Nieruchomości

Koniec użytkowania wieczystego: mieszkańcy spółdzielni dopłacą do lokali użytkowych

Fotorzepa, Adam Burakowski
Dla spółdzielni i ich mieszkańców uwłaszczenie się na użytkowaniu wieczystym może być bardzo kosztowne. Będą musieli dopłacać do lokali użytkowych.

Po Nowym Roku mieszkańcy spółdzielni mieszkaniowych będą się musieli mocno trzymać za kieszeń. Wiele spółdzielni uwłaszczy się z mocy prawa na użytkowaniu wieczystym gruntów pod lokalami użytkowymi czy pawilonami handlowymi. A zapłacą za to spółdzielcy.

Czytaj także: Koniec użytkowania wieczystego: jedni uwłaszczą się za grosze, drudzy zapłacą krocie

Możliwość uwłaszczenia przewiduje ustawa o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe, która zacznie obowiązywać 1 stycznia 2019 r. Przewiduje ona, że właściciele lokali w budynku wielorodzinnym (w tym użytkowych) staną się właścicielami udziałów w prawie użytkowania wieczystego gruntu. Za przekształcenie będą jednak płacić. A dokładnie: będą regulować na rzecz gminy (lub starostwa) przez 20 lat opłatę przekształceniową. Wyniesie ona tyle, ile ostatnia roczna opłata za użytkowanie wieczyste gruntu.

Ustawa przewiduje specjalne zasady przekształcenia dla firm. Chodzi o to, by uniknąć zarzutów Komisji Europejskiej o naruszanie unijnych uregulowań dotyczących pomocy publicznej. Firmy uwłaszczą się z mocy prawa, ale przy uwzględnieniu przepisów o pomocy de minimis (choć teoretycznie powinno się je stosować tylko w wypadku przedsiębiorstw).

– Uregulowania o de minimis nie zawierają żadnego wyłączenia dla spółdzielni. Będą więc miały zastosowanie także do spółdzielni mieszkaniowej, a nie tylko przedsiębiorców – uważa prof. Artur Nowak-Far.

– Problem polega na tym, że jeżeli wskutek przekształcenia dojdzie do przekroczenia limitu tej pomocy, spółdzielnia mieszkaniowa będzie dopłacać różnicę między wartością rynkową gruntu podlegającego przekształceniu a sumą rocznych opłat przekształceniowych – tłumaczy.

Przepisy przewidują, że wysokość dopłaty będzie ustalana z urzędu w drodze decyzji administracyjnej. W tym celu rzeczoznawca majątkowy będzie przygotowywał operat szacunkowy. Zapłaci za niego spółdzielnia mieszkaniowa.

– Obecnie limit pomocy wynosi maksymalnie 200 tys. euro w ciągu trzech lat kalendarzowych. Wyjątek w przepisach jest przewidziany tylko dla przedsiębiorstw z sektora drogowego transportu towarów, gdzie wynosi on do 100 tys. euro. Oznacza to, że spółdzielnie w aglomeracjach będą musiały wpłacać nadwyżkę ponad tę kwotę do kasy gminy lub starostwa – wyjaśnia prof. Nowak-Far.

– Nie będzie to wcale takie rzadkie. Wystarczy, że pawilon handlowy stoi w centrum miasta, a już wartość gruntu poszybuje w górę, a spółdzielnię obejmą wspomniane przepisy – mówi Grzegorz Abramek z Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych w Warszawie.

Pieniądze na ten cel spółdzielnia będzie musiała gdzieś znaleźć. Prawdopodobnie poszuka ich w kieszeniach spółdzielców, przede wszystkim tych, którym przysługuje własnościowe prawo do lokalu użytkowego.

– Osoby posiadające własnościowe prawo do lokalu użytkowego będą musiały dopłacać do wkładu budowlanego – uważa Grzegorz Abramek. Dodaje, że nie wiadomo, kto ma dopłacać do lokali, których właścicielami są spółdzielnie, a własnościowego prawa nie ustanowiono.

– Nie powinno się pobierać tych pieniędzy od mieszkańców – twierdzi Grzegorz Abramek.

W praktyce może być jednak różnie. I wiele spółdzielni będzie pewnie miała takie zakusy. W efekcie opłaty za mieszkanie wzrosną.

Inaczej będzie z lokalami, których właścicielami są obecnie osoby fizyczne. Będą musiały pieniądze wyłożyć z własnej kieszeni. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL