fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Frankowicze nie muszą czekać z pozwem przeciwko bankowi na wyrok Trybunału UE

Fotorzepa, Łukasz Solski
Frankowicze mogą działać także przed spodziewanym orzeczeniem TSUE.

Z pewnością nie muszą czekać z założonymi rękami, najlepiej już teraz składać pozwy – zgodnie wskazują prawnicy zajmujący się sprawami frankowymi.

Czytaj też:

Odpowiedź Rzecznika TSUE w sprawie frankowiczów

Frankowicze na ostatniej prostej

Ekonomiści apelują do sędziów TSUE ws. frankowiczów

Co powie Trybunał

Pytania skierowane przez polski sąd do Luksemburga dotyczą ewentualnego rozszerzenia wyjątkowej możliwości zastępowania nieuczciwych postanowień umowy kredytu, zamiast poprzestania na ich eliminacji, zwłaszcza wbrew woli konsumenta.

– W świetle przygotowanej w tej sprawie przed wakacjami opinii rzecznika generalnego TSUE oraz dotychczasowego orzecznictwa bardzo wątpliwe jest, aby Trybunał zmienił stanowisko i dopuścił „ratowanie” umowy w przypadkach, gdy nie jest to podyktowane ochroną interesów konsumenta. W praktyce dla frankowiczów oznacza to dwie możliwości: umowa kredytu będzie obowiązywać dalej bez mechanizmu indeksacji walutowej, a więc jako tzw. kredyt „czysto złotowy”, zachowując jednak dotychczasowe oprocentowanie takie samo jak kredyty we frankach (LIBOR); ewentualnie umowa kredytu będzie w całości nieważna. Oba te rozwiązania są dla frankowiczów korzystne – mówi „Rz” Marcin Szymański, adwokat prowadzący sprawy indywidualne i zbiorowe frankowiczów przeciwko bankom.

Czy zatem frankowicze powinni z pozwami występować już teraz, czy czekać na korzystne rozstrzygnięcie?

– Nie ma konieczności i właściwie też nie ma sensu czekać na wyrok TSUE, bo już dziś polskie sądy wydają znacznie więcej korzystnych wyroków niż przed kilkoma laty – wskazuje Beata Komarnicka-Nowak, radca prawny, także prowadząca sprawy frankowiczów. Na pierwszą rozprawę czeka się zwykle sześć miesięcy, tak więc orzeczenie TSUE będzie szybciej. Czekanie powoduje, że po wyroku Luksemburga sądy polskie będą tak obłożone sprawami, że termin znacznie się wydłuży. I tak dziś w pierwszej instancji na wyrok trzeba czekać dwa–trzy lata.

Gdyby Trybunał dorzucił dodatkowe korzystne dla frankowiczów argumenty, to będzie można je powołać w także w procesach w Polsce.

Przedawnienie

– Uważam, że frankowicze, zwłaszcza ci, którym grozi przedawnienie, powinni składać pozwy już albo przerwać przedawnienie zawezwaniem do próby ugodowej. Tak czy inaczej, powinni zbierać dokumentację dotyczącą kredytu, a to zajmuje ok. trzech miesięcy, zweryfikować umowę, czy zawiera klauzule niedozwolone – radzi Arkadiusz Szczęśniak, prezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

Nie ma zaś żadnego terminu na złożenie pozwu, trzeba tylko pamiętać o dziesięcioletnim terminie przedawnienia roszczeń. Ważne jest też, jak liczy się przedawnienie w tych sprawach. Otóż nie decyduje data podpisania umowy ani wypłaty pieniędzy, ale daty spłaty poszczególnych rat, gdyż roszczenia kredytobiorców (w tym wypadku o zwrot nadpłaty) przedawniają się osobno dla każdej zapłaconej raty kredytu, oczywiście w terminie dziesięciu lat od jej zapłaty.

– Można się obawiać, że roszczenia odnośnie do rat zapłaconych wcześniej niż przed dziesięciu laty już się przedawniły – ostrzega mec. Szymański. Z tego względu to, czy pozew zostanie złożony np. w wrześniu czy listopadzie, może mieć znaczenie – dla owych dwóch rat.

Lepiej samemu niż razem

Nie budzi już zaś wśród prawników większych sporów kwestia, która droga jest lepsza – zbiorowa czy indywidualna.

– Już wiadomo, że droga indywidualna ma sens. Pozwy grupowe złożone przed kilku laty pozostają w fazie wstępnej ustalania grupy. Ustawa jest martwa i źle skonstruowana, a nowelizacja niczego nie zmieniła. Sprawy te mogą ciągnąć się jeszcze kilkanaście lat, a i tak potem konsument musi dochodzić nadpłaty w pozwie indywidualnym – wskazuje mec. Komarnicka-Nowak.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA