gospodarki, to zmiany w logice zarządzania przedsiębiorstwem. Motorami tej zmiany będzie digitalizacja, bezpieczeństwo pracowników, oraz poszukiwanie odporności biznesowej. W czasie pandemii przedsiębiorstwa w przyśpieszonym tempie przeszły kurs zarządzania i współpracy online i wiele z tych praktyk zakorzeni się na dobre, zmieniając procedury nowoczesnego przedsiębiorstwa.

Drugim ewidentnym obszarem będą zmiany w zarządzaniu ludźmi. Zdrowie i higiena stały się równie ważne jak motywacja, za czym może pójść daleko idąca interwencja pracodawców w zachowania pracowników na terenie przedsiębiorstwa. Prawdopodobnie na długo zostaną z nami praktyki społecznego dystansu, alokacji ludzi do konkretnych prac z uwzględnieniem kryteriów higieny i zdrowia, aż po możliwe obligatoryjne testowanie ludzi i sprawdzania ich stanu zdrowia (np. temperatury).

Trzecim obszarem są relacje z dostawcami i odbiorcami. Już widzimy tendencję do skracania długości łańcuchów wartości i budowania w ich ramach pogłębionych relacji biznesowych. Typowe relacje kontraktowe i rynkowe wystarczają w przewidywalnych czasach. W gospodarce niepewności i niepokoju dobrze mieć aliantów i przyjaciół, a to oznacza podejmowanie pozarynkowych zobowiązań wobec swoich najbliższych interesariuszy.

Zmieni się także na pewien czas logika zarządzania finansowego – firmy będą się starały mieć przez najbliższe lata większe poduszki finansowe i wysoką płynność. A generalnie docenią na nowo praktyki zarządzania, która dominowały w czasach przed globalną konkurencją , totalną optymalizacją i budowaniem „chudych” systemów zarządzania – praktyki wbudowywania w funkcjonowanie firmy luzów, zapasów i burofów. To czyni firmę mniej efektywną, ale bardziej odporną na zakłócenia zewnętrzne.

Nie wiemy, jaka będzie gospodarka po pandemii, ale będzie inna. Zmiany w strukturze branż, mapach poznawczych i regulacjach kształtujących relacje korporacje-państwo i prawa własności intelektualnej, zachowaniach i nawykach konsumentów, oraz logice zarządzania – to tylko kilka przykładów obszarów, w których rozpocznie się dekonstrukcja znanego nam ładu gospodarczego i możliwe że także polityczno-społecznego. Dokąd będzie prowadzić, nie wiemy, ale na pewno do mutacji obecnego modelu.

Prof. Krzysztof Obłój pracuje w Akademii Leona Koźmińskiego i na Uniwersytecie Warszawskim

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA