fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Muzyka pierwszej nocy

Tom Petty & The Heartbreakers, 1982 rok
Universal
Ten podwójny album podsumowuje dorobek Toma Petty'ego, znanego ze współpracy z Dylanem i Harrisonem.

Sprzedał na świecie 80 mln płyt, nagranych solo oraz z zespołem The Heartbreakers, a w Polsce jego dorobek jest wciąż za mało znany. A przecież Petty nie znalazł się w supergrupie Traveling Wilburys, gdzie grał z George'em Harrisonem, Bobem Dylanem, Royem Orbisonem i Jeffem Lynnem, przez przypadek.

Jego zespół odnosił już od dekady sukcesy w Ameryce, gdy w 1986 r. na wspólne występy zaprosił go Bob Dylan. Grali razem podczas „The Confessions Tour". Śpiewała Stevie Nicks z Fleetwood Mac.

– To była decydująca lekcja, która zrobiła z nas zespół, jakim jesteśmy – mówił Petty. – Bob dał nam dużo swobody, ale wymagał odwagi, która jest potrzebna, żeby wypełnić miejsca na improwizację. Dzięki niemu mieliśmy okazję oswoić się z wielką publicznością i nabraliśmy pewności.

Również wtedy Petty zaprzyjaźnił się z George'em Harrisonem, który potem odwiedził Toma w domu, by odebrać gitarę. Jednocześnie przekazał zaproszenie do supergrupy Traveling Wilburys. Rozsławił ją poza nazwiskami muzyków przebój „Handle with Care". Album został nagrodzony Grammy.

– Nie chciałbym się puszyć, bo Beatlesi zbyt wiele znaczą, ale George stał się moim przyjacielem – mówił Petty. – Był jak starszy brat, który wiele przeżył w show-biznesie i zawsze znalazł radę, by wyjść z kłopotów. Wprowadził też do mojego życia element duchowości, nie moralizując ani nie każąc czytać tysięcy mądrych książek. A podtrzymywał mnie swoim niepowtarzalnym poczuciem humoru.

Film Elvisa

Przełomowy dla Petty'ego był rok 1962. – Mieszkałem w Gainesville na Florydzie, a mój wujek został zatrudniony w ekipie filmowej „Follow That Dream" z udziałem Presleya – wspominał. – Moją życiową misją stało się zdobycie płyty Elvisa. Porzuciłem moją aluminiową procę i chciałem tylko słuchać muzyki.

Petty miał wtedy 11 lat. – A dwa lata później, gdy Beatlesi podbili Amerykę, zobaczyliśmy czwórkę facetów, którzy bawią się muzyką – opowiadał. – Wszyscy tak chcieli. Na każdej ulicy nastolatki grały na gitarach. To było jak epidemia.

Rzucił liceum, by grać na gitarze basowej w rockowym zespole. Miał znakomitego nauczyciela Dona Feldera, który grał w jednej z najsłynniejszych amerykańskich formacji The Eagles.

– Najbardziej ceniłem sobie, gdy fani dziękowali mi za to, że moja muzyka jest ścieżką dźwiękową ich życia – mówił Petty. – Wielokrotnie słyszałem, że ktoś brał ślub przy „Here Comes My Girl" albo że pierwszej nocy z wymarzoną dziewczyną towarzyszyła piosenka „American Girl".

Stała się wizytówką zespołu po premierze pierwszej płyty „Tom Petty and The Heartbreakers" w 1976 r. Tekst opowiada o studentce z Uniwersytetu Stanu Floryda, która na fali eksperymentów z substancjami halucynogennymi uwierzyła, że potrafi latać, i skoczyła z okna. Utwór stał się synonimem opowieści o utracie niewinności. Słucha go bohaterka „Milczenia owiec" przed spotkaniem z seryjnym mordercą.

– Gdy w drugiej połowie lat 70. rock'n'roll zaczął przygasać, a wszystko było nazbyt migotliwe jak na parkiecie disco, Petty pisał o tym, co wydarzało się wokół niego, nigdy niczego nie ubarwiał, dlatego słuchacze mogli w piosenkach odnaleźć siebie – powiedział biograf artysty Warren Zanes.

Każda płyta Petty'ego zyskiwała status platynowej. Na czwartej „Hard Promises" w duecie z nim zaśpiewała Stevie Nicks z Fleetwood Mac. I zaprosiła go na pierwszą solową płytę „Bella Donna". Zaśpiewali „Stop Draggin' My Heart Around".

Powodzenie Traveling Wilburys ośmieliło Petty'ego do nagrania solowego albumu „Full Moon Fever" (1989), m. in. z hitem „Free Fallin'". Petty nie porzucił jednak macierzystego zespołu i w 1991 r. wydał z nim bestsellerowy album „Into the Great Wide Open". W teledysku do tytułowej kompozycji pojawili się Johnny Depp i Faye Dunaway.

Pozycja Petty'ego była silniejsza z płyty na płytę. Opus magnum stało się „Wildflowers" (1994) wyprodukowane przez Ricka Rubina. – On zdecydował, że nagrywamy to, co gram na żywo bez użycia syntezatorów i komputerów, ograniczając wybór instrumentów elektrycznych i akustycznych do kilku. Chodziło o to, by wycisnąć z nich maksymalne bogactwo barwy – wspominał Petty.

Łowienie ryb

Petty zmarł 2 października 2017 r. Po sześciu miesiącach tournée w 40-lecie działalności The Heartbreakers wrócił do domu, by cieszyć się życiem z żoną, dwiema dorosłymi córkami i czteroletnim wnuczkiem. Nie przeżył zawału serca.

– Kiedy nic nie robię, czuję się wewnętrznie pusty – tłumaczył swoją aktywność, porównując pisanie do łowienia ryb. – Różnica polega na tym, że nie idę nad rzekę, tylko do sąsiedniego pokoju, i tam śledzę, czy mój spławik zanurza się, czy mogę pociągnąć jakiś temat. Czasami łapię płotkę, a czasami dużą sztukę.

Album „The Best of Everything" podsumowujący dorobek Petty'ego zamyka niewydana wcześniej piosenka „For Real". To credo muzyka. Śpiewa, że być może występował kierowany próżnością, a być może troską o psychiczną równowagę, ale na pewno nie po to, by być gwiazdą magazynów i wideoklipów.

Mike Campbell, znakomity gitarzysta zespołu Heartbreakers, a także producent solowych nagrań Toma, który obecnie koncertuje z grupą Fleetwood Mac, ma nadzieję, że uda się wydać album koncertowy The Heartbreakers z 1997 r. Zarejestrowano wtedy 20 występów w Filmore West w San Francisco.

– Znajdowaliśmy się wtedy w szczytowej formie, grając z wielkim entuzjazmem każdego dnia – powiedział. – Wśród gości byli John Lee Hooker i Bo Diddley. Z tego, co nagraliśmy, powinien powstać znakomity album.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA