fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

„Zaraza” Kazika. Hymn dla przegranego polityka

Współkompozytor płyty Wojtek Jabłoński i Kazik Staszewski
Sp Records
Przebojowa, stylistycznie różnorodna płyta „Zaraza” Kazika opisuje aktualne formy szaleństwa, ale i przetrwania. Ukaże się 5 czerwca.

Kazik okazał się psychologiem, który w polskim szpitalu wariatów zdiagnozował najgroźniejszy typ pandemi: egoizm i pychę – nie tylko zresztą władzy, co idealnie wyraża tytuł protestsongu „Twój ból jest lepszy niż mój”.

Wszyscy profesorowie o tym wiedzieli, ale tylko barda ludzie posłuchali. Rzecz w tym, że nie tylko oni, bo i: prezydent, premier, wicepremier, kandydaci na prezydenta. Musieli wyjść z roli „gadających głów” i zamienić się w słuch otwarty na głos ludu, oburzonego wizytą Jarosława Kaczyńskiego na grobie bliskich 10 kwietnia, gdy nie mogły odwiedzić tragicznie zmarłych rodziny innych ofiar katastrofy smoleńskiej.

Najwyżsi dygnitarze musieli też wobec prostej podwórkowej ballady zadeklarować, czy są praktykami wolności słowa. A przecież konsekwencją premiery było też posiedzenie senackiej komisji, przesłuchanie prezes Polskiego Radia, zaangażowanej w zdjęcie piosenki Kazika z pierwszego miejsca Listy Przebojów Trójki. To zaś sprowokowało demonstrację i kolejną „recenzję” prezydenta, że „śpiewać i nadawać co chce każdy może”. Ostatnio zaś odwołanie cenzorskiego dyrektora Trójki. A nie wiemy jeszcze, jak potoczy się historia, bo piosenka Kazika spełniła rolę gromu z jasnego nieba. Podobnie jak wcześniejsze, które przyłapały na fałszywym ruchu prezydentów Wałęsę, Kwaśniewskiego i premierów Pawlaka, Oleksego, Millera.

Teraz wielu jest znowu mądrych, odważnych i zna wszystkie recepty na uzdrowienie świata i wyjście z pandemii, ale tylko Staszewski zamiast czekać, bać się lub narzekać – wszedł po eksplozji koronawirusa do studia i opowiedział o zarazie, jaka nas zaatakowała na poziomach: biologicznym, społecznym, zawodowym, politycznym. I powrócił na pierwsze miejsce listy przebojów, gdy inni, w tym bohaterowie jego piosenek, marzą o reaktywacji.

Przegranym politykom, a w końcu wszyscy kiedyś przegrają, Kazik dedykuje najsmutniejszą piosenkę „Bohater”, która może być ich posępnym hymnem: „Czuję, że nic już tu więcej nie wskóram (…) I pogubiony jestem zbyt mocno/By ci powiedzieć, co można począć”. Dla pysznych dygnitarzy Staszewski przeznaczył też szydercze „Powiedzcie, że kochacie nas” z teledyskiem w stylu gierkowskiej dekady. Bohaterowie rodem z „Misia” oraz „Poszukiwany, poszukiwana” Barei deklarują: „Zrobimy wszystko dla was dziś/Nawet gdy sami nie chcemy/Pójdziemy dokąd każecie iść/I tak się kochać będziemy”. Ktoś w to wierzy? Łatwiej spodziewać się, jak w „Nożach i pistoletach” z motywami gitary akustycznej i latynoskimi, że „Tłum wyjdzie na ulice, gdy przyjdzie na to czas”. Rewelacyjnie na klawiszach i akordeonie zagrał Konrad Wantrych.

Jednocześnie Kazik zdaje sobie sprawę, że politycy nie biorą się znikąd i, jak tytułowy bohater „Misia”, są na miarę naszych możliwości: naszych, czyli społeczeństwa. Tak jak w przebojowym funkowym „Bilecie w jedną stronę złą” – Polacy „Wybierają kogo chcą”. Lub tak jak w „Ręce na stole” utrzymanym w konwencji Kultu – kłócą się pomimo związków krwi.

Poziom codziennej debaty o świecie jest obciążony kompleksami i rasizmem, co pokazuje „Gdy Chińczycy mówią Gan Pai” w stylu grupy Kazik Na Żywo oraz „Demokracja”, zaczęta arabską stylizacją, której bohaterem może być ktoś, kto ma kłopoty z uznaniem „że po większości stronie racja”. Większość zdecydowała się zresztą na wewnętrzną emigrację. Kazik w punkowym „Nie mam na nic czasu, bo oglądam seriale” ironizuje: „Wódki nie piję, bo potem zapominam/ Kogo ona w tamtym sezonie zabiła”.

Ekologiczno-bluesowy charakter ma „Nigdzie już nie pójdę dziś” o tym, że pandemia jest „Karą dla Wielkiego Babilonu”, a „Przyroda powstaje z kajdanów człowieka”.

Schronienie daje rodzina. W countrowo-fortepianowym „Ona zakażona miłością” Kazik śpiewa „Gdybym trafił kiedyś nawet do więzienia”. Ale niepatetycznie, żartobliwie, bo w roli prokuratora, sędziego, a na szczęście i adwokata, widzi ukochaną żonę. „W polityce naszej nic to nie zmienia/Widziała przeto co sama brała/No może trochę idealizowała”. To kontynuacja „Do Ani”.

Ważne są też wnuczki Hania i Hela. „To one są mojego życia klejnotem/Poważna sprawa, mówię to wam” – zapewnia bezpretensjonalnie. I inaczej niż w hicie „Gdy nie ma dzieci” wypowiada się o używkach w aurze alternatywy przełomu lat 60. i 70. z piękną melancholijną gitarą („Bawmy się dalej”). Tekst balansuje między pokusą życia chwilą a refleksją, że tracąc kontrolę nad sobą, stajemy się sterowalni.

Rada Kazika jest prosta, ale i metaforyczna: „Kluczem przyciskaj windę” – wtedy może się nie zakazimy. Dodaje: „Czekam aż usłyszę dobrą nowinę”. My też.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA