fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie Zdrowie

Prof. Starowicz: Osoby niebinarne wymagają specjalnego traktowania

Zbigniew Lew Starowicz
Fotorzepa, Jerzy Dudek
- Z obecnego stanu wiedzy to wynika, że zaburzenia identyfikacji płci w dużym stopniu uwarunkowanie są biologiczne, a na to się jeszcze nakładają czynniki rozwojowe – mówi prof. Zbigniew Lew Starowicz, psychiatra i seksuolog.

W piątek Michał S. – znany jako Margot – osoba niebinarna trafiła do męskiego aresztu, bo tak wskazywała płeć w dowodzie osobistym. To dla takiej osoby upodlenie?

Oczywiście, że tak. Ale ponieważ w dowodzie ma płeć męską, więc siłą rzeczy poszło według rutyny: jak płeć męska w dowodzie, to do celi z mężczyznami. Dla osoby, która jeszcze nie zmieniła prawnej płci, ale czuje się kobietą, pobyt w męskim areszcie będzie szokiem. Poza tym takie osoby nie są traktowane przez wielu więźniów jako normalne, więc w celi mogą być szykany, szydzenie, kpiny. Takie osoby bardzo cierpią.

Jestem biegłym, który występuje w wielu sprawach sądowych, dosłownie co tydzień mamy osoby z rozpoznaniem transseksualizmu, i to z terenu całego kraju. Większość z tych osób przechodzi przez drogę cierniową, nie mówiąc o kłopotach w swoim środowisku rodzinnym, gdzie często nie znajdują akceptacji, ale także społeczne reakcje są negatywne, bo nie wiadomo kto to jest.

Można więc sobie wyobrazić, że takie osoby są zupełnie bezbronne w sytuacjach pewnego przymusu. Dlatego, jeśli mężczyzna pod względem biologicznym, a kobieta w sensie psychicznym, trafi do męskiej celi przeżywa ogromy szok, i to nie ulega wątpliwości. Sądzę, że w takich przypadkach powinna być inna wyrozumiałość i specjalne traktowanie. Można taką osobę umieścić np. w pojedynczej celi.

Czyli pobyt w takim miejscu jak męski areszt, dla osoby niebinarnej będzie wielką traumą? Da się później z niej wyjść?

To zależy od tego, co się tam będzie działo. Jeżeli będą tam tylko z niej szydzić, ironizować, czy dojdzie do słownych utarczek, to nie będzie problem. Gorzej, gdyby doszło do zachowań brutalnych. Jeśli doszłoby do zgwałcenia, to taka osoba może przejść to, co nazywamy zespołem stresu pourazowego (PTSD), a to już jest znacznie gorsza sprawa i wymaga długotrwałego leczenia.

A gdzie w innych krajach, w sytuacji przymusu, umieszcza się osobę binarną, której płeć jest inna, niż ona sama to odczuwa?

W części krajów poradzono sobie z tym. Niektóre państwa przyjęły zasadę, że płeć jest taka, jaką człowiek dorosły podaje, zgodnie ze swoimi uczuciami. Jeżeli zatem ktoś uważa siebie za kobietę, ubiera się jak kobieta, to jest traktowany jak kobieta. W niektórych krajach jest takie rozwiązanie, że taka osoba ma dokumenty, które podkreślają, że jest to inna, trzecia płeć. Ta trzecia płeć to płeć przejściowa, bo nie ma jeszcze całkowitej zmiany.

Na ogół, w przypadku dorosłego człowieka szanuje się jego wybór. Jeśli więc osoba transseksualna mówi, że jest kobietą, to wówczas korzysta ona z toalety dla kobiet, itd.

U nas to prawo się jeszcze nie zmieniło, choć kilka lat temu była próba nowelizacji przepisów. Brałem udział w pracach sejmowej komisji, ale niestety projekt tej ustawy poszedł do kosza.

Skąd się bierze niebinarność? Znane jest źródło jej pochodzenia?

Z obecnego stanu wiedzy to wynika, że to jest w dużym stopniu uwarunkowanie biologiczne, a na to się jeszcze nakładają czynniki rozwojowe.

Już w okresie wczesnego dzieciństwa, w okresie wieku przedszkolnego czy wczesnoszkolnego taka osoba ma identyfikację z płcią odmienną. Chłopiec się czuje dziewczynką, a dziewczynka - chłopcem. W związku z tym taka osoba jest szykanowana przez rówieśników, i stąd pierwsze urazy psychiczne, bo już w okresie dzieciństwa dostają w skórę od rówieśników.

Mówię tu o osobach transseksualnych prawdziwych, czyli nie takich, które mają zmienną tożsamość, bo bywa tak, że ktoś uważa w okresie szkolnym czy przedszkolnym, że jest dziewczynką, a później mu się to zmienia. Mówię o takich stuprocentowo zdecydowanych, gdzie ta transseksualność idzie od dzieciństwa do dorosłości, a te osoby są w swoim działaniu konsekwentne. Przechodzą terapię hormonalna, testy realnego życia, zabiegi operacyjne, a potem zmiany prawne.

W tych przypadkach na pewno czynniki wrodzone są bardzo istotne. To jest tak, jakby człowiek był uwięziony w obcym ciele. Mówimy o tych stuprocentowo. pewnych osobach z tożsamością transseksualną.

Wobec tych zaburzeń używa się jeszcze nazwy transseksualizm, ale od przyszłego roku będzie wprowadzona nowa nazwa - dysforia płci. Transseksualizm w klasyfikacji międzynarodowej jest traktowany jako zaburzenie, choroba. A dysforia płci nie będzie medykalizowana w ten sposób. To jest nowość.

Czy problemy z tożsamością płci dotykają dużej części populacji?

Nie. Jednej osoby na sto tysięcy. To nie jest rozpowszechnione zjawisko. Ale dla tych osób, jest bardzo istotne, jak są odbierane. Teraz mają swoje organizacje, stowarzyszenia, więc jest im trochę łatwiej żyć, bo mają wsparcie w tych stowarzyszeniach, mają ze sobą jakieś kontakty. Ale wyobraźmy sobie, jak są odbierane choćby w miejscu pracy.

Czy niebinarność to jedyne zaburzenie tożsamości płci?

A skąd! Jest ich cała rodzina, bo tych zaburzeń jest naprawdę dużo. Są jak drzewo, mają liczne rozgałęzienia i gałęzie, jak na przykład zaburzenia identyfikacji płci w wieku takim czy innym. Jest cała dosyć bogata rodzina różnego rodzaju zaburzeń. Gdy byłem w komisji sejmowej, to nawet stworzyłem słowniczek pojęć, żeby było wiadomo, w jakim świecie się poruszamy, jakie są właściwe terminy.

Które zaburzenia tożsamości płci występują najczęściej?

Zdecydowanie tożsamość transseksualna. Zaburzenia identyfikacji z płcią wraz z wiekiem często mijają. Są międzynarodowe statystki, z których wynika, że na 100 osób, które w wieku przed dojrzewaniem mają zaburzenia z identyfikacją płci, to o u 80 proc. to mija, a u 20 proc. zostaje.

I co z tymi 20 procentami? Jak funkcjonują w dorosłym życiu?

Jest jedna grupa transseksualna. Ona zmienia sobie płeć prawną, przechodzi terapię hormonalną i zabiegi operacyjne, i sobie radzi. Takie osoby potrafią tworzyć związki, mają rodziny. Ta grupa daje sobie radę.

A pozostali?

Ponieważ jesteśmy społeczeństwem tradycyjnym, które jest przyzwyczajone, że jest czarne – białe, męskość - kobiecość, to takie osoby, które są pośrodku, są często traktowane jako odmieńcy czy dziwacy. Spotykają się z szyderstwem, kpinami. Nie jest im łatwo.

Jest szansa, że to się może zmienić? Czy jednak patrząc na to, co się dzieje w Polsce, nie za nadto?

Teraz to nie za nadto. Popatrzmy na różne społeczeństwa: Hiszpania, Portugalia czy Włochy, że już nie wspomnę o krajach skandynawskich, tam też były społeczeństwa o tradycyjnym podejściu do płci, ale tam szybko się pojawiła tolerancja. Na południu Europy tolerancja społeczna rozwinęła się szybko, ale wiele zależało od tych, którzy sprawowali władzę czy od mediów. Tam, takie liberalne podejście się rozpowszechniło, u nas na razie nie ma na to szans.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA